Ilustratorki designu. Ceramika: Magda Pilaczyńska

Magda Pilaczyńska projektuje grafikę, tworzy plakaty, ilustracje, identyfikacje graficzne. Jej twórczość inspirowana jest stylistyką lat 60-tych, którą autorka łączy ze współczesnymi motywami. Grafiki Pilaczyńskiej nawiązują do polskiej szkoły plakatu. Wykonywane są poprzez połączenie klasycznej ilustracji z techniką kolażu. Projektantka mieszka i pracuje w Warszawie. Stolica jest zresztą motywem często przewijającym się w jej pracach.

Kolaż z postacią kobiety i budynkiem Prudential
Plakat Warszawa

 

Kolaż z twarzą kobiety na niebieskim tle
Plakat Vintage Lady I

Magda Pilaczyńska to kolejna, obok Malwiny Konopackiej, graficzka i ilustratorka ze szczególnym sentymentem do ceramiki. Projektantka nie tylko łączy różne techniki i formy. Sięga także po różne materiały. Szczególnym uczuciem darzy klasyczną porcelanę, będącą medium, nośnikiem przekazu artystycznego, za którego pośrednictwem artystka może się skomunikować, wejść w interakcję z odbiorcą. Dla Magdy Pilaczyńskiej porcelana jest doskonale białym tłem dla form graficznych i ilustracji. Ceramiczne „płótno” przybiera zwykle formy dobrze nam znane jak tradycyjne elementy zastawy stołowej.

Owalny, ozdobny półmisek ozdobiony kolażowym motywem syrenki
Półmisek z serii Look At Me
Kolaż z postaciami eleganckiej kobiety i kelnera
plakat Oui

Poważny związek ilustratorki z porcelaną rozpoczął się od zaprojektowania dwóch kolekcji dla marki Kristoff. Seria White Breakfast, ozdobiona subtelnymi i zabawnymi pastelowymi motywami kropli, wąsów i flamingów została nagrodzona wyróżnieniem must have podczas ŁDF w 2013 r. oraz znalazła się w finale nagrody Dobry Wzór w 2014.

zestaw porcelany z motywem wąsów

Serwis porcelanowy "wąsy"

Serwis śniadaniowy z białej porcelany z motywem flamingów

Imbryk z flamingami
Dekoracje White Breakfast (Wąsy i Flaming) na fasonach Porcelany Kristoff

Look At Me Plates

Najnowszym i najbardziej popularnym dziełem projektantki jest autorska kolekcja talerzy (a także innych naczyń) Look at me.  Talerze mogą pełnić funkcję użytkową lub dekoracyjną (można powiesić je na ścianie za pomocą dołączonego specjalnego wieszaczka). Wszystkie wzory nanoszone są ręcznie. Przypominają starannie rozsypane na ceramice fragmenty wycinanki. Każdy talerz jest unikatem. Inspirację stanowią graficzne symbole: serce, łza, oko, usta, figury karciane, a także postacie fantastyczne, takie jak: syrena pegaz czy kapelusznik.

Kompozycja z talerzy we wzór wycinankiTalerz z ilustracją, z motywem grzybów i twarzy.

kompozycja talerzy artystycznych

Prace Magdy Pilaczyńskiej były wystawiane na wielu wystawach w Polsce (m.in. podczas Gdynia Design Days czy Łódź Design Festival) i za granicą (w Nowym Jorku, Londynie, Seulu i Tokyo). Na żywo możecie je zobaczyć, odwiedzając warszawskie studio projektantki lub sklep Porcelanowa a także podczas kiermaszów designu. Aktualnie, w związku z panującą epidemią, najlepiej skontaktować się bezpośrednio z projektantką.

Wszystkie szczegóły i kontakt znajdziecie tutaj

 

talerz z motywem kapelusznika

Talerz z kolażem w kolorze żółtym

Ilustratorki designu. Ceramika: Malwina Konopacka

Gdzie leży granica pomiędzy designem a sztuką? Czy w ogóle musimy ją wyznaczać? Jaki jest status sztuki użytkowej? Czy dobrze zaprojektowana rzecz może być piękna? Czy design ma płeć? Takie pytania krążą mi po głowie, kiedy myślę o pracach Malwiny Konopackiej.  Projektantki, która tworząc niezwykłe ceramiczne dzieła, godzi  grafikę i ilustrację z wzornictwem użytkowym.Malwina Konopacka i jej prace

Dzieła Malwiny Konopackiej mają w sobie pewną bezkompromisowość. Są przeciwieństwem tego, co skromne. Są efektowne, ale nie próbują się nam przypodobać. Po prostu biorą naszą uwagę w posiadanie. To przedmioty, które sprawiają, że my należymy do nich, a nie odwrotnie. Jest w tym błyskotliwość i żart. Obserwujemy, jak projektantka konsekwentnie przechodzi od figuratywności  do symbolu i abstrakcji… i z powrotem. Użytkowość zostaje przy tym zachowana albo nie. Design bowiem nie zawsze musi „służyć” a sztuka może cieszyć oko.

Wazon różowy

Wazony OKOMalwina Konopacka – Oko na wazony

Ilustratorka i projektantka Malwina Konopacka studiowała Historię Sztuki i Wzornictwo Przemysłowe w warszawskiej ASP oraz grafikę na Uniwersytecie w Berlinie. Jej rysunki publikowane były na łamach takich wydawnictw jak Elle, Zwykłe Życie, Dwutygodnik, Podróże czy Przekrój. Projektantka najbardziej jednak lubi pracować na styku różnych dziedzin.  Z powodzeniem łączy ilustrację i inspirację sztuką z formami przestrzennymi  i użytkowością ceramiki.  Najbardziej rozpoznawalne z prac Malwiny Konopackiej, czyli serie wazonów OKO, są na to najlepszym przykładem. Duże wrzecionowate wazony, z charakterystycznymi, okrągłymi żłobieniami (wykonanymi nie tylko do ozdoby, ale również, by ułatwić chwytanie i przenoszenie wazonów), wystawiane były na wielu wystawach m.in. we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, w Japonii czy Stanach zjednoczonych. Doczekały się także wielu wersji.

Malwina Konopacka z wazonem OKO kobaltWazony OKO ukazały się w kilku limitowanych kolekcjach. Pierwszą była seria Kobalt /2014/. Wazony zostały ozdobione klasycznym kobaltem, nawiązującym do tradycyjnego zdobienia porcelany, wzorami geometrycznymi, przywodzącymi na myśl lata sześćdziesiąte. Pojawił się na nich motyw oka i twarzy. W kolekcji Jungle /2015/ artystka użyła również klasycznego, znanego z angielskiej porcelany, barwnika. Chromowa zieleń posłużyła do przedstawienia współczesnych motywów roślinnych. Część z tych nowoczesnych ilustracji inspirowana była obrazami Henriego Rousseau. Za kolekcję Jungle Malwina Konopacka otrzymała nagrodę Must Have.

Wazony OKO Jungle i projektantka

Serię CutOut /2016/ zdobią wielobarwne kalkomanie, częściowo nawiązujące do wycinanek Matisse’a. Do wazonów dołączyły, w tej kolekcji, komplety talerzy. La Cite /2017/ to edycja wazonów i talerzy inspirowanych słynną Jednostką Mieszkaniową Le Corbusiera i zaprezentowanych na wystawie w Marsylii. Wazony OKO dostępne są także w wersji GLD/PLTNA–złote lub platynowe kropki.Talerze i wazon z serii CutOut

W 2018 r. do rodziny OKO dołączył 80-centymetrowy wazon Teresa, (imię i wzrost otrzymał po córce projektantki), którego premiera miała miejsce w czasie aukcji na rzecz Muzeum Narodowego w Warszawie. 11 wersji na bal charytatywny Spragnieni Piękna powstało we współpracy z wybitnymi polskimi artystami. Egzemplarze pomalowane przez samą autorkę zdobią kolorowe motywy ust na czarnym tle oraz zabawne, wystające elementy. Całość utrzymana jest w stylistyce lat osiemdziesiątych.

Wazon Teresa

Później kolorowa, ceramiczna rodzina powiększyła się o paterę Aniela (imię drugiej córki) i wazon Nana. Powtarza się w nich okrągły motyw, przypominający bajgla, który artystka wykorzystała także od wykonania ozdób Kwiaty polskie.

Kwiaty polskie - ozdoby ceramiczne przypominające lizaki lub obwarzanki na patyku

Szkło to kolejne tworzywo, które posłużyło Malwinie Konopackiej za trójwymiarowe płótno. Wazon Krystal powstał we współpracy z francuskim studiem Slavia Kolektiv. Został wykonany w czeskiej manufakturze szkła kryształowego Blazek.

Krystal - waza szklana

Irena – nazwa nowego wazonu, o kulistym kształcie to tym razem hołd dla babci artystki. Nadając swym naczyniom żeńskie imiona, Malwina nawiązuje do tradycji nazywania w ten sposób serwisów przez zakłady ceramiczne. Możemy w tym również odczytać przesłanie feministyczne. Podkreślenie znaczenia kobiecej siły i solidarności. Malwina tworzy również ilustracje zaangażowane społecznie, będące komentarzem do aktualnej sytuacji. W wywiadach artystka nie ukrywa własnego światopoglądu i jego wpływu na swoją twórczość.

kulisty wazon Irenailustracja "szczęśliwe dzieci z wolnego wyboru"

Po córkach i babci przyszła pora na mamę. Aktualnie w ramach wystawy „Co dwie sztuki to nie jedna” w warszawskiej galerii Zachęta* wystawiony został totem Mama – najnowsze dzieło wykonane przez projektantkę wspólnie z dziećmi. Obiekt ma 180 cm wysokości, składa się z wazonów Oko i Teresa, patery Aniela oraz dodatkowych elementów. Jest to figura przypominająca kształtem człowieka. Efekt formalnego eksperymentu, zwrócenia się przez autorkę w stronę sugestywności ilustracji oraz działania na granicy designu i sztuki.

*W związku z obecną sytuacją zagrożenia epidemicznego Galeria Zachęta została czasowo zamknięta. Odbywają się jednak związane z wystawą internetowe warsztaty dla dzieci.

Totem Mama w Galerii Zachęta

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w artykule pochodzą ze strony internetowej projektantki i jej profilu na Instagramie:

http://malwinakonopacka.com/

https://www.instagram.com/malwinakonopacka/

Kilimy z Polski. Tartaruga studio

Popularne w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, do naszych wnętrz wracają makatki i kilimy. Wraz z nowym pokoleniem ich forma jednak ewoluuje. Tkackie dzieła sztuki użytkowej, jako formy współczesnej grafiki, zwracają uwagę świata designu. W ostatnim czasie, w ogóle obserwujemy renesans różnych form rękodzieła. Powrót zainteresowania tkaniną artystyczną jest szczególnie ciekawym zjawiskiem. 

PASKI. Tkanina na ścianę
PASKI. Tkanina na ścianę

Tartaruga to po włosku żółw. „Żółw jest powolny, ale długowieczny i wyjątkowy. Tak jak nasze tkaniny” – mówią założycielki wyjątkowej pracowni tkackiej, łódzkiego studia Tartaruga. Ich projekty powstają w duchu slow design. Tworzone są ręcznie, przy użyciu tradycyjnych narzędzi i technik rzemieślniczych.

Tartarugę tworzą dwie przyjaciółki: Wiktoria Podolec i Jadzia Lenart, absolwentki kierunków związanych z tkaniną, miłośniczki dobrego wzornictwa i rzemiosła, pasjonatki tkactwa. Ich prace wyróżnia prosta, przemyślana forma i kolor.

Jadzia Lenart i Wiktoria Podolec

Pracownia duetu znajduje się w Łodzi, mieście którego historia silnie związana jest z przemysłem włókienniczym. Studio nie tylko wpisuje się w bogatą tradycję Łodzi, ale również doskonale wkomponowuje się w  życie miasta. Do niedawna, kiedy Łódź stawała się stolicą polskiego designu, każdy odwiedzający Łódź Design Festival, dosłownie zaglądał w okna pracowni rezydującej w Art Inkubatorze przy Tymienieckiego 3.  Aktualnie dziewczyny przeniosły się do nowego, bardziej przestronnego lokalu.

Kilim Shapes on Stripes z kolekcji Kilimy Z Polski wyróżnionej znakiem must have
Kilim Shapes on Stripes z kolekcji Kilimy Z Polski wyróżnionej znakiem must have

 

Kilimy z kolekcji Kilims from Poland
Kilimy z kolekcji Kilims from Poland zdobią wnętrza łódzkiego hotelu Puro, sieci znanej z zacięcia do dobrego designu.

Wełna używana w procesie produkcji makatek Tartaruga pochodzi z recyklingu lub z polskich, zrównoważonych hodowli owiec. Tkaniny Tartarugi powstają z poszanowaniem środowiska i praw pracowników. Część dochodu ze sprzedaży każdego produktu dziewczyny przekazują fundacji Refugee.pl, działającej na rzecz zapobiegania rasizmowi oraz budowania otwartego i obywatelskiego społeczeństwa.

Słońce nr 8. Kilim na ścianę
Słońce nr 8. Kilim na ścianę

Kolekcja FAV STUFF to seria współczesnych dywanów bawełnianych. Wszystkie wzory z kolekcji inspirowane są ulubionymi codziennymi rzeczami, drobnymi przedmiotami, takimi jak miseczki, wazon, figurki. Każdy dywan został oczywiście w całości utkany ręcznie. Jest wykonany w ponad 90% z dzianinowych przędz pochodzących z recyklingu. Są to odpady z masowej produkcji tekstyliów; w ich skład wchodzi głównie bawełna. Pozostałe 10% to wysokiej jakości przędza lniana użyta jako osnowa tkaniny. Rzemieślnicza technika wykonania pozwoliła na zminimalizowanie ilości odpadów produkcyjnych – śmieci powstałe w czasie wykonywania dużego dywanu mieszczą się garści. Dywan może być eksponowany zarówno na podłodze, jak i na ścianie.  Dywany są dwustronne i, co ważne, można je prać w pralce. Każdy wzór zostanie wyprodukowany w ograniczonej liczbie egzemplarzy: 10 małych i 10 dużych. 

JUGS i RED. Dywany bawełniane z kolekcji FAV STUFF. W tle mural.
JUGS i RED. Dywany bawełniane z kolekcji FAV STUFF
VASE. Dywan bawełniany z kolekcji FAV STUFF
VASE. Dywan bawełniany z kolekcji FAV STUFF

Prace z serii ILLU powstają we współpracy z najlepszymi polskimi ilustratorkami. Osobiście, z niecierpliwością czekam na kolejne jej efekty. Nowe wzory mają pojawiać się sukcesywnie co parę miesięcy. Kilimy (które mogą być eksponowane zarówno na podłodze, jak i na ścianie) dostępne będą w dwóch plakatowych rozmiarach: 50 x 70 cm i 70 x 100 cm i w ograniczonej liczbie egzemplarzy (4 dla każdego rozmiaru). Będą sygnowane nazwiskami projektanta i rzemieślnika i oznaczone numerem seryjnym. Jak na razie powstał pierwszy wzór: VAMOS z grafiką projektu Agaty Królak.

VAMOS. Wełniany kilim projektu Agaty Królak
VAMOS. Wełniany kilim projektu Agaty Królak

Minimalistyczne, czarno-białe kilimy zainspirowane surowym górskim krajobrazem zostały wykonane z niefarbowanej wełny, z runa owiec ze zrównoważonej hodowli, z okolic Koniakowa. Ponieważ cenię minimalizm a do gór pałam miłością bezgraniczną, jest to mój ulubiony wzór.

Kilim z górami - panorama, we wnętrzuKilim z górami Tartaruga Studio

WASTEWORLD to najnowsza kolekcja Tartarugi, zaprezentowana po raz pierwszy podczas ostatnich targów Warsaw Home. Większe i mniejsze formy kilimowych dywanów wykonane są w ponad 90% z wełnianych przędz, będących odpadem z masowej produkcji. Tylko ze względu na zbyt niską masę pojedynczych nawojów, nie mogą być już wykorzystane w przemyśle. Mimo to wciąż cechują się tymi samymi właściwościami mechanicznymi i są idealnym surowcem do tkania ręcznego. Mnie podobają się również ze względu na świetny, współczesny wzór i dobór kolorów. Widać, jak projektantki rozwinęły się przez te kilka lat. To chyba pierwszy, tak poważny projekt Tartarugi.

Kilim z serii WASTEWORLD. Geometryczny wzór w beżu, bordo i indygo
Kilim SPOT large WASTEWORLD
Kilimy z serii WASTEWORLD we wnętrzu
Kilimy z serii WASTEWORLD. Wnętrze: Aleksandra Morawiak/liquidmemorycollages

Jeżeli zastanawiacie się, jak samemu zrobić kilim, mam dobrą wiadomość. Zgodnie z ideą DIY, Tartaruga chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem oraz zachęca do własnych makatkowych poszukiwań. Studio organizuje kreatywne warsztaty tkane na miarę, a także oferuje zakup różnej wielkości kompletnych „zestawów startowych” wraz z filmową instrukcją postępowania. Nic tylko siadać do krosna!

Duet Tartaruga przy krośnie, z  psem

Gdzie spotkać Tartarugę? Na przykład na Targach Rzeczy Ładnych. Jak wziąć udział w warsztatach? Jeżeli chcecie być na bieżąco, polecam śledzenie profilu dziewczyn na Instagramie.

Tartaruga Instagram

Tartaruga Warsztaty

Tartaruga Kilimy

Design wobec tematu śmierci

Co design ma do spraw ostatecznych? Jak odnosi się do śmierci? Czy zajmuje się tematem umierania, żegnania bliskich, kultywowania pamięci o zmarłych? To problem, który od dłuższego czasu nie daje mi spokoju. Powraca przy różnych okazjach, w szczególności o tej porze roku.

1 listopada. Tradycyjne odwiedzanie rodzinnych grobów na warszawskich cmentarzach. Scenariusz “zwykłych” trudności, jak co roku, ten sam. Najpierw brak miejsc do zaparkowania, normalka. Mogliśmy przyjechać komunikacją. Kwiaty, tu idzie łatwo. Choć na co dzień pod cmentarzem  straszą głównie sztuczne wiązanki, tego dnia wspomagana nawozami natura zadziwia różnorodnością odmian. Chryzantemy czy wrzos zawsze się bronią. Gorzej, kiedy na żadnym ze stoisk nie zdobędziemy prostych, glinianych zniczy. Wtedy staje przed nami dylemat moralny: czy wybrać znicz najmniej brzydki z brzydkich i pogodzić się z tym, że został wykonany z plastiku, czy w ogóle nie postawić znicza na grobie. Decyzję należy podjąć szybko. Kryzys decyzyjny przy straganie oznacza, że nie zdążymy odwiedzić wszystkich grobów przed zmrokiem. Cmentarz po ciemku, owszem, może i pełen uroku, jednak dla mniej sprawnych z pewnością bardziej kontuzjogenny. Na koniec pozostaje bowiem próba wyjścia z honorem i poszanowaniem dla miejsca, z sytuacji kiedy zostaje się uwięzionym pomiędzy grobami. Alejki, które nagle się kończą albo takie, których wcale nie ma… Problem braku cywilizowanego przejścia pomiędzy nagrobkami to bolączka wielu polskich cmentarzy. Rzecz, wydawałoby się najprostsza z możliwych. A jednak.

Jedną z moich ulubionych książek z designem w tle  – “Jak przestałem kochać design” Marcina Wichy rozpoczyna bardzo osobista, choć co typowe dla autora, ujęta w formę anegdoty scena wyboru urny na prochy ojca.

“Wszystkie modele wyglądały jak skrzyżowanie greckiej wazy i chińskiego termosu. Połyskiwały brokatem. Mieniły się chromem. Były złote, biało-złote, malachitowe i czarne. Miały ozdobne rączki i uchwyty. (…) No i oczywiście krzyże. Wyryte. Namalowane. Przyklejone z boku. Sterczące na górze (…). Nie mogło oczywiście nie być korony cierniowej, Matki Boskiej w półprofilu i Jezusa Frasobliwego. (…) Alternatywą był kwiatek – biała lilia lub przekwitła róża. W opinii branży pogrzebowej Polskę zamieszkują dwa rodzaje ludzi: chrześcijanie i przedstawiciele sekty florystów. (…) wybrałem w końcu jakiś wzór. Miał trochę mniej ozdób, nieco prostszy kształt i nawet biała róża prezentowała się dość skromnie.  Potem przez kilka godzin oszukiwałem się, że jest OK. Ale nie było. Ojciec nigdy by się nie zgodził na takie naczynie. To świństwo lekceważyć czyjeś uczucia estetyczne tylko dlatego, że umarł”.

Po odpowiedź jak autor poradził sobie z rozwiązaniem tej sprawy odsyłam do źródła czyli do lektury książki:

https://www.karakter.pl/ksiazki/jak-przestalem-kochac-design-2015

Śmierć jest obecnie w naszej kulturze tematem tabu. Unikamy go. O sprawach związanych z umieraniem wolimy nie myśleć, nie mówić, ba, nawet nie nazywać rzeczy po imieniu, co widoczne jest w praktyce językowej. Co dziwne, zjawisko wyparcia obejmuje także dziedzinę designu, która mierzy się przecież z trudnymi problemami na innych polach i dotyczy wszystkich aspektów naszego życia. Dlaczego więc zamyka oczy na ewidentne zaniedbania w tej materii?

Czy temat musi być seksi, żeby zainteresował się nim świat projektowania? Wierzę, że tak nie jest. Zaprzecza temu zresztą wiele osiągnięć projektantów w dziedzinach o tyle znaczących i potrzebnych jak i mało atrakcyjnych medialnie, jak choćby opieka medyczna. Czy możemy zatem  zrzucić winę na system, który nie dopuszcza projektantów do przemysłu? Po części na pewno odpowiedzialność leży po stronie przedsiębiorstw, które nie dostrzegają konieczności wdrażania procesów w duchu “design thinking”. Brak również wsparcia w tym zakresie państwa  w postaci choćby odpowiednich zachęt, przepisów czy regulacji. Czy przeszkodą jest może brak popytu? Umieranie dotyczy przecież wszystkich. Czy rzeczywiście zainteresowanie dobrze zaprojektowanymi, zrównoważonymi, estetycznymi i funkcjonalnymi przedmiotami związanymi z tym aspektem życia jest zerowe? Czy jest to zwykła wymówka, żeby nie projektować nagrobków, urn, cmentarzy, zniczy? Wiadomo, że łatwiej jest narzekać na status quo i panujący zły gust niż wziąć sprawy w swoje ręce.

Betonowy nagrobek See You autorstwa Ivanki Katalin. Projekt finałowy konkursu make me! 2010  Minimalistyczne projekty nagrobków wykonuje także firma purest.pl

Przedmioty i czynności związane ze śmiercią to pole niemal zupełnie (poza nielicznymi przykładami, z których kilka opisuję w tym tekście) porzucone przez świat designu. Jakby umieranie leżało poza jego zainteresowaniem.  Jednak życie nie znosi próżni i tę intratną lukę szybko wypełnia masowo produkowany kicz. Estetyka odpustu i tworzywa sztuczne zawłaszczają naszą przestrzeń symboliczną, anektują ten obszar wyobraźni. A temat jest przecież ważny i kulturowo zajmujący. Dotyczy zmaterializowania naszej pamięci, skanalizowania emocji związanych ze stratą, sprostania potrzebom odnoszącym się do rytuałów i symboli.  Mamy więc do czynienia z poważnym i ciekawym wyzwaniem dla projektantów.

Mika – ceramiczna urna z korkowym wiekiem marki NURN

Przytoczony fragment książki dotyka także innej ważnej kwestii. Tego, że nie-katolicka część społeczeństwa znajduje się nie tylko  “poza targetem”  branży cmentarno-pogrzebowej ale także, że brakuje  stosownych formuł czy pomysłów na obrzędy, rytuały lub zwyczaje związane z pochówkiem i czczeniem pamięci o zmarłych. Można np. zorganizować świecki pogrzeb korzystając z usługi ceremonii humanistycznych. To jednak nadal mało. Wszelkie tego typu przedsięwzięcia wymagają od nas wielu starań, wysiłku i podążania pod prąd utartych szlaków wyznaczonych przez przyjęte normy kulturowe. A na to nie zawsze mamy siłę i chęci, co jest zrozumiałe w okolicznościach żegnania kogoś bliskiego. I tu jest miejsce, które zająć powinni projektanci. Ich namysł powinien nas wyprzedzać i w efekcie podsuwać rozwiązania odpowiadające naszym potrzebom.

Problem dostrzega polskie studio projektowe Mortis Design, które proponuje nam Nurn – projekt biodegradowalnej urny wraz z nawiązującą do tradycji słowiańskich ceremonią pochówku na morzu. Nie narzuca ona formy związanej z żadną z istniejących religii, jednak jest zgodna z polskim prawem. W opisie projektu czytamy:

“Coraz więcej ludzi prowadzi nomadyczny styl życia bez przywiązania do miejsca i ziemi, a co za tym idzie tradycyjne formy pożegnania stają się archaiczne. Projekt porusza także problem ekologii, nie przyczyniając się do dalszego eksploatowania istniejących nekropolii, pozwala również na godny pochówek w ramach zasiłku pogrzebowego. Na potrzeby projektu została stworzona nowa technologia i materiał do produkcji urny. Proces powstawania jest prosty i ekologiczny, pozwala na współpracę z lokalnymi rzemieślnikami lub ludźmi wykluczonymi społecznie”. 

Projekt został podczas Łódź Design Festival 2017 nagrodzony statuetką make me! Był również prezentowany na wystawie “Z drugiej strony rzeczy. Polski dizajn po 1989” w Muzeum Narodowym w Krakowie.

W zgodzie ze swoimi uczuciami estetycznymi pozostaną na pewno wszystkie osoby nieobojętne na architekturę, wybierając inną urnę projektu tego duetu – Thos, która swoją minimalistyczną formą nawiązuje do brutalizmu, wykonana jest z betonu i metalu. Dostępna  z czepcem w kolorze miedzi, mosiądzu bądź stali.

We wszelkich obrzędach, niezależnie od kręgu kulturowego czy religii, czczeniu pamięci o zmarłych towarzyszy płomień. Uniwersalna symbolika płomienia obejmuje nie tylko łączność ze zmarłymi ale także wspólnotę i więź pomiędzy żyjącymi. Do tego motywu odwołują się dwa współczesne polskie projekty: Lit stworzony przez Jo Jurgę i Martynę Ochojskią z Mortis Design/Nurn oraz Eo autorstwa Bruno Szenka.

Kształt świecznika Lit oraz sposób jego łączenia nawiązuje do relacji rodzinnych. Jego elementy są różne i w różny sposób mogą być ze sobą powiązane. Tworzą jednak zawsze harmonijną całość, zachęcając do kontemplacji. Świecznik wykonany jest ze szlachetnego mosiądzu, który podkreśla wagę i znaczenie tej praktyki. Dla mnie zaletą projektu jest nieseparowanie celebrowania pamięci o zmarłych od codziennego życia. Symbolicznie zmarli obecni są w układzie rodzinnych powiązań, pozostają w relacjach z żyjącymi. Odzwierciedla to możliwość ustawienia świecznika w przestrzeni domowej.

W projekcie Bruno Szenka również pobrzmiewa tęsknota za włączającym i wspólnotowym aspektem płomienia zapalanego zmarłym. Projektant podkreśla także efemeryczność dawnych obrzędów. Eo to ceramiczny znicz. “Ogień zapala się w nim tylko na czas krótkiej ,,rozmowy”, po której paliwo (płatek heksaminy) wypala się niemal bez śladu. Ten ulotny gest umożliwia nawiązanie bliższego kontaktu zarówno ze zmarłym, jak i z osobą stojącą obok: ciepłem rozgrzanego naczynia można się podzielić, podając je z rąk do rąk. W ten sposób, jak w prastarych rytuałach, eo pośredniczy nie tyle celebracji śmierci, co afirmacji życia”. W przeciwieństwie do powszechnie dostępnych zniczy – przedmiotów 0 “niskim statusie i skrajnie niezrównoważonym cyklu życia”, Eo jest wielokrotnego użytku. Projekt znalazł się wśród tegorocznych finalistów wyróżnienia make me!

Mam nadzieję, że podobnie wrażliwych społecznie i przemyślanych projektów powstanie w najbliższej przyszłości jak najwięcej. Aby tak się stało, potrzebę dostrzec musi także przemysł. Dobrze byłoby zobaczyć efekty pracy projektantów nie tylko na wystawach, aby poza krytykami, docenić je mogli również odbiorcy.

5 ptasich opowieści czyli o designie wysokich lotów

W tle opowieści o rzeczach błahych stoi często historia przez wielkie H. W tym przypadku jest to historia designu. Za każdym, nawet najmniej wydawałoby się poważnym projektem, aby ten mógł odnieść sukces, musi stać pewna prawda. Szczerość. Projekt musi być uczciwy. Poniższe pięć krótkich opowieści to historie o takich właśnie przedmiotach.

Co łączy je wszystkie? Dążenie do doskonałości – poszukiwanie idealnych proporcji, perfekcyjne wyważenie akcentów, zachowanie równowagi dosłownej i w przenośni. Celem projektantów było w każdym przypadku uzyskanie minimalistycznej prostoty formy przy maksymalnej przystępności przekazu. To właśnie, a nie przypadek sprawia, że niektóre przedmioty tak do nas przemawiają. Zyskują tę słynną duszę, własną osobowość.

W czym jeszcze przejawia się uczciwość projektu? W chęci oddania wiernie istoty przedstawianej postaci, zaczerpniętej bezpośrednio z przyrody lub też z własnej wyobraźni autora. Również w skromności, pokorze i pietyzmie w podejściu twórcy do materiału, budulca dla swojego projektu. Czy jest to drewno, stal, porcelana czy szkło. Każde tworzywo ma swoją niepowtarzalną naturę, którą dobry projekt wydobywa i podkreśla.

Wspomnieć należy też o twórczym odniesieniu do kulturowego dziedzictwa (na przykład w formie wykorzystania tradycyjnego rzemiosła lub odwołania do motywów ludowych). I wreszcie o nieodzownym jak dla mnie czynniku – poczuciu humoru. Dystans do własnego dzieła to podstawa dobrego projektu, który na pewno docenią odbiorcy.

 1. O czym ćwierkają wróbelki? – Ptaszki z Kuźni Skały 

Na początek projekt, który wykluł się zupełnie niedawno, w niewielkiej kuźni pod Krakowem należącej do Marcina Skalskiego (zwanego przez znajomych Skałą), z wykształcenia architekta. Ptaszki, które absolutnie podbiły moje serce wykonywane są przez ich twórcę metodami rzemieślniczymi, z własnoręcznie obrabianego drewna (nie są toczone!) oraz ręcznie wykutych elementów stalowych (nóżki i dzioby). Każdy egzemplarz jest więc niepowtarzalny jak niepowtarzalny jest każdy ich element.

Ponieważ ptaszki trafiły nie tylko w mój gust, ale zrobiły prawdziwą furorę w internecie oraz na popularnych targach hand made designu (podczas ostatnich Targów Rzeczy Ładnych wyprzedały się na pniu), biznes rozwija się w szybkim tempie. Pomimo braku (jak na razie) strony internetowej, zainteresowanie figurkami ciągle rośnie. Do pierwszej, dębowej wersji dołączyły już ta z drewna orzechowego oraz czarna, z opalanego jesionu  ze złotym dzióbkiem. Figurki można kupić w showroomach i butikach sprzedających polski design takich jak LUMANNdesign w Gdańsku, Rzeczy Same w Krakowie, Cloudmine czy Decodialogue w Warszawie. Projekt został także pokazany przez Mobilny Instytut Kultury

Kuźnię Skały czyli Stone’s Forge śledzić można na Facebooku i Instagramie

Więcej o tym jak powstają ptasie figurki przeczytacie na blogu Na Manowce

2. Eames House Bird – Ptasi celebryta wszechczasów – Jak trafił na salony?

Eames house bird to chyba najbardziej znany osobnik w świecie designu. Chociaż podpisuje się nazwiskiem słynnego amerykańskiego małżeństwa, nie został zaprojektowany przez duet projektantów – Ray i Charlesa Eames. Przez 50 lat był jednak lokatorem i najczęściej fotografowanym modelem w ich Kalifornijskim domu, który stał się klasykiem i kamieniem milowym światowej architektury. Figurka pozowała także do plakatów prezentujących projekty mebli utalentowanej pary. Oryginalnego ptaka z salonu Eamsów, jako amerykański motyw ludowy, wykonał w 1910 roku Charles Perdew.

Firma Vitra, która produkuje znane (i chyba najczęściej na świecie podrabiane) projekty małżeństwa Eamsów, wykonała wierną kopię odwzorowującą kształt oryginalnej figurki i wprowadziła ją do produkcji. Ptaszka wykonano z drewna olchowego, lakierowanego na czarno. Tradycyjna wersja doczekała się już także towarzystwa – figurki z drewna orzechowego.

3. Shorebird – arystokrata z północy

Serię ozdób Shorebird dla marki Normann Copenhagen zaprojektował islandzki projektant Sigurion Palsson. Wykonane są z litego drewna dębowego. Projekt charakteryzuje surowy, skandynawski styl. Prostota formy oddaje jednak charakter żywych ptaków, figurki zdają się być zatrzymane w ruchu. Subtelne różnice nadają każdemu z nich odrębną osobowość.

Inspiracją dla największej figurki był kulik. Ptak o arystokratycznych ruchach, długich nogach, długiej szyi i długim, lekko zakrzywionym dziobie. Kroczący powoli i ostrożnie, niczym dystyngowany gentleman. Figurki z serii Shorebird dostępne są m. in. w salonach i sklepie internetowym MOMAstudio

4. Ćmielów – polska szkoła designu

To również Kulik – projekt Henryka Jędrasiaka z 1958 roku dla fabryki porcelany w Ćmielowie.

Figurki ptaków oraz innych zwierząt tworzone na podstawie projektów wybitnych polskich twórców w Polskich Fabrykach Porcelany Ćmielów to prawdziwy skarb rodzimego wzornictwa. Na przełomie lat 50tych i 60tych powstała cała seria niezwykłych wzorów, których autorami byli m. in. Hanna Orthwein, Mieczysław Naruszewicz, Henryk Jędrasiak czy Lubomir Tomaszewski.

Łabędź Królewski. Projekt: Mieczysław Naruszewicz 1960r.

Jedna z ćmielowskich figurek – Kiwi, projekt stworzony w 1958 roku w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego przez  mistrza, Lubomira Tomaszewskiego, doczekała się reinterpretacji. Współczesną wersję zaprojektowała dla Ćmielów Design Studio łódzka projektantka, Agnieszka Tomalczyk.

Seria KIWI 2014 (grupa trzech ptasich figurek) to nowoczesna, nawiązująca do origami, geometryczna forma stworzona przy pomocy nowoczesnych technologii, takich jak druk 3D. Tak o KIWI mówi sama projektantka:

Mój pomysł obejmuje stworzenie przeciwwagi dla organicznej formy, poprzez nadanie jej geometrycznego kształtu, przy jednoczesnym zachowaniu naturalnego gestu ptaka w danym ujęciu. Trzy formy figurek oddają trzy konkretne sytuacje z codziennego życia ptaka. Odniosłam się do jego naturalnych gestów (…) Pierwsza pozycja, jaka przykuła moją uwagę, a którą również zawarł w swojej pracy Lubomir Tomaszewski – to kiwi, które poszukuje jedzenia w trawie i liściach. Ptak przybiera pozę, w której wydaje się być podparty na dziobie. Dwie następne odnoszą się kolejno do: odpoczynku, w którym ptak przechylony jest na bok, oraz czuwania, gdzie zwierzę lekko ogląda się za siebie z zadartym ku górze dziobem.”

5. Birds by Toikka – niezłe stadko

Ostatni z naszych bohaterów powstają dla znanej fińskiej marki Iittala. Projektuje je od lat, jeden z najznakomitszych fińskich projektantów szkła, profesor Oiva Toikka.

Jest on autorem całych ptasich serii, pełnych bajecznych, różnokształtnych i wielobarwnych form. Twórczość Toikki odbiega na pozór od fińskiego kanonu oszczędnego w wyrazie, surowego, skandynawskiego designu. Jego projekty przywodzą na myśl raczej wzory projektantów z południa Europy, pełne koloru i niczym nie poskromionej fantazji.  W istocie jednak forma jego figurek jest doskonale prosta, podkreślająca szlachetność materiału jakim jest szkło.

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze stron producentów.

HOP Design – przedmioty z zasadami

O tym, że cenią dobry design nie trzeba wspominać – to oczywiste. Produkują ponadczasowe, piękne przedmioty z ekologicznych surowców. “Zawsze marzyliśmy o tym by otaczać się produktami trwałymi, z naturalnych materiałów, tworzonymi z dbałością o środowisko naturalne” – wyznają.  Ich produkty cechuje wysoka jakość wykonania oraz dbałość o każdy detal. Wszystkie przedmioty produkowane są lokalnie, metodami rzemieślniczymi.

Poduszki z najnowszej serii pościeli “Ogród Botaniczny” – wersje: “o zmierzchu” i “o świcie”

Kto za tym stoi?

Brand HOP Design tworzy duet, prywatnie małżeństwo: Kinga Chmielarz-Hulak – projektantka, absolwentka Wydziału Form Przemysłowych ASP w Krakowie oraz Konrad Hulak, który zajmuje się częścią biznesową przedsięwzięcia i marketingiem.

Miłość wolna od uprzedzeń

Free Love to nagrodzona w tym roku prestiżowymi nagrodami pościel, której wzór symbolicznie nawiązuje do miłości fizycznej. Ukazuje jej piękno, niezależnie od postaci jaką przybiera. Ideę promuje sesja zdjęciowa, w której wystąpiły pary zarówno różnych jak i tej samej płci. Wzór zaprojektowały dla HOP Magda Pawlas i Dominika Wysogląd z Marmolada Design.

Pościel Free Love została ostatnio wyróżniona w European Product Design Award. Jury doceniło odważny, społeczny aspekt produktu, który promuje miłość ponad podziałami.

Produkt otrzymał również tegoroczne wyróżnienie must have przyznane przez Łódź Design Festival 2018. Marka Hop Design to seryjny laureat tej nagrody. W 2015 r otrzymała je za lampę TOTEM,  w 2016 za pościel PURE, 2017 za koce RURU.

Drzemka w lastriko

Wzór free love był pierwszym z serii pościeli graficznych. W kolekcji wyróżnia się także wzór Terrazzo. Materiał, w Polsce od lat znany jako lastriko, został ostatnio w architekturze przywrócony do łask i jest aktualnie jednym z najgorętszych trendów wnętrzarskich podbijających internet.

Pościel z kolekcji Graphic wykonana jest w 100% z bawełny o delikatnym satynowym splocie, który czyni ją niezwykle miękką i miłą w dotyku. Warto dodać, że poszewki dostępne są we wszystkich możliwych rozmiarach pościeli.

Zaczęło się od lampy

Lampa Woody TOTEM to pierwszy projekt Hop Design i debiut marki w świecie rodzimego designu. Projekt Kingi Chmielarz został dobrze przyjęty zarówno przez odbiorców jak i krytyków m. in. jury wspomnianego konkursu must have. Lampa składa się z prostych elementów, wykonanych ręcznie z toczonego, lakierowanego drewna bukowego. Moduły nawleczone są na kabel w tekstylnym oplocie.

Seria lamp Woody TOTEM jest, jak mówi ich twórczyni “efektem poszukiwań polskich tradycji projektowania i fascynacji aktywnością z początku XX wieku, kiedy na styku działalności artystów i rzemieślników powstawały niepowtarzalne produkty w ramach Krakowskich Warsztatów”.

Kolejnym udanym projektem jest utrzymana w podobnej stylistyce stojąco-wisząca lampa Latarnia.

Mniej znaczy więcej

Produkcja ze szlachetnych, naturalnych materiałów, będąca credo marki,  okazała się strzałem w dziesiątkę.  Połączenie jej ze wzorniczym minimalizmem stało się przepisem na sukces, także rynkowy. Bestsellerami HOP Design pozostają bowiem pościel Pure oraz pledy Ruru i Yeti.

Pościel Pure wykonana jest w 100% z czystej bawełny o splocie płóciennym o podwyższonej gramaturze. Tradycyjna pościel płócienna – perkalowa jest wyjątkowo odporna na przetarcia i mechacenie. Jest łatwa w pielęgnacji. Można ją prać i prasować w wysokiej temperaturze, suszyć w suszarce, czyścić chemicznie, a także krochmalić. Charakteryzuje się także wysoką absorbcją wilgoci.

Pościel jest jednolita, w uniwersalnych i przygaszonych kolorach: białym, dwóch odcieniach szarości, brudnym różu, pastelowym błękicie, granacie oraz szałwiowej zieleni. Poszwy na kołdry i poduszki sprzedawane są oddzielnie, co umożliwia ich dowolne łączenie na zasadzie mix and match.

Koce Ruru (prążkowane) i Yeti (gładkie) tkane są w Polsce. Tworzą je mistrzowie tkactwa w zakładzie rzemieślniczym, który od pokoleń specjalizuje się w tej profesji. Sukno przygotowywane jest z wysokiej jakości ekologicznych włókien z owczej wełny z pastwisk Nowej Zelandii.

Wełna z owiec narażonych na skrajne temperatury przez lata nabrała wyjątkowych właściwości: w naturalny sposób reguluje temperaturę, zapewniając ciepło w zimie i przyjemny chłód w lecie, oddycha i odprowadza wilgoć na zewnątrz, a sama pozostaje sucha, nie wchłania zapachów, jest antyalergiczna i antybakteryjna, ma właściwości lecznicze, jest materiałem odnawialnym.

Źródło: hop-design.eu

Jaime Hayon – 5 rzeczy, za które cenię jego projekty

Jaime Hayon   fot.:http://www.hayonstudio.com

Od początku tworzenia bloga miałam ochotę napisać o jednym z moich ulubionych, jeśli nie ulubionym, zagranicznym projektancie. W związku z tym, że blog jest głównie o polskim designie, jakoś się nie składało. Aż do teraz. W zeszłym tygodniu organizatorzy Łódź Design Festival ogłosili, kto będzie gościem specjalnym, tegorocznej (odbywającej się wyjątkowo w maju) imprezy. Pretekst do napisania tego wpisu w końcu się znalazł ponieważ Jaime Hayon przyjeżdża do Polski!

 Kolekcja tapet dla Eco Wallpaper   fot.: http://www.hayonstudio.com

Hiszpański designer, urodzony w Madrycie w 1974 roku ma na swoim koncie nie tylko współpracę z takimi firmami jak: Fritz Hansen, Magis, Bisazza, Swarovski, The Rug Company, czy Mooi. Zaprojektował także wiele obiektów i wnętrz publicznych m.in. znanych hoteli, restauracji czy sklepów na całym świecie. Jego prace pojawiły się w najbardziej prestiżowych publikacjach. Projektant otrzymał za nie także szereg nagród. Magazyny “Wallpaper” i “Time” zaliczyły go do grona 100 najważniejszych twórców naszych czasów. Można z pewnością powiedzieć, że Jaime Hayon od dobrych kilku lat ma status światowej gwiazdy designu.

Hotel Barceló Torre De Madrid   fot.: http://www.hayonstudio.com

Jaime Hayon to jednak także, a może przede wszystkim, artysta. Jego prace są wystawiane i znajdują się w zbiorach muzeów i galerii na całym świecie, w tym m. in. w paryskim Centre Pompidou. Interesują się nimi także uznani kolekcjonerzy sztuki. Projektant jest jednym z tych twórców, którzy wynoszą design do rangi sztuki i tworzą sztukę, która przemawia do wszystkich.

Wystawa indywidualna Funtastico w holenderskim Groninger Museum   fot.: http://www.hayonstudio.com

Tym, co zdecydowanie wyróżnia twórczość Jaimego Hayona jest jego niepowtarzalny styl. Jego projekty na większości twarzy wywołają uśmiech. Są dekoracyjne i zabawne. Projektant lubi wyraziste kolory i zaokrąglone, przyjemne dla oka kształty. Często przedmioty przybierają antropomorficzne czy animalistyczne formy. Świat, który za ich pomocą tworzy jest jak z retro-futurystycznej, artystycznej baśni albo ze snu. Jest dosłownym przeciwieństwem tego, co nazywamy “szarą rzeczywistością”. O przedmiotach, które również zdają się mówić, że design i życie mogą być dobrą zabawą, pisałam także w ostatnim wpisie – tutaj.

Fotel RO dla marki Fritz Hansen   fot.: http://www.hayonstudio.com

Jaime Hayon to twórca multidyscyplinarny. Dzięki swej nieposkromionej i nie ujętej w karby, chciałoby się powiedzieć dziecięcej kreatywności, z sukcesem tworzy w różnych dziedzinach projektowania i z różnych materiałów, przekraczając ograniczenia tworzywa, formy i funkcji. Jego dzieła są niekonwencjonalne, łamią tabu ale nie szokują. Raczej bawią i cieszą.

The Baccarat Zoo   fot.: http://www.hayonstudio.com

Projektant bardzo ceni sobie produkty wykonywane ręcznie i tradycyjne rzemiosło. Szczególnymi względami darzy ceramikę. Kunszt wykonania łączy z nowatorską, zaskakującą formą, co doceniają luksusowe, rzemieślnicze marki z tradycjami, takie jak producent kolekcjonerskich figurek Lladro, które chcą iść z duchem czasu.

The Fantasy Collection dla LIadro   fot.: http://www.hayonstudio.com

Na koniec lista pięciu rzeczy, za które uwielbiam Jaimego Hayona:

1.  Za odwagę bycia artystą w świecie designu – upominanie się o miejsce dla sztuki użytkowej.

2.  Za stworzenie Ro – fotela doskonałego – niedoścignionego ideału współczesnego “uszaka”.

3.  Za poczucie humoru w projektowaniu, które także w życiu bywa niedoceniane a potrafi burzyć mury.

4. Za to, że design może być antydepresantem.

5.  Za szczerość i dopuszczenie do głosu wewnętrznego dziecka.

… oraz za zieloną kurę na biegunach. Tak po prostu, za to że jest.

Green Chicken   fot.: http://www.hayonstudio.com

Źródła:

http://www.hayonstudio.com/design/

http://www.lodzdesign.com/news/jaime-hayon-na-ldf2018/

Czy znasz kształt swojej dzielnicy?

To pytanie zadaje nam w swojej aktualnej kampanii Marta Baranowska, założycielka studia projektowego LOKALNY. Swoją działalność projektantka sytuuje na pograniczu biznesu, sztuki i edukacji, starając się łączyć wszystkie te obszary.

Od początku działalności wierzę w to, że współczesny patriotyzm ma wymiar lokalny i odnosi się do przedsiębiorczości oraz tożsamości. Swoje wykształcenie architektoniczne wykorzystuję właśnie do tego aby budować świadomy i wartościowy przekaz o przestrzeni miejskiej – mówi Marta Baranowska

Puzzle miejskie to miasta składane z części – dzielnic lub osiedli. Są unikalne ze względu na sam koncept a także formę – każdy element odpowiada kształtowi dzielnicy/osiedla w przestrzeni oraz materiał – grawerowaną sklejkę.

W puzzlach – skromnej układance zawarte są wszystkie idee, które stoją u podstaw projektu Lokalny.

Pierwsze puzzle – warszawska edycja powstała w 2012 roku, a rozwijana jest jako produkt od 2014 roku. Przez ten czas puzzle uczestniczyły w licznych targach oraz wystawach; były także oficjalnym gadżetem promocyjnym Miasta st. Warszawy. Na początku była sama idea, a puzzle jako produkt potrzebowały trochę czasu i kontaktu z ludźmi aby przybrać dzisiejszą formę. Było warto,  cały projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem.

Wiele razy dostawałam zapytania m.in. o Łódź, Lublin, Poznań czy Kraków, a pierwsze egzemplarze z innymi, nawet mniejszymi miastami już powstały. 

Tak narodził się pomysł aby zrobić pierwszą serię Puzzli Miejskich.

Z kilkudziesięciu większych miast Polski wybrałam do pierwszej serii 10 – Gdańsk, Gdynia, Katowice, Wrocław, Poznań, Lublin, Łódź, Kraków, Szczecin oraz…

…ostatnie miasto wybiorą uczestnicy kampanii  wspieram.to/ulozsobiemiasto

Każde z miast zostało przedstawione w indywidualny sposób; każde ma inną strukturę przestrzenną i tożsamość miejsca. Jedne mają grawerowane nazwy dzielnic, inne wzory czy ikony które ułatwiają układanie i tworzą dodatkowo unikalny obraz, a jeszcze inne są gładkie lub malowane. 

Na osoby, które zechcą wesprzeć kampanię czekają atrakcyjne miejskie gadżety: puzzle, magnesy, torby, plakaty oraz ich wersje personalizowane.

A czy Ty znasz kształt swojej dzielnicy i miasta? 

Wesprzyj kampanię: https://wspieram.to/ulozsobiemiasto

POLITURA – mid century modern po polsku

POLITURA to firma zajmująca się wdrażaniem do seryjnej produkcji polskiego wzornictwa lat 50, 60 i 70. Kolekcja marki składa się z mebli autorstwa wybitnych projektantów tamtego okresu: prof. Edmunda Homy, Janusza Różańskiego oraz Romualda Ferensa.

LOTOS – najnowszy skarb POLITURY

Zaprojektowane w 1980 roku przez Romualda Ferensa, składane krzesło Lotos zostało zgłoszone tego samego roku do konkursu na najlepszy mebel w ramach Targów w Bazylei (Szwajcaria). Mebel zdobył wówczas główną nagrodę i został uznany za wybitnie funkcjonalny i nowoczesny. Komisję zachwyciły kształt i innowacyjny mechanizm przypominające kwitnący kwiat lotosu.

Mimo to, krzesło nigdy nie trafiło do masowej produkcji. Kiedy komunistyczne władze wprowadziły w Polsce stan wojenny, a gospodarka zapadła w głęboki kryzys, nikt nie był zainteresowany wcieleniem niezwykłego projektu w życie. W roku 2017, po raz pierwszy w historii, POLITURA rozpoczęła seryjną produkcję Lotosa. Jest to wyjątkowy mebel będący połączeniem tradycji, funkcjonalności i doskonałego rzemiosła. Niezwykły kształt przypomina kwiat, który po otwarciu ukazuje ukryte piękno i elegancję. Możliwość składania i układania w rzędach, pozwala na bezpieczne przechowywanie wielu krzeseł na raz.
Krzesło Lotos jest wykonane w 100% z certyfikowanego drewna lub sklejki liściastej. Wersja wykonana z buczyny, jest wykończona olejem naturalnym. Wersja sklejkowa może być lakierowana w 15 różnych kolorach. Krzesło może być przeznaczone do użytku wewnętrznego lub na zewnątrz.
Dzięki zastosowaniu lakierowania w bogatej palecie RAL, projekt stał się bardziej aktualny niż kiedykolwiek przedtem. Poza klasycznymi, czarnymi i białym odcieniami, krzesło jest dostępne w wielu modnych i nowoczesnych odcieniach. Mając na uwadze dobro środowiska naturalnego, użyto wyłącznie wodnych farb i certyfikowanych olejów z atestami antyalergicznymi.

Zestaw R-1378, zaprojektowany przez Janusza Różańskiego w 1962 roku, nigdy wcześniej nie był produkowany seryjnie. Meble wykonane są z pełnego jesionu. Fotel R-1378 tapicerowany jest miękką, wełnianą tkaniną (w wielu kolorach do wyboru). Nieduży rozmiar sprawia, że sprawdza się w każdym, nawet niewielkim wnętrzu. Elegancka, minimalistyczna bryła stanowi o jego ponadczasowym charakterze. Stolik R-1378 jest niezwykle funkcjonalny. Przesuwana i zdejmowana taca umożliwia wygodne uzyskanie dwóch przestrzeni użytkowych oraz pełni funkcję przenośnego pomocnika. Nogi powstały z pełnego drewna, blat i taca są fornirowane. Całość została wykończona wysokiej klasy olejowoskiem, który zabezpiecza drewno, pozostawia je matowym i wydobywa jego naturalny kolor. Meble z zestawu R-1378 mogą być wykończone w dwóch wersjach – naturalnej lub bejcowanej na kolor “jasny dębowy”.

 

Fotel R-360 to najbardziej rozpoznawalny projekt Janusza Różańskiego. Zaprezentowany po raz pierwszy w 1959 roku na targach w Poznaniu, był przez pewien czas produkowany w krótkich seriach. POLITURA wprowadza model po 50 latach na nowo do produkcji, w dwóch oryginalnych wersjach: z tapicerowanymi oraz drewnianymi podłokietnikami.

Krzesło H106, zaprojektowane przez prof. Edmunda Homę w 1967 roku, tak, jak prototyp, zostało wykonane w rzadkim drewnie egzotycznym, tzw. afromozji. Powierzchnia krzesła została zabezpieczona specjalnym olejem zachowującym naturalny kolor drewna. Siedzisko pokryte skórą w kolorze jasnym grafitowym. Projekt krzesła nigdy przedtem nie wszedł do masowej produkcji. Ze względu na wysoki udział pracy ręcznej, projekt został odrzucony jako niemożliwy do realizacji w warunkach gospodarki socjalistycznej. W 2016 roku projekt prof. Edmunda Homy został ponownie ożywiony. Firma POLITURA stworzyła na podstawie planów i prototypu nowe krzesło H106. Premiera mebla miała miejsce na międzynarodowych targach meblarskich IMM Cologne 2016, gdzie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem. Krzesło jest dostępne na indywidualne zamówienie w limitowanej wersji kolekcjonerskiej. Każdy mebel będzie sygnowany poczynając od numeru 2 do 106. Numer 1/2016 został zarezerwowany dla jedynego prototypu z 1967 roku.

Romuald Ferens urodził się w 1934 roku, we Lwowie. W 1953 roku rozpoczął studia na Wydziale Technologii Drewna Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu. W ówczesnych realiach była to jego jedyna szansa na rozwijanie pasji projektowych: przeszłość ojca – jako członka AK – udaremniła plany studiowania na Wydziale Architektury we Wrocławiu. W 1957 roku projektant otrzymał nakaz pracy w Lubawskiej Fabryki Mebli. Następnie pracował w Biurze Konstrukcyjno-Technologicznym Przemysłu Terenowego w Poznaniu, a po jego likwidacji w biurze podlegającym Krajowemu Związkowi Spółdzielni Meblarskich. Projektował meble okrętowe, segmentowe i do siedzenia, a także wnętrza oraz drewniane zabawki dla dzieci.
W 1984 roku, po wieloletnich staraniach, Ministerstwo Kultury i Sztuki przyznało projektantowi uprawnienia do wykonywania zawodu artysty-plastyka, w dziedzinie architektury wnętrz.

Janusz Różański urodził się w 1921 roku w Poznaniu. W roku 1957 ukończył Wydział Architektury Wnętrz w poznańskiej PWSSP. Rok później związał się ze Zjednoczeniem Przemysłu Meblarskiego, gdzie później pełnił stanowisko kierownika pracowni w Przedsiębiorstwie Projektowo Konstrukcyjnym. W roku 1965 został naczelnikiem pracowni architektonicznej w nowo powstałym Centralnym Ośrodku Rozwoju Meblarstwa (od 1971 OBROM), gdzie kierował grupą poznańskich projektantów. Jego zadaniem było rozwiązywanie problemów mieszkaniowych poprzez wdrażanie do seryjnej produkcji innowacyjnych wzorów, konstrukcji i wykończeń mebli. CORM był wówczas najważniejszą jednostką projektującą meble dla Zjednoczenia Przemysłu Meblarskiego.  Janusz Różański był twórcą niezwykle wszechstronnym o bogatym dorobku. Wielokrotnym laureatem konkursów branżowych, za działalność na rzecz wzornictwa nagrodzony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Przez całe życie związany z Poznaniem, gdzie zmarł w wieku 93 lat.

Edmund Homa urodził się w 1927 roku w północnej Polsce. Po ukończeniu studiów na Wydziale Architektury Wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, rozpoczął pracę w dziedzinie grafiki, projektowania wnętrz oraz mebli. Od 1962, pracował dla państwowego przemysłu meblarskiego oraz na Akademii. Był stypendystą Royal Danish Academy of Fine Arts, gdzie pracował pod kuratelą Ole Wanscher. W latach 90-tych Edmund Homa otrzymał tytuł profesorski. Jest twórcą wielu projektów mebli, które do dziś znajdziemy w polskich domach i instytucjach publicznych. Za swój dorobek został uhonorowany wieloma nagrodami. Obecnie mieszka w Gdyni.

 Materiały: POLITURA

„Kawa i papierosy” czyli kolejne perełki z serii „ikony polskiego designu”

Seria „Ikony polskiego designu” produkowana przez nowymodel wzbogaciła się ostatnio o kolejne projekty wybitnego polskiego designera, profesora Rajmunda Teofila Hałasa.

Oprócz świetnie przyjętego Regału o zmiennych wysokościach, który zyskał nowe, szlachetnie dębowe oblicze, do kolekcji należą teraz także: taboret Imugo, nagrodzony podczas ostatniej edycji Łódź Design Festival wyróżnieniem must have, oraz wyjątkowo zgrabny stolik o wdzięcznej nazwie Kawa i Papierosy.

IMUGO Swoją nazwę zawdzięcza temu, że jest formą dojrzałą i skończoną, a równocześnie lekką jak skrzydła owada, subtelną, wdzięczną.
Na tle wyrobów masowej produkcji ten taboret wyróżnia się swoją oryginalnością. Ręczna produkcja i nawiązanie do tradycji polskiego designu czynią z niego rzecz wyjątkową.
Taborety Imugo różnią się kolorami siedziska, które dostępne są w kolorach: naturalnym – fornirowanym kasztanem, białym i seledynowym. Stelaż  zrobiony jest z naturalnego  drewna bukowego.

„Nie pamiętam, kiedy dokładnie powstał projekt. Prototyp mamy od wczesnych lat 60. Mąż mówił o tym stoliczku kawa i papierosy” – wspominała Pani Stenia Hałasowa. Nazwa została zatem wymyślona długo przed premierą legendarnego filmu Jima Jarmuscha (1986).

Rajmund Teofil Hałas urodził się w Wielkopolsce w rodzinie o długiej tradycji w dziedzinie rzemiosła stolarskiego, zapoczątkowanej przez pradziadka Jakuba Węcławskiego w połowie XIX wieku. Zakład Jakuba przejął jego zięć Franciszek Hałas, który wyuczył fachu swego syna Teofila. Ten zaś w 1922 r. wybudował fabrykę mebli. Tradycje rodzinne kontynuowali synowie Teofila – Zygmunt i Rajmund Teofil, który po nauce w Gimnazjum Stolarsko-Rzeźbiarskim w Cieplicach Zdroju uzyskał dyplom mistrza stolarskiego. W 1951 r. Rajmund T. Hałas podjął studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (PWSSP) w Poznaniu na Wydziale Architektury Wnętrz, uwieńczone dyplomem pod kierunkiem prof. Jerzego Staniszkisa. Po studiach związał się z przemysłem meblarskim, kierował Pracownią Projektowania Mebli, działającej na potrzeby całej branży. Zaprojektował wówczas m.in. Półkę o zmiennych wysokościach (1959) oraz grupę krzeseł: Czerwone – Białe – Czarne (1957-62).

W 1960 r. założył grupę Koło wraz z Czesławem Kowalskim (autorem m. in. Meblościanki Kowalskich oraz Krzesła Kowalskiego), Leonardem Kuczmą i Januszem Różańskim. Grupa ta zainicjowała starania o zorganizowanie Biennale Mebla w Poznaniu. Po niespełna dwudziestu latach (1978) powołano Komitet Organizacyjny I Międzynarodowego Triennale Mebla.

W 1964 r. przebywał na stypendium w helsińskim Instytucie Sztuk Przemysłowych, a rok później w Wielkiej Brytanii. Tam zetknął się z twórcami takiej miary, jak Alvar Aalto czy Gordon Russell. Podróże na Zachód zaowocowały po powrocie do kraju powołaniem w 1971 r. Katedry Wzornictwa Przemysłowego w PWSSP w Poznaniu, gdzie prowadził Pracownię Designu Inspirującego. Do końca niezwykle aktywnego życia związany był z poznańską uczelnią. Na profesorskiej emeryturze był konsultantem w Katedrze Designu oraz wykładał na Wydziale Architektury i Wzornictwa historię architektury i designu.

źródło: nowymodel.org