Bąbelki na ciągnionych nóżkach. Szkło z Krosna w nowej odsłonie

Zmiany, zmiany…

Tej wiosny wiele się wydarzyło w moim życiu zawodowym. Ze strony zniknął sklep. Trochę szkoda, przyznaję. Postanowiłam jednak skupić się na pisaniu i rozwoju bloga. Hura! Jak widać zmienił się również wygląd bloga. mam nadzieję, że na lepsze. Zastanawiając się jaki kierunek obrać wybierając tematy wpisów, zdecydowałam skoncentrować się na ideach. Opisując zjawiska w świecie designu, chcę zawsze przyglądać się wartościom, które za nim stoją.

A propos wartości… wiosna przyniosła mi także spotkanie z pewną marką i pełnymi pasji ludźmi, którzy ją tworzą. Tuż przed majówką miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu prasowym z okazji otwarcia warszawskiego showroomu firmy Krosno, który mieści się w nowoczesnym kompleksie eleganckich biurowców przy ul. Krakowiaków 34  Miejsce, zgodnie z ideą showroomu nie jest tradycyjnym sklepem, nie ma witryny. Jest takim trochę ukrytym punktem, w którym można na żywo przyjrzeć się pięknie zaprezentowanym kolekcjom szkła, dotknąć ich, wziąć do ręki każdą szklankę czy kieliszek.

Idea ekspozycji została przeniesiona z tegorocznych targów Ambiente we Frankfurcie, będących miejscem premiery nowych kolekcji marki. Proste, surowe drewno (które nawiązywać ma do bieszczadzkiego pochodzenia firmy) jest tłem dla subtelnych i kunsztownie wykonanych produktów.

Są w życiu takie chwile, które nazywamy momentami…

Za każdą zaprojektowaną i wyprodukowaną rzeczą stoją ludzie, dlatego przedmioty są nośnikami emocji i wartości. W marce Krosno przywiązuje się wagę do emocji. Szkło w większości domów służy do podkreślania ważnych chwil ale także używa się go na co dzień. Szlachetność szklanej materii towarzyszy nam w momentach doniosłych i chwilach na drobne przyjemności. Nieświadomie nawet, używamy szkła jako symbolu ulotności owych chwil i celebracji życia.

Wiosenne porządki…

Osoby, które przejęły stery w firmie Krosno postanowiły odkurzyć szkło w naszych domach, wystawić je z witrynek. Porządki jednak zaczęły od własnego zakładu, który jeszcze kilka lat temu miał poważne kłopoty – podupadł na tyle, że groziło mu zniknięcie z rynku. Uporządkowana została przede wszystkim produkcja. Części wzorów, tych cieszących się mniejszą popularnością, już nie zobaczymy. Evergreeny zostały jedynie lekko odświeżone. Wprowadzono także wiele nowości.

Wróćmy jednak do wartości. Jakie wartości stoją za tak nobliwą marką? Tradycja, nie może być inaczej, jest z pewnością jedną z nich. Jedną ale nie jedyną. Tradycja w przypadku Krosna wiąże się po pierwsze z podtrzymywaniem szlachetnego rzemiosła jakim jest hutnictwo i ręczne techniki wyrobu szkła. Po drugie jest to godna pozazdroszczenia rozpoznawalność brandu. Poparta badaniami rynku, wysoka świadomość marki mówi o tym, że producenta szkła Krosno nie trzeba niemal nikomu przedstawiać. Jest to potencjał na którym zdecydowanie można budować.

Żadna jednakże firma, nawet ta z tradycjami, nie może dzisiaj patrzeć jedynie wstecz. Nowe pokolenia konsumentów oczekują czegoś innego i na tę nowoczesność marka postanowiła się otworzyć. Odświeżone zostało logo. Opakowania oznaczane są jego skróconą formą – literami ro, których kształt nawiązywać ma do figury hutnika przy pracy. Do młodych odbiorców firma pragnie dotrzeć poprzez swoje profile na portalach społecznościowych. Jak to się udaje, oceńcie sami:

https://www.facebook.com/krosno.glass/ https://www.instagram.com/krosnoglass/

Do młodych odbiorców i ich stylu życia dopasowana ma być także część oferty Krosna, a więc nowe, odważniejsze, bardziej awangardowe kolekcje jak OPAL, w której połączono dwa rodzaje materiałów: szkło bezbarwne oraz szkło opalowe (w kolorze białym); kolekcję Wine Connoisseur, czy propozycje z modnego (znów) aktualnie szkła kolorowego. producent zapowiada również rozszerzanie działu dekoracji. Szkła coraz częściej używamy bowiem dekoracyjnie, jako elementu wyposażenia wnętrza. Nowoczesność to także rozwój innowacyjnych technologii produkcji, w które firma pragnie w najbliższych latach inwestować.

Przyszłość wiąże się także z planami a w nich fabryka ma ekspansję na świat, nie tylko jako wykonawca i eksporter szkła na zlecenie innych firm z całego świata, jak było do tej pory ale sprzedaż produktów pod własnym brandem. Jako ciekawostkę zdradzono nam, że jak na razie udaje się to w Australii oraz w Meksyku, gdzie klienci podobno przepadają za wszystkim z logo Krosno, made in Poland.

Piękno na co dzień i dla wszystkich” – Ten postulat sformułowany niegdyś przez Wandę Telakowską zdają się podzielać ludzie tworzący markę Krosno. Ostatnią wartością i celem, który sobie obrali, jest chęć zaspokajania naszej  potrzeby piękna i otaczania się nim na co dzień. Piękne, świetnie zaprojektowane i po mistrzowsku wykonane przedmioty poprawiają jakość życia. W przypadku szkła użytkowego piękno jednak zawsze podążać będzie za ergonomią i właściwościami rozmaitych napojów.

Wysoka jakość wyrobów nie ma w zamierzeniu zależeć od ceny ani od tego czy produkcja ich jest ręczna czy mechaniczna. Jednym słowem niezależnie od tego, czy zakupimy zestaw szklanek w białym pudle z symbolem ro z półki w supermarkecie (np. Tesco), czy wybierzemy naczynie z serii Premium (czarne opakowania) na specjalną okazję, powinniśmy otrzymać produkt najwyższej jakości, wykonany w Polsce. Pytanie, czy postawimy na ten polski design z tradycjami?

Wszystkie kolekcje Krosno dostepne są także w sklepie internetowym producenta: https://sklep.krosno.com.pl/

Druk 3D – Rzemieślnictwo przyszłości?

Co wspólnego mają ze sobą: buty do biegania, domowa mini szklarnia, tytanowy implant, mięso z probówki i budynek jednorodzinny? Zaskakująco wiele. Każdą z tych rzeczy można już wydrukować.

Żyjemy w czasach spełniających się scenariuszy science-fiction. Planujemy kolonizację Marsa. Nie dziwi nas sztuczna inteligencja w telefonie. Chmura kojarzy się z czymś zgoła innym niż skupisko pary wodnej w atmosferze ziemskiej. Wkrótce samochody zastąpią te elektryczne, niepotrzebujące kierowcy a z większości zadań wyręczą nas roboty. Nowoczesny przemysł, aby się rozwijać, potrzebuje designu i designerów. Design to meta-dyscyplina ściśle i nierozerwalnie związana z rozwojem technologii. Potrzebni są projektanci nie tylko produktów i urządzeń ale także samych procesów spełniających nowe potrzeby ludzkości. Nowe technologie są również czymś, co się projektuje.

Rozwijana bardzo dynamicznie w ostatnich latach technologia druku 3D otworzyła przed projektowaniem zupełnie nowe i niemal nieograniczone możliwości. Medycyna, architektura, robotyka, inżynieria, przemysł motoryzacyjny i lotniczy, edukacja to dziedziny, w których technologia ta jest już wykorzystywana.

Obserwatorzy trendów wskazują na fakt, że druk 3D rewolucjonizuje także znaczenie i sposób postrzegania designu. Sprawia, że dziś każdy z nas może stać się projektantem potrzebnych mu przedmiotów a wyprodukowanie ich w pojedynczych egzemplarzach nie stanowi już problemu.

fot.: zortrax.pl

Polski design w 3D

Na niedawno otwartej przez Muzeum Narodowe w Warszawie, stałej ekspozycji Galerii Wzornictwa Przemysłowego, jako osiągnięcie współczesnego polskiego designu zaprezentowana została m. in. drukarka Zortax M200 polskiej firmy Zortax.

Rodzime media śledzą karierę tej prężnej firmy z Olsztyna, która w ciągu ostatnich kilku lat osiągnęła globalny sukces, podbijając zagraniczne rynki. Na swój pierwszy, flagowy produkt – drukarkę Zortrax M200 jej twórcy pozyskali w 2011 roku środki za pomocą crowdfundingu (na platformie Kickstarter). W tym roku szykują emisję akcji spółki na GPW. Najnowsze urządzenie producenta to Zortax M300, które ma jedno z największych pól roboczych na rynku drukarek desktopowych. Marka otrzymała wiele wyróżnień w kraju i za granicą m. in. godło Teraz Polska czy Nagrodę Gospodarczą Prezydenta RP Start-up_PL (za to Prezydent otrzymał od Zortrax pokaźnych rozmiarów, szczegółową makietę Pałacu Prezydenckiego).

UAU project to studio projektowe z Warszawy, które od kilku lat z sukcesem eksperymentuje w obszarze własnej, krótkoseryjnej produkcji za pomocą drukarki 3D. Justyna Fałdzińska i Miłosz Dąbrowski, laureaci m. in. dwóch wyróżnień Must Have (jednego za projekt domowej miniszklarenki GROWW) skupiają się obecnie na projektowaniu drobnych przedmiotów użytkowych z myślą o klientach indywidualnych i promowaniu domowego wytwarzania opartego na druku 3D. Ich zdaniem technologia trójwymiarowego druku to najlepszy sposób na uczynienie dobrego designu bardziej dostępnym. Ich projekty są ekologiczne, minimalistyczne, praktyczne i zabawne. Geometryczne kształty w apetycznych, pastelowych kolorach przywodzą na myśl dziecięce zabawki albo słodycze (mnie kojarzą się także z fantastycznymi projektami Jamiego Hayona). Formy te nie są jednak infantylne. Są wyrazem idei, że design może i powinien być dobrą zabawą, w którą zaangażowany jest także odbiorca.

Druk 3D trafia pod strzechy

Jak pokazują losy innych wynalazków, rozwijanie technologii mającej tak uniwersalne i wszechstronne zastosowanie, zawsze zmierza w kierunku demokratyzacji. W początkowym etapie przeszkodę na drodze do konsumenta stanowią pieniądze i łatwość obsługi. Wysokie koszty produkcji przekładające się na wysoką cenę oraz poziom skomplikowania urządzenia sprawiają, że jest ono dostępne tylko dla wybranych. Ten etap mamy, jak się zdaje za sobą. Niskoseryjna produkcja unikalnych, spersonalizowanych przedmiotów za pomocą drukarek 3D staje się faktem.

Jak dowiadujemy się od specjalistów, w ciągu ostatniego roku nastąpił duży wzrost zainteresowania drukarkami 3D ze strony indywidualnych użytkowników, którzy dzięki niskiej cenie (kilkuset zł) zakupili, głównie chińskie urządzenia, do użytku domowego. Zatem wiele osób, także w Polsce stało się posiadaczami, może ubogiej w funkcje i nie najwyższej jakości, ale jednak „trójwymiarowej” drukarki.

Czy w końcu niemal każdy z nas zapragnie mieć w domu lub biurze własną drukarkę 3D? Czy wykonamy tą metodą drobne naprawy, odzyskamy zagubiony klocek, oderwany element narciarskiego kasku (przykład wzięty z życia), wydrukujemy uchwyt na szczoteczkę do zębów własnego pomysłu i tak dalej i tak dalej? Na pewno czeka nas pewien okres przejściowy, w którym drukarnie oraz specjalne punkty usługowe będą, obok nowych gadżetów reklamowych, oferować podobne usługi.

Czy te, nowe możliwości pobudzą w nas pokłady uśpionej kreatywności? Czy poczujemy się dzięki nim projektantami, artystami, konstruktorami, wynalazcami? Niektórzy na pewno tak.

Oczywiście wiąże się to z pewnymi konsekwencjami, za którymi nadążyć musi prawo. Mam na myśli regulację przypadków związanych z prawami autorskimi czy pomysłami podobnymi do tych ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, gdzie osoby prywatne wydrukowały działającą broń.

 

 

Co z tym plastikiem?

Czy jednak w owym wyścigu technologicznym nie zapominamy o jednym z najistotniejszych aspektów nowoczesnego projektowania – o odpowiedzialności ekologicznej? Jak na razie, w większości przypadków do druku używa się sproszkowanych polimerów (SLS, SLA, FFF) czyli… tworzyw sztucznych. Czy zatem zalejemy świat kolejną falą plastikowych odpadów? Czy można to nazwać postępem? Wraz z rozwojem trójwymiarowego druku rozwija się także technologia produkcji ekologicznych „tuszy” czyli tzw. filamentów. Firmy zorientowane bardziej ekologicznie używają tzw. PLA, który wytwarzany jest z surowców naturalnych m. in. mączki kukurydzianej, dzięki czemu jest biodegradowalny. Ogromne nadzieje wiąże się także z tzw. bioplastikiem czyli biopolimerami wytwarzanymi z alg, które mogą być wykorzystywane w drukarkach 3D. Entuzjaści mówią o prawdziwej rewolucji. Algi są doskonałym materiałem z uwagi na szybki wzrost biomasy i dużą absorbcję dwutlenku węgla, więc proces produkcji bioplastiku ma ujemny ślad węglowy. Tworzywo na bazie alg produkuje  już m. in. francuska firma Algopack. Pamiętajmy, że kierunek w którym pójdą producenci zależy w dużej mierze od nas, klientów. Od tego co wymusimy swymi postawami konsumenckimi i zakupowymi decyzjami.

Nie tylko tworzywa…

Tworzywa to nie wszystko. Druk 3D służy także do produkcji elementów z wielu innych, czasem zaskakujących materiałów… Na przykład z betonu. Jedne z pierwszych obiektów drukowanych w makroskali powstały w 2015 roku w Chinach. Piętrowy budynek mieszkalny oraz ponad stumetrową willę wybudowała tą techniką firma Winsun. Materiałem, który wykorzystano był beton oraz odpady przemysłowe. Koszt budowy pozwolił podobno zaoszczędzić większą część środków wydawanych zwykle na materiały i prace budowlane.

 

fot.: apis-cor.com

 

W lutym 2017 roku rosyjska firma Apis Core, zaprezentowała światu dom mieszkalny powstały w ciągu 24 godzin, którego koszt wraz z wyposażeniem nie przekroczył 10 tys. dolarów. Prototyp – niewielki budynek (38 m2) stanął na terenie fabrycznym w miejscowości Stupino pod Moskwą. Firma przekonuje, że ich technologia może przysłużyć się m. in. do budowy solidnych i trwałych schronień dla ofiar kataklizmów a także do obniżenia kosztów życia w miastach. Dom pokazowy ma okrągły kształt (i przyznajmy, nie jest wyjątkowo urodziwy) jednak za pomocą drukarki Apis Core można wydrukować budynek o dowolnym, również bardziej klasycznym kształcie. Niecodzienna bryła miała zobrazować szerokie możliwości drukarki. Być może nie bez znaczenia okazał się fakt, że jednym z partnerów przedsięwzięcia jest firma Samsung, która wyposażyła dom m. in. w swój zakrzywiony telewizor… Co ważne, drukarka wydrukowała wszystkie elementy konstrukcyjne a także dach, bezpośrednio na placu budowy. Żaden element nie powstał w hali produkcyjnej. Jedynymi gotowymi elementami były drzwi i okna (które okazały się najdroższe). Drukarka jest więc zatem jedynym „gabarytem”, który trzeba przetransportować na miejsce. Do tego maszyna przystosowana jest do pracy w trudnych warunkach pogodowych, nawet przy 35-stopniowym mrozie. Problemem w tej kwestii pozostaje więc jedynie materiał, jednak firma zapewnia, że wkrótce możliwy będzie druk z odpornego na mróz geopolimeru.

 

fot.: apis-cor.com

 

Wiele gałęzi przemysłu będzie w przyszłości korzystało (lub już korzysta) z trójwymiarowego druku z użyciem metali. Przełomowe rozwiązanie stworzyła w tej dziedzinie polska firma 3DLab (z Warszawy). Atomizer ich projektu, dający możliwość wytwarzania niewielkich próbek metali (z których pozyskaniem był do tej pory problem), ma szansę zrewolucjonizować rynek przemysłowego druku 3D z tych materiałów.

Dwa lata temu, przy okazji organizowania wystawy Kreacja i Proces w kieleckim Instytucie Designu i zwiedzania wszystkich jego zakamarków, przypatrywałam się powstawaniu drukarki 3D służącej do druku z ceramiki. Grupie Fablab z Kielc (stowarzyszenia będącego również organizatorem corocznych dni druku 3D) udało się przezwyciężyć wiele trudności i  stworzyć urządzenie do druku gliną, masami ceramicznymi, również samoutwardzalnymi a także masami na bazie żywic. Jako ciekawostkę przytoczę, że autorzy wynalazku w 2016 roku pobili rekord Guinessa prezentując wydrukowaną przez siebie, ponad trzymetrową figurę… Roberta Lewandowskiego. Była to oczywiście akcja promocyjna, prezentująca możliwości wielkogabarytowej drukarki. Na co dzień urządzenia mają znaleźć zastosowanie m. in. w pracowniach ceramicznych czy konserwatorskich i przysłużyć się rzemieślnikom i artystom.

 

fot.: fablabkielce.pl

 

Drukowanie tkanek przyszłością medycyny i… gastronomii?

Dziedziną najbardziej korzystającą z dobrodziejstw technologii druku 3D zarówno jest obecnie, jak i będzie w przyszłości medycyna. Wykonanych tą techniką modeli anatomicznych różnych ludzkich organów używa się do badań, w celach dydaktycznych oraz do planowania operacji. Implantologia, korzystająca z wydruków z metali np. tytanu medycznego pozwala na dopasowanie każdego implantu do konkretnego pacjenta. Na etapie intensywnych badań laboratoryjnych jest biodruk czyli tworzenie metodą przyrostową żywych tkanek i z tą właśnie gałęzią biotechnologii wiązane są największe nadzieje na przyszłość.

 

fot.: lodzdesign.com

 

Druk 3D jest także jednym z wymienianych trendów kiedy mowa o… jedzeniu. Z dużym prawdopodobieństwem możemy sądzić, że pożywieniem przyszłości będą właśnie wydrukowane potrawy. Jak wiemy agencja NASA pracuje nad drukarką 3D, dzięki której astronauci będą mogli wyprodukować sobie jedzenie w kosmosie. Amerykańska firma Modern Meadow (współwłaścicielem firmy jest Peter Thiel – współzałożyciel PayPal) opracowuje technologię masowej produkcji mięsa (tzw. mięsa in vitro) tą metodą, co zredukowałoby cierpienie zwierząt oraz katastrofalne skutki ekologiczne „tradycyjnej produkcji” wołowiny.  Z raportu „Future of Food” przygotowanego przez studentów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku we współpracy z Infuture Hatalska Foresight Institute dowiadujemy się m. in., że w przyszłości zaawansowana drukarka 3D przemieni bazowy, odżywczy proszek w dania, o których smaku, zapachu, kolorze i kształcie sami zdecydujemy. Nieco inna wersja tej wizji mówi o jadalnych filamentach (tuszach), których smaki (słony, słodki, kwaśny, gorzki, ostry i umami) posłużą do tworzenia potraw oraz odtwarzania smaków dań z przeszłości. Trochę przypomina mi to pewien czechosłowacki serial (Goście), który oglądałam w dzieciństwie. Chociaż członkowie ekspedycji Adam 84 obywali się nawet bez drukarki, wizja formujących się z rozsypanego na talerzu proszku potraw, które ostatecznie przybierały postać bryłki pomarańczowej galaretki ma wiele wspólnego z aktualnymi prognozami.

 

fot.: hatalska.com

 

Produkty szyte na miarę… dla każdego?

Design, w przeciwieństwie do sztuki zakłada seryjną produkcję. Proces produkcyjny jest tym, co projektant ma na względzie od samego początku. Im mniej narzuconych przez technologię ograniczeń tym większe pole do popisu dla designera ale także większe możliwości spełnienia oczekiwań czy zaspokojenia potrzeb odbiorców.

Za przykład niech posłuży marka Adidas, która wraz z technologicznym stert-upem z Doliny Krzemowej – firmą Carbon wypuściła właśnie (w styczniu 2018) na rynek nową odsłonę butów FUTURECRAFT 4D, których podeszwa wydrukowana została nowatorską metodą, z żywicy polimerowej utwardzanej światłem UV. Do współpracy przy tworzeniu modelu zaproszony został projektant Daniel Arsham. Po pierwszej partii 5 tys. par, która została wyprzedana na pniu, do sprzedaży jeszcze w tym roku trafi kolejnych 100 tysięcy par. Przeznaczone do biegania buty są wyjątkowo sprężyste, elastyczne, trwałe i komfortowe. Podeszwa jest ekologiczna (biodegradowalna) a para takich adidasów kosztuje ok. 300 dolarów. Firma planuje dalsze rozwijanie innowacyjnej technologii, idące w kierunku obranym przez odzieżowe marki już jakiś czas temu, czyli personalizacji. Tym razem jednak indywidualizacja pójdzie o krok dalej. Po zeskanowaniu stopy klienta buty mają być idealnie do niej dopasowywane już na etapie produkcji. Nie byłoby to możliwe bez zastosowania druku 3D, który umożliwi produkcję na mikroskalę. Tym sposobem masowi producenci zataczają koło, skłaniając się ku rzemieślnictwu przyszłości.

 

zdjęcie: sneakernews.com

 

Myślę, że jeśli chodzi o druk 3D przedmiotów codziennego użytku, wychodzimy z etapu ekscytacji samą technologią, w którym wytwory były głównie prezentacją możliwości samych urządzeń. Okresu testowania i zabawy. Wkraczamy w czas wdrożeń, nowatorskich, jednak takich w których sam sposób produkcji staje się przezroczysty. Zajmuje należne sobie miejsce – użytecznego narzędzia do osiągania, oby słusznych cywilizacyjnie i społecznie celów.

Źródła:

http://www.wnp.pl/tech/rok-2017-przelomowy-dla-druku-3d,314187_1_0_0.html

http://apis-cor.com/en/about/news/first-house

http://biznes.interia.pl/budownictwo/news/domy-drukowane-na-drukarce-3d-to-juz-rzeczywistosc,2535065,4209

http://hatalska.com/2017/07/04/life-after-food-raport-o-przyszlosci-jedzenia-pobierz/

https://www.adidas.com/us/futurecraft

Czy znasz kształt swojej dzielnicy?

To pytanie zadaje nam w swojej aktualnej kampanii Marta Baranowska, założycielka studia projektowego LOKALNY. Swoją działalność projektantka sytuuje na pograniczu biznesu, sztuki i edukacji, starając się łączyć wszystkie te obszary.

Od początku działalności wierzę w to, że współczesny patriotyzm ma wymiar lokalny i odnosi się do przedsiębiorczości oraz tożsamości. Swoje wykształcenie architektoniczne wykorzystuję właśnie do tego aby budować świadomy i wartościowy przekaz o przestrzeni miejskiej – mówi Marta Baranowska

Puzzle miejskie to miasta składane z części – dzielnic lub osiedli. Są unikalne ze względu na sam koncept a także formę – każdy element odpowiada kształtowi dzielnicy/osiedla w przestrzeni oraz materiał – grawerowaną sklejkę.

W puzzlach – skromnej układance zawarte są wszystkie idee, które stoją u podstaw projektu Lokalny.

Pierwsze puzzle – warszawska edycja powstała w 2012 roku, a rozwijana jest jako produkt od 2014 roku. Przez ten czas puzzle uczestniczyły w licznych targach oraz wystawach; były także oficjalnym gadżetem promocyjnym Miasta st. Warszawy. Na początku była sama idea, a puzzle jako produkt potrzebowały trochę czasu i kontaktu z ludźmi aby przybrać dzisiejszą formę. Było warto,  cały projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem.

Wiele razy dostawałam zapytania m.in. o Łódź, Lublin, Poznań czy Kraków, a pierwsze egzemplarze z innymi, nawet mniejszymi miastami już powstały. 

Tak narodził się pomysł aby zrobić pierwszą serię Puzzli Miejskich.

Z kilkudziesięciu większych miast Polski wybrałam do pierwszej serii 10 – Gdańsk, Gdynia, Katowice, Wrocław, Poznań, Lublin, Łódź, Kraków, Szczecin oraz…

…ostatnie miasto wybiorą uczestnicy kampanii  wspieram.to/ulozsobiemiasto

Każde z miast zostało przedstawione w indywidualny sposób; każde ma inną strukturę przestrzenną i tożsamość miejsca. Jedne mają grawerowane nazwy dzielnic, inne wzory czy ikony które ułatwiają układanie i tworzą dodatkowo unikalny obraz, a jeszcze inne są gładkie lub malowane. 

Na osoby, które zechcą wesprzeć kampanię czekają atrakcyjne miejskie gadżety: puzzle, magnesy, torby, plakaty oraz ich wersje personalizowane.

A czy Ty znasz kształt swojej dzielnicy i miasta? 

Wesprzyj kampanię: https://wspieram.to/ulozsobiemiasto

must have 2017 Wybrane produkty vol. 2

Oto druga część wyboru laureatów wyróżnienia must have, czyli produktów i marek nagrodzonych przez Łódź Design Festival 2017, które być może znacie już z naszego sklepu. Jeżeli nie, warto to nadrobić, ponieważ o tych projektach jest teraz głośno.

Pierwszą część przeglądu znajdziecie tutaj  Więcej o idei samego konkursu must have pisaliśmy w tym artykule

Kolekcja plakatów „Wypoczynek” to polskie ośrodki wczasowe zbudowane w latach 60-tych i 70-tych nad Bałtykiem. Kolekcja marki Gra-Fika przedstawia modernistyczne budynki w pierwotnej, czystej formie. Architektura powojenna w Polsce jest wciąż niedoceniana i niszczona przez bezmyślną modernizację. Estetyka plakatów nawiązuje do wzornictwa lat 50., 60. i 70-tych. Kolekcja mimo minimalistycznego charakteru ma też nostalgiczny wymiar – wraca do klimatu i czasu dawnych wakacji, za którymi tęsknimy.

Krzesło składane LOTOS, którego seryjną produkcję rozpoczęła nagrodzona marka POLITURA, zaprojektował w 1980 roku Romuald Ferens. W tym samym roku krzesło zostało zgłoszone do konkursu na najlepszy mebel w ramach Targów w Bazylei (Szwajcaria). Mebel zdobył główną nagrodę i został uznany za wybitnie funkcjonalny i nowoczesny. Komisję zachwyciły kształt i innowacyjny mechanizm przypominające kwitnący kwiat lotosu.
Mimo to, krzesło nigdy nie trafiło do masowej produkcji. Kiedy komunistyczne władze wprowadziły w Polsce stan wojenny, a gospodarka zapadła w głęboki kryzys, nikt nie był zainteresowany wcieleniem niezwykłego projektu w życie.
LOTOS to wyjątkowy mebel będący połączeniem tradycji, funkcjonalności i doskonałego rzemiosła. Niezwykły kształt  przypomina kwiat, który po otwarciu ukazuje ukryte piękno i elegancję. Możliwość składania i układania w rzędach , pozwala na bezpieczne przechowywanie wielu krzeseł na raz.

LOTOS jest wykonany w 100% z certyfikowanego drewna – z buczyny. Jest wykończony naturalnym olejem (certyfikowanym, z atestami antyalergicznymi). Krzesło może być przeznaczone do użytku wewnętrznego lub na zewnątrz.

Mural z reprodukcją bestsellerowego wzoru Paperworks o nazwie Drawn from Nature, zaprojektowanego przez Olkę Osadzińskązmieni każde pomieszczenie w czarodziejski ogród. Projekt inspirowany był pracami Johna J. Audobona i rycinami z XIX wiecznych albumów botanicznych i ornitologicznych. Do tej pory wzór znaliśmy z popularnej kolekcji papierów do pakowania prezentów Paperworks. W tym roku, we współpracy z polską firmą Love Your Wall, przeniesiono go na nowy nośnik – tapetę ścienną.

must have 2017 przyznane! Wybrane produkty vol. 1

Wyniki tegorocznego plebiscytu must have organizowanego przez Łódź Design Festival zostały ogłoszone. Spośród 350 obiektów zgłoszonych do konkursu, Rada Ekspertów przyznała ten znak jakości 75 produktom. Od 1 czerwca wyróżnieni mają możliwość posługiwania się logotypem must have w celach promocyjnych, natomiast 7 października w trakcie uroczystej gali odbywającej się w trakcie Łódź Design Festival wszyscy wyróżnieni otrzymają statuetki zaprojektowane przez Bartka Mejora i wyprodukowane przez fabrykę porcelany „Porcelana Kristoff”. Wybrane produkty zostaną zaprezentowane na wystawie towarzyszącej tegorocznej edycji Festiwalu, którą będzie można obejrzeć w Centrum Festiwalowym ART_Inkubator na Tymienieckiego w dniach 03.-08.10.2017.

 Jak co roku miło nam zauważyć, że wiele spośród nagrodzonych produktów jest dostępnych w naszym sklepie. Oto pierwsza część z nich:

Ceramiczne deski do serwowania potraw marki BVSK

Deska Może posłużyć również jako dekoracja ściany w kuchni i jadalni lub jako podstawka pod gorące naczynia ponieważ wytrzymuje bardzo wysokie temperatury. Deska jest ręcznie odlewana, pokryta białym szkliwem i ozdobiona wysokiej jakości kalką ceramiczną, na bazie włoskich farb.  Mistrzowsko wykonana przez dolnośląskich rzemieślników.
Każdy egzemplarz wypalany jest w piecu w trzech fazach. Pierwszy etap (tzw. biskwit) to wypalanie deski w temperaturze 900 °C. Drugi wypał deski (tzw. „na ostro”) odbywa się razem z pokrytym szkliwem w temperaturze 1150 °C. Na trzecim etapie jest wypalana kalka/dekoracja w temperaturze 780-820 stopni °C.  Inspiracją dla autorskich grafik jest m. in. sztuka współczesna.

Czajniczek do herbaty zaprojektowany przez Jana Kochańskiego na potrzeby kampanii Dbajmy o lepszą codzienność.

Producent: Sieć Obywatelska Watchdog Polska

Jan Kochański o projekcie:  „W tym projekcie zaintrygowało mnie to, że musiałem spojrzeć na swoją pracę w nieco inny sposób – musiałem stworzyć produkt, który nie będzie do końca dobrze funkcjonował. Przedmiot, który zaprojektowałem, już na pierwszy rzut oka ma dziwną formę. Jego konstrukcja opiera się na formie kuli, idealnej bryły. Natomiast kluczowe elementy dzbanka, doczepione do kuli, sprawiają wrażenie, jakby się poprzesuwały, jakby były nie do końca na swoim miejscu. Kiedy chcemy nalać z czajniczka herbatę, okazuje się, że ręką, którą chwytamy za rączkę, musimy wykonać nienaturalny ruch. Zależało mi jednocześnie na tym, żeby przedmiot był w pełni funkcjonalny. Dlatego też został wykonany w tradycyjnej technice ceramiki, z przyjemną, drewnianą rączką, która jest miła w dotyku i nie nagrzewa się tak jak pozostała część dzbanka.

W życiu codziennym możemy w miarę łatwo zmieniać swoje otoczenie, wymieniać przedmioty, inaczej nimi gospodarować – wtedy odczuwamy jakąś pozytywną zmianę, która dzieje się natychmiast. Mam wrażenie, że w życiu publicznym wiele osób nie podejmuje się takich działań, ponieważ ma poczucie, że to nic nie zmieni. Chciałbym, aby ludzie kupując ten dzbanek, przypominali sobie o tym, że zawsze mogą coś zmienić, coś ulepszyć. Ten projekt jest po to, aby zwrócić uwagę, iż w taki sam sposób, w jaki kreujemy naszą prywatną przestrzeń, możemy kreować społeczną rzeczywistość, to jak funkcjonujemy jako społeczność, jako obywatele”.

Więcej o kampanii i innych zaprojektowanych dla niej przedmiotach przeczytacie tutaj

Pledy marki HOP Design

Pledy HOP DESIGN tkane są w Polsce z wysokiej jakości ekologicznych włókien z owczej wełny z pastwisk Nowej Zelandii (sukno przygotowywane jest w Posce). Tworzą je mistrzowie tkactwa w zakładzie rzemieślniczym, który od pokoleń specjalizuje się w tej profesji. Pled to naturalny produkt o niezwykłych właściwościach. wełna w naturalny sposób reguluje temperaturę, zapewniając ciepło w zimie i przyjemny chłód w lecie, oddycha i odprowadza wilgoć na zewnątrz, a sama pozostaje sucha
nie wchłania zapachów, jest antyalergiczna i antybakteryjna, ma właściwości lecznicze, jest materiałem odnawialnym. Koc zapewnia komfort i jest pięknym dodatkiem do aranżacji wnętrza.

Drugą część przeglądu zobaczycie tutaj

POLITURA – mid century modern po polsku

POLITURA to firma zajmująca się wdrażaniem do seryjnej produkcji polskiego wzornictwa lat 50-tych, 60-tych i 70-tych. Kolekcja marki składa się z mebli autorstwa wybitnych projektantów tamtego okresu: prof. Edmunda Homy, Janusza Różańskiego oraz Romualda Ferensa.

LOTOS – najnowszy skarb POLITURY

Zaprojektowane w 1980 roku przez Romualda Ferensa, składane krzesło LOTOS zostało zgłoszone tego samego roku do konkursu na najlepszy mebel w ramach Targów w Bazylei (Szwajcaria). Mebel zdobył wówczas główną nagrodę i został uznany za wybitnie funkcjonalny i nowoczesny. Komisję zachwyciły kształt i innowacyjny mechanizm przypominające kwitnący kwiat lotosu.

Mimo to, krzesło nigdy nie trafiło do masowej produkcji. Kiedy komunistyczne władze wprowadziły w Polsce stan wojenny, a gospodarka zapadła w głęboki kryzys, nikt nie był zainteresowany wcieleniem niezwykłego projektu w życie.
W roku 2017, po raz pierwszy w historii, POLITURA rozpoczęła seryjną produkcję LOTOSA.
LOTOS jest wytwarzany z drewna lub sklejki i dostępny w różnych wykończeniach. Jest to wyjątkowy mebel będący połączeniem tradycji, funkcjonalności i doskonałego rzemiosła. Niezwykły kształt przypomina kwiat, który po otwarciu ukazuje ukryte piękno i elegancję. Możliwość składania i układania w rzędach , pozwala na bezpieczne przechowywanie wielu krzeseł na raz.
LOTOS jest wykonany w 100% z certyfikowanego drewna lub sklejki liściastej. Wersja wykonana z buczyny, jest wykończona olejem w naturze. Wersja sklejkowa może być lakierowana w 15 różnych kolorach. Krzesło może być przeznaczone do użytku wewnętrznego lub na zewnątrz.
Dzięki zastosowaniu lakierowania w bogatej palecie RAL, projekt stał się bardziej aktualny niż kiedykolwiek przedtem. Poza klasycznymi, czarnymi i białym odcieniami, LOTOS jest dostępny w wielu modnych i nowoczesnych kolorach. Mając na uwadze dobro środowiska naturalnego, użyto wyłącznie wodnych farb i certyfikowanych olejów z atestami antyalergicznymi.

Zestaw R-1378, zaprojektowany przez Janusza Różańskiego w 1962 roku, nigdy wcześniej nie był produkowany seryjnie. Meble wykonane są z pełnego jesionu. Fotel R-1378 tapicerowany jest miękką, wełnianą tkaniną (w wielu kolorach do wyboru). Nieduży rozmiar sprawia, że sprawdza się w każdym, nawet niewielkim wnętrzu. Elegancka, minimalistyczna bryła stanowi o jego ponadczasowym charakterze. Stolik R-1378 jest niezwykle funkcjonalny. Przesuwana i zdejmowana taca umożliwia wygodne uzyskanie dwóch przestrzeni użytkowych oraz pełni funkcję przenośnego pomocnika. Nogi powstały z pełnego drewna, blat i taca są fornirowane. Całość została wykończona wysokiej klasy olejowoskiem, który zabezpiecza drewno, pozostawia je matowym i wydobywa jego naturalny kolor. Meble z zestawu R-1378 mogą być wykończone w dwóch wersjach – naturalnej lub bejcowanej na kolor „jasny dębowy”.

 

Fotel R-360 to ikona polskiego wzornictwa, najbardziej rozpoznawalny projekt Janusza Różańskiego. Zaprezentowany po raz pierwszy w 1959 roku na targach w Poznaniu, był przez pewien czas produkowany w krótkich seriach. POLITURA wprowadza model po 50 latach na nowo do produkcji, w dwóch oryginalnych wersjach: z tapicerowanymi oraz drewnianymi podłokietnikami.

Krzesło H106, zaprojektowane przez prof. Edmunda Homę w 1967 roku, tak, jak prototyp, zostało wykonane w rzadkim drewnie egzotycznym, tzw. afromozji. Powierzchnia krzesła została zabezpieczona specjalnym olejem zachowującym naturalny kolor drewna. Siedzisko pokryte skórą w kolorze jasnym grafitowym. Projekt krzesła nigdy przedtem nie wszedł do masowej produkcji. Ze względu na wysoki udział pracy ręcznej, projekt został odrzucony jako niemożliwy do realizacji w warunkach gospodarki socjalistycznej. W 2016 roku projekt prof. Edmunda Homy został ponownie ożywiony. Firma POLITURA stworzyła na podstawie planów i prototypu nowe krzesło H106. Premiera mebla miała miejsce na międzynarodowych targach meblarskich IMM Cologne 2016, gdzie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem. Krzesło jest dostępne na indywidualne zamówienie w limitowanej wersji kolekcjonerskiej. Każdy mebel będzie sygnowany poczynając od numeru 2 do 106. Numer 1/2016 został zarezerwowany dla jedynego prototypu z 1967 roku.

Romuald Ferens urodził się w 1934 roku, we Lwowie. W 1953 roku rozpoczął studia na Wydziale Technologii Drewna Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu. W ówczesnych realiach była to jego jedyna szansa na rozwijanie pasji projektowych: przeszłość ojca – jako członka AK – udaremniła plany studiowania na Wydziale Architektury we Wrocławiu. W 1957 roku projektant otrzymał nakaz pracy w Lubawskiej Fabryki Mebli. Następnie pracował w Biurze Konstrukcyjno-Technologicznym Przemysłu Terenowego w Poznaniu, a po jego likwidacji w biurze podlegającym Krajowemu Związkowi Spółdzielni Meblarskich. Projektował meble okrętowe, segmentowe i do siedzenia, a także wnętrza oraz drewniane zabawki dla dzieci.
W 1984 roku, po wieloletnich staraniach, Ministerstwo Kultury i Sztuki przyznało projektantowi uprawnienia do wykonywania zawodu artysty-plastyka, w dziedzinie architektury wnętrz.

Janusz Różański urodził się w 1921 roku w Poznaniu. W roku 1957 ukończył Wydział Architektury Wnętrz w poznańskiej PWSSP. Rok później związał się ze Zjednoczeniem Przemysłu Meblarskiego, gdzie później pełnił stanowisko kierownika pracowni w Przedsiębiorstwie Projektowo Konstrukcyjnym. W roku 1965 został naczelnikiem pracowni architektonicznej w nowo powstałym Centralnym Ośrodku Rozwoju Meblarstwa (od 1971 OBROM), gdzie kierował grupą poznańskich projektantów. Jego zadaniem było rozwiązywanie problemów mieszkaniowych poprzez wdrażanie do seryjnej produkcji innowacyjnych wzorów, konstrukcji i wykończeń mebli. CORM był wówczas najważniejszą jednostką projektującą meble dla Zjednoczenia Przemysłu Meblarskiego.  Janusz Różański był twórcą niezwykle wszechstronnym o bogatym dorobku. Wielokrotnym laureatem konkursów branżowych, za działalność na rzecz wzornictwa nagrodzony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Przez całe życie związany z Poznaniem, gdzie zmarł w wieku 93 lat.

Edmund Homa urodził się w 1927 roku w północnej Polsce. Po ukończeniu studiów na Wydziale Architektury Wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, rozpoczął pracę w dziedzinie grafiki, projektowania wnętrz oraz mebli. Od 1962, pracował dla państwowego przemysłu meblarskiego oraz na Akademii. Był stypendystą Royal Danish Academy of Fine Arts, gdzie pracował pod kuratelą Ole Wanscher. W latach 90-tych Edmund Homa otrzymał tytuł profesorski. Jest twórcą wielu projektów mebli, które do dziś znajdziemy w polskich domach i instytucjach publicznych. Za swój dorobek został uhonorowany wieloma nagrodami. Obecnie mieszka w Gdyni.

 Materiały: POLITURA

„Kawa i papierosy” czyli kolejne perełki z serii „ikony polskiego designu”.

Seria „Ikony polskiego designu” produkowana przez nowymodel wzbogaciła się ostatnio o kolejne projekty wybitnego polskiego designera, profesora Rajmunda Teofila Hałasa.

Oprócz świetnie przyjętego Regału o zmiennych wysokościach, który zyskał nowe, szlachetnie dębowe oblicze, do kolekcji należą teraz także: taboret IMUGO (nagrodzony podczas ostatniej edycji Łódź Design Festival wyróżnieniem must have) oraz wyjątkowo zgrabny stolik o wdzięcznej nazwie KAWA i PAPIEROSY.

IMUGO. Swoją nazwę zawdzięcza temu, że jest formą dojrzałą i skończoną, a równocześnie lekką jak skrzydła owada, subtelną, wdzięczną.
Na tle wyrobów masowej produkcji ten taboret wyróżnia się swoją oryginalnością. Ręczna produkcja i nawiązanie do tradycji polskiego designu czynią z niego rzecz wyjątkową.
Taborety IMUGO różnią się kolorami siedziska, które dostępne są w kolorach: naturalnym – fornirowanym kasztanem, białym i seledynowym. Stelaż  zrobiony jest z naturalnego  drewna bukowego.

Nie pamiętam, kiedy dokładnie powstał projekt. Prototyp mamy od wczesnych lat 60. Mąż mówił o tym stoliczku „kawa i papierosy” – wspominała Pani Stenia Hałasowa. Nazwa została zatem wymyślona długo przed premierą legendarnego filmu Jima Jarmuscha (1986).

R. T Hałas Urodził się w Wielkopolsce w rodzinie o długiej tradycji w dziedzinie rzemiosła stolarskiego, zapoczątkowanej przez pradziadka Jakuba Węcławskiego w połowie XIX wieku. Zakład Jakuba przejął jego zięć Franciszek Hałas, który wyuczył fachu swego syna Teofila. Ten zaś w 1922 r. wybudował fabrykę mebli. Tradycje rodzinne kontynuowali synowie Teofila – Zygmunt i Rajmund Teofil, który po nauce w Gimnazjum Stolarsko-Rzeźbiarskim w Cieplicach Zdroju uzyskał dyplom mistrza stolarskiego. W 1951 r. Rajmund T. Hałas podjął studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (PWSSP) w Poznaniu na Wydziale Architektury Wnętrz, uwieńczone dyplomem pod kierunkiem prof. Jerzego Staniszkisa. Po studiach związał się z przemysłem meblarskim, kierował Pracownią Projektowania Mebli, działającej na potrzeby całej branży. Zaprojektował wówczas m.in. PÓŁKĘ O ZMIENNYCH WYSOKOŚCIACH (1959) oraz grupę krzeseł: CZERWONE – BIAŁE – CZARNE (1957-62).

W 1960 r. założył grupę Koło wraz z Czesławem Kowalskim (autorem m. in. MEBLOŚCIANKI KOWALSKICH oraz krzesła KOWALSKIEGO), Leonardem Kuczmą i Januszem Różańskim. Grupa ta zainicjowała starania o zorganizowanie Biennale Mebla w Poznaniu. Po niespełna dwudziestu latach (1978) powołano Komitet Organizacyjny I Międzynarodowego Triennale Mebla.

W 1964 r. przebywał na stypendium w helsińskim Instytucie Sztuk Przemysłowych, a rok później w Wielkiej Brytanii. Tam zetknął się z twórcami takiej miary, jak Alvar Aalto czy Gordon Russell. Podróże na Zachód zaowocowały po powrocie do kraju powołaniem w 1971 r. Katedry Wzornictwa Przemysłowego w PWSSP w Poznaniu, gdzie prowadził Pracownię Designu Inspirującego. Do końca niezwykle aktywnego życia związany był z poznańską uczelnią. Na profesorskiej emeryturze był konsultantem w Katedrze Designu oraz wykładał na Wydziale Architektury i Wzornictwa historię architektury i designu.

źródło: nowymodel.org