Design dla najmłodszych. O rzeczach, które traktują dzieci poważnie

Oceniaj książkę po okładce

Nieocenianie książki po okładce to słuszna zasada, jeśli nie traktujemy jej dosłownie. W przypadku książek oraz innych przedmiotów dla dzieci bądźmy surowymi jurorami. Cenzura jest jak najbardziej wskazana i polecam ją wbrew przekonaniu, że w imię poszanowania autonomii naszych pociech, w ogóle nie należy narzucać im swojego gustu i pozwalać na całkowicie samodzielny wybór przedmiotów, którymi się otaczają.

Okładka książki Co wypanda a co nie wypanda Ola Cieślak. Wyd. Dwie Siostry

Po pierwsze, wybory zakupowe naszych dzieci nigdy nie są samodzielne. Autonomia konsumencka w naszych czasach jest bardzo trudno osiągalna nawet dla dorosłego. W przypadku dzieci to już czysto teoretyczne założenie. Jeśli nie my, w wyborze „pomoże” dzieciom wszechobecny skierowany bezpośrednio do nich marketing lub presja rówieśników. Po drugie, kształtowanie wrażliwości estetycznej jest elementem wychowania tak samo ważnym jak. np. dbanie o zdrowie czy nauka empatii. To my, jako rodzice, jesteśmy odpowiedzialni za stworzenie pozytywnych wzorców, również w tej dziedzinie. Jesteśmy przecież głównym łącznikiem naszych dzieci z kulturą.

Talerz ze spadochroniarzem (w miejscu spadochronu plasterki ogórka)
Talerze dla niejadków, proj. Bogusław Śliwiński

Wprowadzając dzieci w świat osiągnięć poprzednich pokoleń, powinniśmy jednocześnie pozwolić im wypracować mechanizmy krytycznego odnoszenia się do tego dziedzictwa. Pomyślmy np. czy wszystkie klasyczne lektury mają odpowiedni przekaz? Czy reprezentują nasze wartości? Wyrobienie odruchu krytycznego myślenia jest w ogóle jedną z najważniejszych rzeczy, z którą wysyłamy dorosłe dzieci w świat. Staje się to bardzo ważne w rzeczywistości rynkowej, zdominowanej przez reklamę i niewidzialną hegemonię wielkich marek. Podsuwając maluchom mądrze zaprojektowane przedmioty, dajemy im więcej wolności niż mogłoby się wydawać. Otwieramy przed nimi nowe alternatywne rzeczywistości myślowe, na przykład poprzez zburzenie przekonania o tym jak powinna wyglądać zabawka czy książka.

No właśnie, wróćmy do książki. Graficzna strona wydawnictw dla dzieci jest tak samo ważna jak tekst. Z własnego dzieciństwa pamiętamy głównie te książki, które wyróżniały się nieprzeciętnymi ilustracjami. To one pobudzały naszą wyobraźnię i odcisnęły się w naszej pamięci, zostały nośnikiem wspomnień. W nowocześnie zaprojektowanej książeczce jej strona wizualna jest składową treści, zespala się z nią. Granice pomiędzy jednym i drugim znikają. Czyż to nie jest bliższe dziecięcemu patrzeniu na świat?

Szkice z przyszłości Jacek Ambrożewski i Zosia Frankowska wyd. PapierówkaMniej znaczy więcej

Wygląd, forma przedmiotów, które dzieci otrzymują do zabawy powinny pozostawiać im pole do swobodnej interpretacji, pobudzać ich kreatywność i myślenie. Tymczasem grzechem kiczu jest przesadna dosłowność. Próba, zwykle nieudolna, oddania rzeczywistości jeden do jednego, tyle że z pominięciem jej wad czy ciemnych stron. Taki polukrowany hiperrealizm bez niczego do odkrycia. Kicz cierpi na swoisty horror vacui  – lęk przed pustą przestrzenią, przezwyciężony w sztuce przed tysiącami lat. Objawem tej przypadłości jest również użycie wszystkich dostępnych kolorów farby drukarskiej czy plastiku. Podejście „na bogato” znają dobrze rodzice najmłodszych. Nie raz zapewne zastanawiają się czy naprawdę tzw. zabawka rozwojowa musi jednocześnie jeździć, mówić, świecić, grać i trąbić a także być we wszystkich odpustowych wersjach kolorów tęczy? Gdzie tu miejsce na rozwój? Nie dziwi mnie, że takie zabawki wyjątkowo szybko się nudzą. Sposób ich użycia jest na ogół tylko jeden, ściśle narzucony przez producenta.

Tekturowe zabawki Hocko
Mobile (Samolot i Łaziki) Hocko

Nie ma nic bardziej mylnego niż przeświadczenie, że dzieci lubią tylko to, co maksymalnie kolorowe i krzykliwe. Jako dowód niech posłużą chętnie wybierane naturalne zabawki z drewna lub tektury czy uwielbiana książkowa seria Jaś i Janeczka Annie M. G. Schmidt z oszczędnymi czarno-białymi ilustracjami Fiep Westendorp narysowanymi piórem.

Układanka kosmiczna z grubej kolorowej tektury
Układanka Kosmiczne Echa

Nieprawdziwe jest również myślenie o designie jako czymś dla dzieci nieprzystępnym, zbyt trudnym w odbiorze. To my, dorośli możemy uczyć się od dzieciaków niestereotypowego myślenia. Wyjście poza schemat jest trudne dla dorosłego, nie dla dziecka. Dziecko nie zdążyło jeszcze schematów nabyć. Dlatego przemówią do niego zabawki zaprojektowane z zacięciem artystycznym, formalnie niedopowiedziane lub te tradycyjne, bardzo proste, mogące stać się czym tylko chcemy dzięki odrobinie wyobraźni.

Figurki zwierzątek leśnych
Układanka Echa Leśne proj. Malwina Konopacka

Co dla kogo?

Wszystko zależy jednak od konkretnego młodego człowieka, jego indywidualnych predyspozycji, preferencji i zainteresowań. Trafiony prezent uwzględnia przede wszystkim upodobania obdarowywanego. Dziecko nie jest wyjątkiem od tej reguły. Ważne, kim jest, co lubi a co je nudzi. Czy mamy do czynienia z żądnym wiedzy neurotykiem, ruchliwym poszukiwaczem przygód, czy artystyczną duszą? Gra planszowa czy raczej hula hop lub skakanka?  A może kalejdoskop? Encyklopedia czy książeczka po której można do woli mazać? Niezależnie od tego którą rzecz wybierzemy, zwróćmy uwagę na design. Dzieci, wbrew temu co sądzą niektórzy, także go docenią.

piekarnik, pralka, szafka z kolorowej tektury. Trzymyszy
Tekturowe zabawki Trzymyszy

Tematu podziału na tzw. zabawki dziewczęce i chłopięce nie będę szczególnie rozwijać ponieważ jestem przekonana, że nikt z nas nie należy do rodziców zabraniających synom uczesać lalkę w warkocz czy pograć w „dziewczyńską” grę, a córkom uprawiać piłkę nożną czy majsterkować. Na ten temat wszystko, mam wrażenie, zostało już powiedziane. Statystyka statystyką, co nie znaczy, że mamy ulegać stereotypom. Wręcz przeciwnie zachęcajmy dzieci do zabaw uważanych za przypisane do przeciwnej płci. Pozwoli im to wykształcić potrzebne w dorosłości cechy, których na co dzień nieświadomie czy z rozpędu (lub niestety z przekonania) się nie premiuje. Na przykład dziewczynkom zaradność, siłę, asertywność a chłopcom opiekuńczość, komunikatywność czy empatię.

Najsłynniejsze Obrazy Świata Zuzu Toys
Teczka Inspiracji Zuzu Toys

Znaleźć złoty środek

Oczywiście zupełnie nie wyeliminujemy tych masowo produkowanych zabawek z życia i pokoi naszych dzieci. Wcale też nie musimy tego robić. Gdzie zatem znaleźć złoty środek? Jak ograniczyć liczbę przedmiotów wątpliwej jakości estetycznej posiadanych przez nasze dzieci? Na to w każdej rodzinie odpowiedź będzie inna. Osobiście nie jestem zwolenniczką zupełnego zakazywania dzieciom kupowania pewnego typu zabawek dlatego, że wydają się nam szkaradne czy kontrowersyjne. Zamiast tworzenia nieosiągalnego tabu, co może sprawić, że zabawka będzie tym bardziej pożądana, rozmawiajmy z dziećmi o tym co nas w owej zabawce niepokoi czy budzi nasz sprzeciw. Poza tym bawmy się czasem z naszymi dziećmi! Uczestniczmy w ich zabawach i przypatrujmy się im. Zdziwimy się jak wiele możemy się z nich dowiedzieć, także o sobie. Jeśli chodzi o zabawki to nie dajmy się zwariować i nie napinajmy za bardzo. Niech będą różne. Kultura masowa jest częścią naszego świata i świata najmłodszych. Nie uciekniemy od tego. W końcu pluralizm czy wielokulturowość jest najwyższą, jak dotąd, formą rozwoju ludzkich wspólnot. Niech więc pokój naszego dziecka pozostanie tym radosnym, postmodernistycznym miksem. Mieszanką popkultury i klasyki, przyszłości i tradycji. Zasada głoszona przez psychologów mówi przecież, że najważniejsze jest nie to czym dzieci się bawią, ale jak to robią. Nieważne czy na przyjęcie przyjdzie drewniana matrioszka czy Furby, brązowy miś bez ucha czy różowy kucyk. Ważne kim są dla dziecka i kim się staną w tej jednej zabawie. W kogo się przemienią. Przecież każdy, jeśli się postara, może być tym, kim tylko chce, prawda?

Jeżdżąca żabka z drewna ze sznurkiem
Żaba, proj. W. Małolepszy novo projekt dla Well Done