Projektowanie przyszłości. Czy (polski) design uratuje świat? Gdynia Design Days 2020

Uwaga! Nadchodzi rewolucja.

Surowce z toksycznych odpadów, woda pitna ze ścieków, polskie mięso z probówki, polski biowęgiel, polski bioplastik… to tylko wybrane przykłady odkryć prezentowanych podczas festiwalu Gdynia Design Days 2020, który odbył się (w całości online) w dniach 04-11 lipca.

Ważne! Wystawy nadal można obejrzeć w wirtualnym przewodniku GDD

Czajnik indukcyjny projektu Joanny Jarzy, rozłożony na części
Modułowy czajnik indukcyjny nadający się do prostej naprawy i serwisowania. Komponenty można przetworzyć na surowce wtórne. Proj. Joanna Jarza

Czy ludzkość uratować może tylko Elon Musk? Czy zrobią to… algi?Śledzimy właśnie losy kolejnej misji Nasa na Marsa. Czy wyścig kosmicznych technologii i kolonizacja innych planet to jedyna słuszna droga dla człowieka? Co z planetą, na której żyjemy? Projektanci, naukowcy, inżynierowie, w zaciszu laboratoriów, pracują nad cichą naukową ekorewolucją, która jest w stanie zmienić losy naszego życia na Ziemi. Jednak żeby tak się stało, dokonać się musi zmiana w naszym myśleniu. Przezwyciężenie globalnego kryzysu ekologicznego jest w istocie problemem wyobraźni. Potrzebujemy pilnie alternatywnych scenariuszy. Może postęp oznacza dzisiaj zatoczenie koła. Powrót do pewnych rozwiązań. Skorzystanie z tego, co już mamy. Nie wszystko da się odwrócić, jednak wiele da się jeszcze uratować. Rozwiązania podpowiada nam nieskończona mądrość natury. Musimy jednak w końcu zacząć słuchać. Od dekad ignorujemy kolejnych jeźdźców klimatycznej apokalipsy. Dopiero pandemia Covid-19 sprawiła, że zaczęliśmy się bać i doceniać pracę tych, od których zależy tak wiele. Podążmy zatem śladem wybranych tematów poruszanych na lipcowym festiwalu w Gdyni. Czas zmienić myślenie. Czas na biorewolucję.

Wyschnięte Jezioro Aralskie. Zdjęcie satelitarne z 2020 r.
Burza piaskowa nad Jeziorem Aralskim, niegdyś czwartym co do wielkości jeziorem świata, wyschniętym z powodu pobliskich przemysłowych upraw bawełny. Zdjęcie satelitarne NASA.

Houston, mamy problem. Z wodą!

Dane pokazują, że Polska dysponuje najmniejszymi zasobami wód gruntowych w Unii Europejskiej (porównywalnymi do Egiptu). Województwo łódzkie pustynnieje. Jest to spowodowane nawracającymi suszami, wywołanymi zmianami klimatycznymi, a także wieloletnimi zaniedbaniami w dziedzinie zatrzymywania wody opadowej. Jeżeli wkrótce nasz kraj nie zrobi nic, by tę sytuację poprawić, czekają nas, w pierwszej kolejności, problemy gospodarcze – wzrost cen żywości, a także wielu innych produktów i usług, a w dalszej perspektywie nawet kryzys humanitarny. Aby poradzić sobie z kryzysem wodnym, powinniśmy skorzystać z doświadczenia innych krajów i położyć nacisk na wprowadzanie (lub przywracanie) różnych rozwiązań, takich jak systemy melioracji, retencji, mikroretencji, zarządzania wodą w miastach. Istnieją również sposoby na recykling wody, czyli odzyskiwanie czystej wody ze ścieków, a także na odsalanie wody morskiej czy pozyskiwanie jej z powietrza.

Oczyszczalnia ścieków Omni Processor
Omni Processor Sedron Technologies przetwarzający ścieki na wodę pitną i energię
Bill Gates pije wodę z oczyszczonych ścieków
Bill Gates przy oczyszczalni Omni Processor w Dakarze

Michał Bachowski i Agata Nowak, kuratorzy wystawy „Mamy problem z wodą”  oraz Anna Grajper i Sebastian Dobiesz ze studia projektowego LAX, prowadzący wykład poświęcony architekturze interaktywnej i wodzie, podsuwają przykłady rozwiązań godnych dostrzeżenia i naśladowania. Między innymi roślinne oczyszczalnie ścieków odwzorowujące naturalne siedliska bagienne, pełniące także rolę obiektów małej retencji czy recykling ścieków przez oczyszczalnie, takie jak wspierany przez fundację Billa Gatesa Janicki Omni Processor, produkowany przez firmę Sedron Technologies, który wykorzystuje m.in. metodę odwróconej osmozy. W wyniku całego procesu powstaje woda zdatna do picia oraz energia elektryczna. Pierwsza, instalacja testowana jest obecnie w Dakarze, w Senegalu. Shneel Malik z Bio-Integrated Design Lab opracowała natomiast metodę oczyszczania wody z naturalnych źródeł zanieczyszczonych chemikaliami przez przemysł tekstylny w Indiach. Wykonane z dostępnego surowca, jakim jest glina, panele Indus przypominają kształtem liście pokryte strukturą kanalików. W kanalikach, za pomocą biodegradowalnego hydrożelu, rozprowadzane zostają mikroalgi, które filtrują wodę, usuwając z niej toksyny i metale ciężkie.

Indus - panele w kształcie liści, wypełnione substancją z alg
Gliniane panele Indus oczyszczające skażoną wodę

Do pozyskania wody z powietrza powstały między innymi hydropanele Rexi Zero mass Water zasilane energią słoneczną, które można instalować na dachach prywatnych domów (koszt ok. 2,5 tys. dol.). Instalacja Fog Catcher Creating Water Foundation to system nylonowych siatek przypominających żagle, pozwalający skraplać wodę z mgły. Rozwiązanie NexLoop jest natomiast prostą modułową instalacją na fasady budynków lub szklarni, wychwytującą i przechowującą wodę z atmosfery. Wewnątrz modułów znajduje się sieć przypominająca tę pajęczą. Rozwiązanie zostało stworzone z myślą o miejskich uprawach roślin.

Panele Rexi Zero Mass Water
Rexi Zero Mass Water. Hydropanel zasilany energią słoneczną, pozyskujący i oczyszczający wodę z powietrza.
schemat działania paneli nexloop. Samowystarczalna szklarnia.
Nexloop. Panele pozyskujące wodę z powietrza, do uprawy roślin w samowystarczalnej szklarni.

Ważną kwestią w kontekście oszczędzania wody jest odpowiednie projektowanie architektoniczne (obieg wody w budynkach) oraz planowanie przestrzeni miejskich. Projektując rozwiązania urbanistyczne, nie wolno zaburzać naturalnych procesów związanych ze środowiskiem wodnym (np. zachowując korytarze ekologiczne pomiędzy naturalnymi zbiornikami) oraz tworzyć jak najwięcej miejsc mikroretencji. Powstaje również wiele projektów obiektów rekreacyjnych, które wykorzystują oczyszczanie wody z rzek, jak wrocławska Marina Mountain studia LAX, nowojorski +POOL czy berliński Flussbad – River Bath – projekt transformacji odnogi rzeki Spree, kanału Kupfergraben w filtrowane, za pomocą roślinnych nasadzeń, bezpieczne publiczne kąpielisko w rejonie Wyspy Muzeów.

Wizualizacja basenu w kształcie plusa na rzece. W tle nowy Jork.
+Pool. Crowdfundingowy, nowojorski projekt pływającego, filtrującego wodę basenu.

Projekt Flussbad - wizualizacja rzeki w Berlinie oczyszczanej przez nasadzenie roślinne.

Wizualizacja basenu na rzece przy Wyspie Muzeów w Berlinie
Projekt Flussbad z Berlina. Wizualizacja rzeki oczyszczanej przez nasadzenia roślinne, tworzącej miejskie kąpielisko.

Za globalne zużycie wody, w największym stopniu odpowiada rolnictwo, a także, zależne od masowych upraw roślin, przemysły odzieżowy i mięsny (bawełna, pasze). Do pozyskania jednego kilograma wołowiny zużywa się 15 000 l wody, kilogram wieprzowiny to zużycie 6 000 l a drobiu 4 000 l. Przemysł mięsny jest także jednym z największych trucicieli naszej planety. Odpowiada za 18% światowej emisji CO2. W Polsce ta branża stanowi duże obciążenie dla naszych zasobów wodnych, ponieważ rocznie produkujemy ponad 2,6 mln ton mięsa. Pomimo rosnącej świadomości, spożycie mięsa i popyt na nie, nie spada. Odpowiedzią stają się technologia produkcji tzw. czystego mięsa – hodowanego metodą in vitro poza organizmami zwierząt. Pierwszy burger został wyhodowany w ten sposób w 2013 r. przez holenderskiego profesora Marka Posta (w Polsce po raz pierwszy udało się wyhodować mięso w laboratorium w 2019 roku, wykonawcą eksperymentu był Stanisław Łoboziak). Pierwszy „czysty” burger kosztował 330 tys. dolarów. Dotąd jego koszt zmniejszył się ponad 1000-krotnie. Obecnie już kilkadziesiąt firm zajmuje się komercjalizacją takiej produkcji. Inwestują w nią również mięsni giganci, tacy jak amerykański Tyson Foods.

Próbka mięsa wyhodowanego w laboratorium metodą in vitro
Próbka mięsa wyhodowanego w laboratorium metodą in vitro
Instalacja A waste of energy? Fred Erik - model spalarni ubrań z pudełek H&M na stosie kwiatów bawełny.
A waste of energy? Instalacja. Proj. Fred Erik

Przemysł odzieżowy napędzający rynek tzw. fast fashion to nie tylko ogromne zużycie wody (do  wytworzenia jednego T-shirtu zużywa się jej średnio 2700 l). To także ogromne ilości pestycydów (ok 50% wszystkich pestycydów używanych w rolnictwie) oraz chemikaliów zanieczyszczających glebę i wylewanych do rzek. Co więcej, produkowana w nadmiarze, niesprzedana odzież trafia do spalenia. W miejscowości Västerås, w miejscu powstania pierwszego sklepu H&M, dzisiaj znajduje się, należąca do koncernu, elektrownia, która spala tony niesprzedanych ubrań. To absurdalne marnotrawstwo stało się tematem pracy A waste of energy Freda Erika zaprezentowanej podczas GDD 2020, na wystawie „Więcej nigdy więcej” autorstwa Izabeli Bołoz. Tkaniny syntetyczne, z których wykonana jest większość kupowanej przez nas odzieży, są źródłem mikroplastiku, którego drobne cząsteczki uwalniają się podczas prania ubrań w pralce, przedostają do kanalizacji i zbiorników wodnych. W ten sposób do środowiska trafia aż 35% tych szkodliwych mikrowłókien. Plastik jest we wszystkim, co nas otacza. Szacuje się, że rocznie zjadamy go 250 g.  Ewa Bochen i Maciej Jelski, czyli duet Kosmos Project, w ramach wystawy „Dematerializacja” zaprezentowali m.in. dwa projekty będące odpowiedzią na problem mikrowłókien w pralkach. Torbę z siatki Gruppyfriend oraz kule Cora Ball. Cora Ball to przedmiot inspirowany koralowcami i sposobem, w jaki filtrują ocean. Kula zbudowana jest z zaokrąglonych wypustek, na których osadzają się zanieczyszczenia. Po praniu kłaczki zdejmujemy z kuli i wyrzucamy.

Guppyfriend Washing Bag. Worek na odzież wyłapujący mikrowłókna podczas prania.
Guppyfriend Washing Bag. Worek wyłapujący mikrowłókna podczas prania.
Cora Ball kula z wypustkami z tworzywa wyłapująca mikrowłókna z pralki
Cora Ball kula wyłapująca mikrowłókna w pralce

Cała nadzieja w biodesignie?

Metodą wykorzystaną przy stworzeniu projektu kul Cora Ball jest biomimikra czyli, w skrócie, szukanie odpowiedzi na pytania projektowe w przyrodzie. Projektant poddaje analizie to w jaki sposób natura rozwiązuje konkretny problem i sprawdza czy i jak analogiczną technikę można zastosować w danym projekcie. Za pomocą biomimikry swoją formę przybrały także m.in wspomniane rozwiązania do oczyszczania i pozyskiwania wody: panele Indus czy system NextLoop. szerzej o szczegółach i zastosowaniu metody biomimikry opowiadała Katarzyna Szpicmacher w swym wykładzie „Biomimikra jako szansa dla środowiska”. Znanym w całym świecie przykładem wykorzystania biomimikry w projektowaniu jest japoński szybki pociąg Shinkansen. Odwzorowanie budowy głowy i dzioba Zimorodka pomogły inżynierom tzw. bullet train w pokonaniu problemów z oporem powietrza. Zimorodek nurkuje z dużą prędkością niemal bez plusku. Ta obserwacja pozwoliła przezwyciężyć trudności związane z hukiem, wywołanym ogromną ilością pchanego przez pociąg powietrza w tunelach, co zagrażało ich konstrukcji.

Zimorodek

szybki pociąg Shinkasen wjeżdżający na stację, Japonia
Zimorodek i wzorowana na nim lokomotywa szybkiego pociągu Shinkansen

Inną metodą o ogromnym potencjale rozwoju, którą coraz szerzej interesują się projektanci, jest wykorzystywanie w designie biotechnologii, czyli zastosowania procesów biologicznych w sposób przemysłowy. Mowa m.in. o  użyciu właściwości roślin do oczyszczania środowiska i pozyskiwania surowców, ale także o niezwykłych możliwościach mikroorganizmów takich jak glony (algi) czy grzyby. Posłużyły już one do wielu eksperymentalnych, innowacyjnych procesów jak choćby nagrodzone wyróżnieniem make me! 2018 SCOBY Róży Janusz – projekt „rosnących” biodegradowalnych jadalnych opakowań, które mają szansę zastąpić plastik (o projekcie pisałam już tutaj). Mikroorganizmy, przy zapewnieniu im optymalnych warunków, mają zdolność bardzo szybkiego, naturalnego wzrostu przy niewielkim zużyciu energii i wody. 

Próbki bio opakowań SCOBY projektu Róży Janusz
SCOBY – rosnące bio opakowania, proj. Róża Janusz, MakeGrowLab

Przezroczysta butelka z algBiodegradowalna butelka na wodę ze sproszkowanych czerwonych alg, proj. Ari Jónsson

Zrób sobie (bio)plastik

Czy ostatnie dziesięciolecia powinniśmy, na wzór epok miedzi, brązu czy żelaza, nazwać epoką plastiku? Masowa produkcja tworzyw sztucznych wpłynęła na losy świata, przyczyniając się, z jednej strony, do rozwoju naszej cywilizacji, z drugiej strony, mając jednak katastrofalny wpływ na środowisko naturalne. Podczas festiwalu Gdynia Design Days 2020 można się było zapoznać z  kilkoma propozycjami zastąpienia plastiku, wytwarzanego z ropy naftowej, innym, ekologicznym materiałem. Polka, Ewelina Jamróz, z Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie, łącząc czerwone algi i żelatynę, uzyskała materiał, który już wkrótce może zastąpić opakowania z tradycyjnego plastiku. Stworzyła folię, która rozkładając się w środowisku w ciągu czterech miesięcy, nie uwalnia żadnych szkodliwych substancji. W zależności od użytych dodatków folia może mieć różne właściwości – może bardziej przypominać torebkę foliową lub folię stretch. Dzięki dodatkom, np. ekstraktu z Yerba Mate, można uzyskać opakowanie, które przedłuża przydatność do spożycia surowych produktów. Badaczka pracuje obecnie nad folią mającą właściwości antywirusowe, który sprawdzi się w szpitalach, do pokrywania siedzisk czy leżanek, zabezpieczając przed rozwojem wirusów i bakterii. Produkt jest gotowy do wdrożenia, jego cena nie jest dużo wyższa od ceny tradycyjnej folii. Podobną metodę odkryła Clara Davis z FabTextiles, tworząc m.in. Bio Bag i Bio Pocket – torbę i kopertę z bioplastiku.  Projektantka dzieli się know-how Bio Bag, publikując na swoim profilu na Instagramie DIY, jak krok po kroku wykonać torbę z kilku ogólnie dostępnych materiałów. Oba projekty budzą we mnie jednak wątpliwości, ze względu na wykorzystanie żelatyny, która jest produktem odzwierzęcym, związanym z nieetyczną i nieekologiczną produkcją mięsa. Wegańską alternatywą może stać się projekt Ari Jonssona, który wykonał biodegradowalną (dla chętnych także jadalną) butelkę na wodę, stworzoną ze sproszkowanego agaru (z alg) i wody. Takie naczynie możemy również wyprodukować w warunkach domowych. Wystarczy rozprowadzić agar w wodzie, podgrzać, wypełnić jego warstwą dowolną formę i schłodzić w lodówce.

próbki różnokolorowej bio folii
Folia z alg czerwonych i żelatyny, proj. Ewelina Jamróz, Uniwersytet Rolniczy w Krakowie
Bio Pocket. Torba kopertowa z różowego, przezroczystego bioplastiku, proj. Clara Davis
Bio Pocket. Torba z bioplastiku, proj. Clara Davis

Choć może się wydawać, że produkcja materiałów z zasobów naturalnych jest lepsza dla środowiska, również ona stanowi dla niego poważny problem.  Była już mowa o bawełnie, której uprawy zużywają ogromne ilości wody (działającym na wyobraźnię przykładem jest wyschnięcie z ich powodu jeziora Aralskiego) i powodują skażenie  powietrza, wód i gleby. Bawełna organiczna to zaledwie 1% światowych upraw. Pewną alternatywą jest produkcja tkanin z lnu, konopi i bambusa Wszystkie trzy rośliny są bardzo odporne na szkodniki i grzyby, przez co nie wymagają użycia pestycydów. Włókna konopne i lniane są wytrzymałe, odporne na działanie promieni UV i antyalergiczne. Bardzo istotne jest to, że uprawa konopi, nawet kilka lat z rzędu, w tym samym miejscu poprawia jakość ziemi, podobnie jest w przypadku bambusa. Bambus jest najszybciej rosnącą rośliną na świecie. Niektóre gatunki mają przyrost 1 m w ciągu doby. Jednakże również w przypadku tych tkanin, wybierać należy te certyfikowane, gdyż nie wszystkie pochodzą z upraw zrównoważonych oraz są wolne od szkodliwych związków chemicznych. W ostatnim czasie powstało kilka niezależnych polskich marek produkujących odzież i domowe tekstylia z lnu. Firmy coraz chętniej sięgają też po tkaniny z recyklingu. Naukowcy i projektanci pracują nad wieloma alternatywnymi materiałami wykonanymi z naturalnych i odnawialnych surowców. Rodzime przedsiębiorstwo Hempiflax produkuje z konopi m.in. alternatywę dla betonu oraz inne materiały dla budownictwa.

bloczek budowlany z konopii
Bloczki budowlane z konopi polskiej firmy Hempiflax
próbki i saszetki wykonane z roślinnej skóry z odpadów jabłek
Roślinna biodegradowalna skóra z odpadów organicznych z jabłek Bio2Materials

Modelowym przykładem nowego podejścia do produkcji jest polska firma badawczo–technologiczna Katarzyny Szpicmacher, Bio2Materials, która opracowała „skórę z jabłek” – innowacyjny materiał tekstylny składający się w całości z substancji organicznej. Produkowany jest z wytłoku jabłkowego – największego odpadu organicznego z przetwórstwa owocowo-warzywnego w Polsce (w sezonie wytwarza się go w ilości około 500 ton na dobę). Materiał stanowi alternatywę dla skóry zwierzęcej i syntetycznej. Model biznesowy spełnia założenia gospodarki cyrkularnej. Proces produkcji jest zrównoważony, ekologiczny i nie produkuje zanieczyszczeń. Sam produkt jest bezpieczny i zdrowy.

Materialism - Instalacja Studia Drift - sztabki róznych surowców
Materialism – jedna z serii instalacji Studia Drift przedstawiających surowce wykorzystane do wyprodukowania codziennych przedmiotów. Tu telefon komórkowy.

Odpady = nowe zasoby?

Podczas tegorocznej edycji Gdynia Design Days, badawcze, analityczne i twórcze spojrzenie padło także na surowce. W tej dziedzinie również  odbywa się cicha, naukowa i projektowa rewolucja, która wymaga dostrzeżenia. Opracowywane niezwykłe technologie i procesy powinny być finansowane i stosowane na szeroką skalę. Do tego potrzebna jest jednak zmiana myślenia, o której m.in. przekonująco opowiadała Paulina Grabowska podczas swojego wykładu „Supernaturalna przyszłość — odpady jako nowe zasoby”. Według projektantki ze studia NAS-DRA Conscious Design, współtwórczyni m.in. Domu Jutra IKEA otwartego ostatnio w Szczecinie, stosowane powszechnie podziały na materiały naturalne i sztuczne oraz na surowce czy zasoby, oraz odpady, są ograniczające i przestają mieć rację bytu. U swego źródła wszystko jest naturalne, bo od natury pochodzi. Świat jest naturą dążącą do równowagi. Wszystko jest równouprawnione. Trzeba jedynie nauczyć się dostrzegać możliwości. To, co odruchowo uznajemy za odpady, może być (i za chwilę będzie) traktowane jak surowce. Należy tylko zastosować odpowiednie, nowe technologie ich pozyskiwania.

prototyp krzesła na hałdzie żużlu
This Is Copper. Seria mebli z geopolimeru otrzymanego z żużlu z kopalni miedzi, proj. Studio Thus That

Zanieczyszczenia to źle wykorzystane zasoby. Mające tak złą prasę CO2, czyli dwutlenek węgla, jest wykorzystywany np. do produkcji betonu, w przemyśle spożywczym czy rolnictwie. Co więcej, jego pozyskiwanie z atmosfery jest już dzisiaj możliwe. Paulina Grabowska uczestniczyła w projekcie, w którym przetwarzano smog w nawóz zasilający miejską uprawę roślin. Współtworzyła również projekt odzyskiwania drobnych frakcji metali znajdujących się w zbiorniku poflotacyjnym należącym do spółki KGHM za pomocą hydrokultury. Uprawiane na nim odpowiednie rośliny, za pomocą zdolności hiperakumulacji, wydobywałyby metale, po czym w wyniku beztlenowego spalania pozyskiwany byłby biowęgiel — odnawialny materiał porównywalny do terra preta, najbardziej żyznej gleby na świecie.

Red Mud Studio Thus That. Naczynia i elementy ceramiczne w kolorze terakoty
Red Mud. Naczynia ceramiczne wykonane z glinki pozyskanej z błota zanieczyszczonego tlenkiem żelaza – odpadu produkcji aluminium, proj. Studio Thus That

Temu co „brudne, niebezpieczne, trujące i żrące”, w kontekście nowych źródeł pozyskiwania surowców, przyjrzeli się również Agnieszka Jacobson–Cielecka i Karol Murlak, kuratorzy wystawy „(Nie)uwaga” przygotowanej dla gdyńskiego festiwalu. Zaprezentowali oni projekty wykorzystujące, jako główne surowce,  m.in. lotne popioły – uboczne produkty z elektrowni. Z nich powstała, stworzona przez zdobywcę nagrody specjalnej make me 2019, Mateusza Mioduszewskiego, Ashka – materiał nadający się do produkcji doniczek czy płytek podłogowych (pisałam o nim już tutaj). From Ash opracowany przez Thomasa Misse to materiał budowlany stworzony w 80% z popiołów uwalnianych podczas spalania węgla. ExCinere to płytki ceramiczne stworzone z popiołów i lawy wulkanicznej. Żużel, który jest produktem ubocznym procesu wydobycia (powszechnie używanej w przemyśle) miedzi, posłużył projektantom ze Studio ThusThat do stworzenia geopolimeru o wytrzymałości zbliżonej do cementu i śladzie węglowym mniejszym nawet o 80%. Z tego samego studia pochodzi także projekt wykorzystania zanieczyszczonego tlenkiem żelaza błota, będącego produktem ubocznym wydobycia aluminium. Projektanci opracowali metodę przetwarzania tego materiału w glinkę ceramiczną i użyli jej do produkcji naczyń. Agne Kucerenkaite proponuje wykorzystanie toksycznych metali ciężkich, które zanieczyszczają glebę w rejonach przemysłowych do barwienia szkliw, które stosuje się w ceramice. Tradycyjnie produkowane szkliwa zawdzięczają swe kolory domieszkom metali, które wydobywa się ze złóż naturalnych. Osady metalowe gromadzone podczas oczyszczania gleby i wody mogą jednak z powodzeniem zastąpić te substancje. Co ważne, wszystkie wymienione projekty są metodami nie tylko utylizacji, ale także chemicznej neutralizacji trujących zanieczyszczeń.

wnętrze wyłożone płytkami ExCinere w odcieniach złota i brązu
ExCinere. Płytki ceramiczne z lawy wulkanicznej, proj. Dzek i Formafantasma: Andrea Trimarchi i Simone Farresin
Komplet naczyń Ignorance is Bliss Agne Kucerenkaite
Ignorance is Bliss. Zastawa barwiona metalami, które zanieczyszczają glebę w rejonach przemysłowych, proj. Agne Kucerenkaite

Kryzys wyobraźni

Co do koniecznej zmiany sposobu myślenia, właściwie cały świat designu, a więc także twórcy wystaw i prelegenci Gdynia Design Days 2020, mówi właściwie jednym głosem. Niezbędne jest jak najszybsze odejście od systemu opartego na fałszywym założeniu, że możliwy jest nieograniczony wzrost przy ograniczonych zasobach. Należy dołożyć wszelkich starań by gospodarkę liniową (bazującą na ciągłym wzroście, zwiększających się zużyciu surowców oraz ilości odpadów) w najkrótszym możliwym czasie zastąpić modelem cyrkularnym (czyli gospodarką o obiegu zamkniętym). Powiedzenie, że w przyrodzie nic nie ginie, sprawdza się przy odpowiednim podejściu. Niestety rewolucja przemysłowa i szybki rozwój, opartej na nieograniczonej konsumpcji, zachodniej cywilizacji, sprawiły, że zdążyliśmy niemal wszystko zniszczyć, zanim zorientowaliśmy się, że, jako ludzkość, stoimy u progu katastrofy. Lawrence Buell napisał, że „kryzys ekologiczny to przede wszystkim kryzys wyobraźni”. Julia Fiedorczuk i Filip Springer, w rozmowie przeprowadzonej podczas GDD 2020, mówili o potrzebie zmiany języka, za  pomocą którego budujemy wizję świata. Naszą wyobraźnię kształtują metafory i mity zachodniej kultury, którym warto się przyjrzeć krytycznie. Są one bowiem nośnikami antropocentrycznej perspektywy, stawiającej człowieka w opozycji do nie-ludzkiej natury. Z jednej strony idealizujemy przyrodę, jej sielską lukrowaną wersję traktujemy jak towar zaspakajający nasze potrzeby. Z drugiej strony zaślepia nas cały czas idea postępu, który naturę kolonizuje, „czyni sobie poddaną”, traktuje jak zasób i eksploatuje. Kryzys wyobraźni dotyczy także tworzenia alternatyw dla apokaliptycznych wizji przyszłości. Mamy problem z wyobrażeniem sobie lepszego świata tutaj, na Ziemi. Brakuje scenariuszy ze szczęśliwym zakończeniem a takie są nam teraz najbardziej potrzebne.

Okładka książki Julii Fiedorczuk. Cyborg w ogrodzie. Wprowadzenie do ekokrytyki.

Kryzys ekologiczny jest także, w moim przekonaniu, kryzysem dotychczasowego systemu wartości, który również powinniśmy zdefiniować na nowo. Żyjemy u schyłku ery człowieka. Ludzkość ma szansę przetrwać wyłącznie na innych zasadach. Potrzebna jest więc postantropocentryczna, posthumanistyczna etyka. Kodeks moralny przyszłości, uwzględniający również to co nie-ludzkie, czyli cały świat naturalny oraz nowe technologie — sztuczną inteligencję, uczące się maszyny, autonomiczne roboty, inteligentne systemy i sieci.

Projekt Drogie Dane. Odręczny wykres graficzny

Drogie Dane. zapisana odręcznie kartka pocztowa
Drogie Dane. Kartki pocztowe proj. Giorgia Lupi, Stefanie Posavec

Drogie Dane!

Formuła human centered design, czyli projektowania skoncentrowanego tylko na człowieku, się wyczerpała. Projektanci coraz liczniej dostrzegają w swojej pracy potrzebę stosowania szerszego spojrzenia. More than human design to perspektywa uwzględniająca biologię (np. mikroorganizmy), algorytmy czy sztuczną inteligencję jako partnerów w procesie projektowym. Tworzywem w tym procesie, jego materią, są dane. Z danymi wiąże się wiele paradoksów. Z jednej strony stały się one dla człowieka artykułem pierwszej potrzeby. Jednocześnie jednak narzekamy na ich nadmiar. Pożądamy ich i boimy się o ich bezpieczeństwo. Dane stały się towarem i walutą. Ich wykorzystanie wciąż budzi kontrowersje, również w środowisku projektowym. Świat designu wyraźnie podzielił się, prezentując dwa podejścia do cyfrowych informacji oraz sztucznej inteligencji. Pierwsze upatruje w nich ogromne szanse, potencjał i nowe, ekscytujące możliwości. Drugie podchodzi do ich wykorzystywania podejrzliwie i z rezerwą, wskazuje głównie na zagrożenia i nadużycia w tej dziedzinie. Ten podział nastrojów, wokół AI i danych, mogliśmy zaobserwować także, oglądając wystawy i słuchając wystąpień podczas Gdynia Design Days 2020. Wspólnym mianownikiem stał się jednak temat potrzeby humanizacji danych oraz oparcie nowych technologii na wypracowanych społecznie wartościach. Każdy z nas, codziennie, nie tylko korzysta z danych, ale także je produkuje. Joanna Rutkowska i Magda Kochanowska, kuratorki wystawy „Dane to emocje. Emocje to dane” dostrzegają, że nasze emocje również pozostawiają po sobie cyfrowy ślad w postaci danych. Dane natomiast nie są czymś neutralnym, obojętnym czy bezosobowym, lecz mogą także oddziaływać na nas, wywołując emocje. Wystawa prezentuje projekty, w twórczy sposób tłumaczące analizę danych na język emocji, lub emocje przedstawiając w postaci danych. Przedsięwzięciem takim jest, włączony do kolekcji nowojorskiego MoMA, projekt Dear Data – zbiór ponad stu kartek pocztowych, które ich autorki, Giorgia Lupi i Stefanie Posavec, przesyłały do siebie, przedstawiając na każdej z nich odręczne zestawienia, zebranych podczas jednego tygodnia, danych dotyczących swojego życia. Tak przekazane informacje nie tylko dają wiedzę, ale także niosą duży ładunek emocjonalny. Czy pamiętacie „Dziennik Bridget Jones”? Statystyki zanotowane przez główną bohaterkę na początku każdego wpisu w pamiętniku, dotyczące liczby wypalonych papierosów, ilości wypitego alkoholu i liczby pochłoniętych kalorii, w zabawny sposób prezentowały aktualny stan emocjonalny postaci, skłaniając nas do współczucia lub wprawiając w rozbawienie.

Zbliżenie twarzy z logo Facebook w tęczówce oka

Dane, użyte w odpowiedni sposób i w słusznym celu (np. w kampanii społecznej), to oczywiście jedna strona medalu. Oczywiście, jak wszyscy wiemy, pozyskane informacje mogą służyć także do manipulacji. Wiesław Bartkowski, autor wystawy „Cześć! Znam Cię — Jestem Tobą” przytacza przykłady wykorzystania tego typu osobistych danych użytkowników, w sposób cyniczny, dla osiągnięcia przez firmy finansowego zysku. W 2017 r. z Facebooka wyciekł jeden z raportów skierowanych do reklamodawców, który opisuje, w jaki sposób analiza behawioralna określa moment, w którym przedstawiciele grupy docelowej – uczniowie, są najbardziej podatni na wpływ określonych treści reklamowych. Cytując raport: „[…] monitorując posty, zdjęcia, interakcje i aktywność w Internecie, Facebook może zareagować, gdy młodzi ludzie czują się zestresowani, pokonani, przytłoczeni, niespokojni, nerwowi, głupi, bezużyteczni, lub przegrani”. Reakcja Facebooka to wyświetlenie im w owym momencie słabości odpowiednio „wzmacniających” reklam skutecznie skłaniających do zakupów. Równie duże oburzenie wywołała historia aktualizacji oprogramowania odkurzaczy Roomba firmy iRobot, dzięki której odkurzacz stał się „bardziej inteligentny” i pomocny, zyskiwał nowe funkcje, zbierając za pomocą kamery dane o swoim otoczeniu i zachowaniach domowników. Zgadzając się na aktualizację, użytkownicy, często nieświadomie, zgodzili się jednak na przekazywanie wszystkich tych informacji firmom trzecim. Firma Facebook po głośnym skandalu Cambridge Analityca także przyznała się do sprzedaży i udostępniania danych swoich klientów firmom zewnętrznym. System sankcjonujący stosowanie tego typu praktyk Shoshana Zuboff nazywa kapitalizmem inwigilacji. Taki, obowiązujący obecnie model rynkowy nie tylko przewiduje nasze ruchy, ale dąży do wpływania na nasze zachowania, do ich moderowania i kontroli. Czy zatem „ludzie są problemem a technologia sposobem na jego rozwiązanie” czy sztuczna inteligencja wytyka nam nasze błędy i słabości i dlatego jej nie ufamy? Zgodność panuje co do jednego: muszą zostać zdefiniowane wartości, stanowiące podstawę projektowania opartego na danych. Propozycje postulatów takiego manifestu data-driven design oraz ankietę do głosowania, znajdziecie tutaj.

Dłonie trzymające kubki ceramiczne podczas rozmowy 2 osób przy stoliku. Słuchające kubki. Proj. Audrey Desjardins, Timea Tihanyi.
Słuchające kubki. Kubki ceramiczne wykonane technologią druku 3D. Ich powierzchnia jest materializacją danych – zapisu dźwięków z otoczenia. Proj. Audrey Desjardins, Timea Tihanyi

Czy warto się starać?

Rola projektantów, poszukujących nowych rozwiązań, jest obecnie nie do przecenienia. A czy my wszyscy, jako konsumenci, mamy realny wpływ na to, co stanie się z naszym środowiskiem? Czy jesteśmy w stanie zmienić kierunek rozwoju światowej gospodarki? Czy nasze jednostkowe wybory mają jeszcze szansę ocalić planetę? Czy nie jest na to po prostu zbyt późno, a przerzucanie odpowiedzialności na konsumentów jest cynicznym zagraniem wielkich koncernów, ich demagogią i hipokryzją, gdy i tak wszystko zależy od kluczowych graczy na rynku finansowym? Zdania prelegentów GDD 2020 były w tej kwestii podzielone. Nikt jednak nie miał wątpliwości, że postawa odpowiedzialności jest wyborem etycznym. Niezależnie od tego czy wierzymy, że nasze codzienne proekologiczne praktyki, wybory polityczne oraz tzw. głosowanie portfelem, to działania skuteczne, chcemy się ich trzymać, choćby dlatego, że uważamy je za słuszne moralnie i zgodne z naszym sumieniem. Poza tym, czy nadzieja nie umiera ostatnia? Jeżeli byłby choć cień szansy na zmianę i ocalenie świata dla kolejnych, mądrzejszych, pokoleń, czy nie warto spróbować?

Uwaga! Czas na zmiany. Gdynia Design Days 4-11 lipca 2020

Gdynia Design Days 2020 data: 06-11.07.2020 ONLINEGdynia Design Days 2020 w sieci

W dniach 04-11 lipca czeka nas wyjątkowe wydanie festiwalu Gdynia Design Days. Z powodu pandemii wydarzenie zostało przeprojektowane i odbędzie się w całości online. Podczas Gdynia Design Days mówimy o projektowaniu, jako sposobie rozwiązywania problemów. Co roku podkreślamy rolę i odpowiedzialność projektantów, branży kreatywnej, biznesu i samorządów w projektowaniu produktów, usług, przestrzeni – piszą organizatorzy. W związku z tym sam festiwal zostanie przeprowadzony w sposób odpowiedzialny. Czeka nas zatem specjalna edycja Gdynia Design Days na czas kryzysu. Nowe technologie i narzędzia online, które zwykle są przedmiotem refleksji, tym razem pomogą nam we współuczestnictwie w festiwalu. Każdy, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje, może bezpłatnie wziąć udział we wszystkich wydarzeniach. Wystarczy zameldować się tutaj i dołączyć do festiwalowej społeczności online.

Na warsztaty, z powodu ograniczonej liczby miejsc, obowiązują zapisy. Zapisy na warsztaty w ramach DtB Summit i DtB First Steps ruszyły 8 czerwca. Rejestracja na warsztaty GDD zacznie się 15 czerwca.

GDD 2020 Zamelduj się

Żyjemy w czasie głębokich przemian. Otaczająca nas niepewność i zmienność zmusza do skupienia się na prawdziwych wartościach. Rozpędzony dotąd świat na moment wcisnął pauzę, co wielu z nas skłoniło do przemyśleń na temat jego funkcjonowania. Nigdy wcześniej, nasza rzeczywistość tak nie potrzebowała naprawy. Twórcy GDD kontynuują globalną dyskusję i chcą byśmy pozostali uważni na wyzwania, które pilnie wymagają mądrych, funkcjonalnych i trwałych rozwiązań, ulepszających naszą rzeczywistość i pozwalających zmienić tory przyszłości. Dlatego hasłem przewodnim festiwalu jest uwaga.

Gdynia Design Days 2020 Hasło UWAGAUwaga, czas na zmiany! Hasło Gdynia Design Days 2020

Hasło GDD 2020 – Uwaga – to próba spojrzenia na narastające globalnie problemy związane z eksploatacją naszego otoczenia i pokazanie, że dobre projektowanie może stać się skutecznym narzędziem rozwiązania złożonych problemów: Uważność w postępowaniu i koncentracja na wartościach potrzebne są nam obecnie bardziej niż kiedykolwiek. Globalne kryzysy w zakresie żywności, wody, oraz niedobór zasobów przenikają do naszego codziennego życia, także w Polsce. Nie możemy rozwiązywać nowych problemów starymi metodami. [Podczas GDD] sprawdzimy dokąd zaprowadziła nas nadkonsumpcja. Zastanowimy się nad znaczeniem wody w naszej kulturze oraz w jaki sposób mądrze korzystać z jej ograniczonych zasobów. Spróbujemy przedstawić dane jako nową, wartościową walutę, a także przybliżymy zagrożenia związane z brakiem etyki w świecie cyfrowym. Sposobem na wyjście z chaosu jest pogłębienie relacji z drugim człowiekiem i naturą. Powinniśmy skoncentrować się na dobru wspólnym, by stworzyć zrównoważoną ekonomię, opartą nie na wzroście, a na dobrobycie społecznym – czytamyTegoroczny festiwal Gdynia Design Days ma stać się pretekstem do podjęcia działań i pobudzenia kreatywności.

Gdynia Design Days GDD

#GDD 2020 Program

Wybrane tematy wirtualnych wystaw oraz wykładów i warsztatów, które odbędą się podczas GDD 2020 to: czas jako najważniejszy, nieodnawialny zasób, biodesign w kontrze do nadprodukcji, nadkonsumpcja, kryzys klimatyczny jako kryzys wyobraźni, blockchain, design w erze sztucznej inteligencji i big data, odpowiedzialne projektowanie graficzne, wyzwania żywnościowe XXI w. i zrównoważona przyszłość jedzenia, odpady jako nowe zasoby, woda i technologie jej oszczędzania, biomimikra oraz projektowanie dobrej śmierci (!). Podczas festiwalu odbędzie się także cykl pokazów filmowych „Kino Idei” Design Alive a także kolejne edycje Design Talks Business Summit oraz DTB First Steps– paneli skierowanych do sektora businessu.

Pełen program wirtualnej wersji Gdynia Design Days znajdziecie na stronie gdyniadesigndays.eu. Aby być na bieżąco, warto także śledzić profil Gdynia Design Days na Facebooku.


Gdynia Design Days to międzynarodowy, nadbałtycki festiwal designu. Każda edycja jest pretekstem do poruszania zagadnień związanych z szeroko pojętym projektowaniem w kontekście zmian, jakie zachodzą w naszym otoczeniu. Prezentowane wystawy, warsztaty, wykłady i dyskusje dotykają takich tematów jak: technologia, projektowanie procesów, ekologia, wzornictwo, moda, architektura, rozwój miast czy rzemiosło. W swojej działalności GDD łączy branżę projektową z biznesem. Gdynia Design Days to wydarzenie dla profesjonalistów oraz wszystkich tych, którzy fascynują się projektowaniem i są ciekawi zmian, zachodzących w dynamicznie rozwijających się społeczeństwach.

Autorami identyfikacji wizualnej GDD 2020 są Ada Zielińska i Patryk Hardziej czyli HARDZIEJ STUDIO

źródło grafik: https://www.instagram.com/gdyniadesigndays/

W co się bawić? Polski design dla dzieci

Co przekażemy potomnym?

Bycie rodzicem to jedno z najtrudniejszych życiowych wyzwań. Szczególnie, teraz, w czasach wielkiej niepewności o przyszłość następnych pokoleń. Jako rodzice coraz częściej stajemy przed dylematem: jak powiedzieć dzieciom o obecnej sytuacji na świecie? Jak im przekazać wiedzę na temat zagrożeń, nie obarczając ich jednocześnie naszym lękiem i nie obciążając pesymistycznymi wizjami przyszłości. Czas pandemii może stać się pretekstem do wspólnych poszukiwań odpowiedzi na pytania m.in. o granice wolności człowieka, o to, czy wszystkie ograniczenia są złe. Czy zawsze musi być nam wygodnie i komfortowo, żeby było fajnie? Czy musimy mieć wszystko, czego pragniemy? Co już mamy, co warto docenić? To my pokazujemy dzieciom, co jest w życiu ważne. Warto zaszczepić w dzieciach miłość i szacunek do natury, przekazywać im wiedzę na temat świata roślin i zwierząt, nauczyć proekologicznych zachowań i zdrowego stylu życia, promować zarówno empatię, jak i asertywność oraz zachęcać do krytycznego myślenia. Poniżej kilka pomysłów, co może nam w tym pomóc.

Dziewczynka przytulająca drewnianą zabawkę - zebrę. Projekt DziooplaZebra Zizi Bąk – Drewniana zabawka. Projekt Dzioopla

Co tygryski lubią najbardziej, czyli jak pobrykać w czterech ścianach?

Od ponad dwóch miesięcy, z powodu pandemii, zamknięte są wszystkie placówki kulturalne i miejsca rozrywki. Także te przeznaczone dla dzieci. Place zabaw, z drabinkami i karuzelami owiniętymi czarną folią, wyglądają jak po apokalipsie. Tymczasem Twojemu dziecku trudno jest usiedzieć w miejscu i najchętniej urządziłoby w domu salę gimnastyczną? Teraz spełnienie takich marzeń jest możliwe. Jak zapewnić dzieciakom odrobinę ruchu w czterech ścianach? Co powiecie na prywatną ściankę wspinaczkową? Albo huśtawkę? Niektórzy rodzice także się ucieszą.

Dziewczynka na ściance wspinaczkowej HANG IN THERE w pokoju dziecięcym
Domowa ścianka wspinaczkowa HANG IN THERE

Trzymaj się. Domowy plac zabaw.

HANG IT THERE tworzy ścianki wspinaczkowe, które można zamontować na ścianie we własnym domu, nie przemieniając go wizualnie w salę do ćwiczeń. Dzięki minimalistycznemu designowi i naturalnym materiałom (sklejka i drewno) ścianka fajnie się prezentuje. W standardowym zestawie jest sześć modułów z nawierconymi otworami i komplet 30 różnych chwytów. Na życzenie, na panelach może pojawić się dowolny wydruk, w pełnej palecie kolorów. W najbliższej przyszłości planowane jest dalsze udomowienie ścianki poprzez dodanie nowych elementów, takich jak półki czy wieszaki, aby konstrukcja służyła także innym celom. Czyżby nowa wersja meblo-ścianki?  justhanginthere.com

Domowa ścianka wspinaczkowa HANG IN THERE
HANG IN THERE

Domowe eko ścianki wspinaczkowe produkuje również marka NUKI, znana z dziecięcych mebli ze sklejki. Panele wykonane są z naturalnej ekologicznej sklejki topolowej. W każdym jest 13 otworów do zamontowania standardowych chwytów (których tutaj nie znajdziemy w zestawie).  Marka Nuki proponuje nam także huśtawki do wnętrz. Wykonane z brzozowego drewna siedzenia huśtawek mogą być proste, okrągłe, mieć kształt deskorolki albo deski surfingowej.

Dziecko na domowej ściance wspinaczkowej Nuki
Modułowa eko-ścianka wspinaczkowa Nuki
Huśtawka Deskorolka Nuki
Huśtawka Deskorolka Nuki.pl
Nóżki dziecka na huśtawce Nuki
Huśtawka prostokąt Nuki

Pobawisz się ze mną? 

Ile razy słyszycie to zdanie w ciągu dnia? Dla dzieci nie ma nic wspanialszego i bardziej rozwijającego od zabawy. Obserwując dzieci, dostrzegamy, że zabawki są zwykle tylko dodatkiem. Kupując zabawki, pamiętajmy, że te najfajniejsze są proste, dzięki temu zostawiają dzieciom pole do rozwijania wyobraźni. Jednocześnie kładąc nacisk na dobry design, przekazujemy dzieciom wartościową lekcję wrażliwości estetycznej, kształtujemy ich przyszłe gusta. Tym razem wybrałam dla Was najpiękniejsze, dobrze zaprojektowane zabawki dla najmłodszych z drewna.  Oczywiście wszystkie polskich marek. Drewno to materiał zdrowy, naturalny i trwały, co ma wielkie znaczenie. Taka zabawka ma szansę pozostać w rodzinie na lata. Świat nadmiaru i przesytu oraz trującego plastiku się kończy. Dzięki nam nasze dzieci mogą być mądrzejsze. Jeszcze mają szansę wyjść z kryzysu cało.

Ptaki "Z lasu" - mobilna dekoracja drewniana. Projekt Dzioopla
Dekoracja drewniana. Ptaki „Z lasu” (żołna, czarnogłówka, sójka, muchołówka, kraska, wilga). Projekt Dzioopla

Projekt Dzioopla

Projekt Dzioopla to marka, która łączy zamiłowanie do dobrego designu z miłością do naturalnego materiału, jakim jest drewno. Po okresie zachwytu syntetycznymi tworzywami zaczynamy doceniać to, co proste oraz tęsknić za kontaktem z naturą. Wykonane ręcznie, ekologiczne zabawki Projekt Dzioopla rozwijają pamięć, spostrzegawczość oraz zdolność analitycznego myślenia. Przemycają również wiedzę o naturze. Przemyślane, proste wzornictwo przemawia zarówno do dorosłych, jak i do dzieci, pomagając kształtować ich estetyczną wrażliwość.

Klocki drewniane ułożone w napis URWIS - Projekt Dzioopla
Daję słowo – Klocki drewniane. Projekt Dzioopla
Klicki drewniane: mors, wieloryb, orka. Projekt Dzioopla
Zimozwierz – Klocki drewniane. Projekt Dzioopla

Zabawki Projektu Dzioopla to ptasie mobile oraz tradycyjne drewniane klocki i układanki, w nowoczesnej szacie graficznej. Klocki wspomagają naukę alfabetu (w wersji polskiej i angielskiej) oraz przekazują wiedzę o zwierzętach. Dzięki przemyślanym ilustracjom zabawki pozwalają również na zabawę z abstrakcyjnymi formami, zachęcają do kreatywności i puszczenia wodzy fantazji. Projekt Dzioopla za układankę Zimozwierz otrzymał w 2017 r. nagrodę must have.

Klocki Abecadło - zestaw w kartonowym pudełku. Projekt Dzioopla
Klocki Abecadło – zestaw. Projekt Dzioopla
Piramida zwierzaków. Drewniane figurki Projekt Dzioopla
Zwierzaki. Projekt Dzioopla

Kolekcja 12 zwierzaków Projektu Dzioopla wykonana jest ze sklejki liściastej wykończonej naturalnymi fornirami drewnianymi (m.in. orzech, czereśnia, jabłoń amerykańska, klon). Oszczędna linia oddająca charakter każdego zwierzęcia przywodzi na myśl najlepsze wzory dziecięcej ilustracji. Kolorystyka i forma zabawek sprawiają, że są jednocześnie realistyczne i bajkowe. Zakup kompletu figurek to duży wydatek. Zwierzątka sprzedawane są jednak pojedynczo (kosztują od 34 do 64 zł). Możemy pozostać przy jednym lub rozłożyć radość w czasie. Dzieciaki lubią kolekcjonowanie.

Drewniana zabawka - Słoń. Projekt Dzioopla
Drewniana zabawka – Słoń Siedem i Pół. Projekt Dzioopla
Drewniane figurki Zwierzaki. Projekt Dzioopla
Zwierzaki. Projekt Dzioopla

Bajo Wooden Toys

BAJO Wooden Toys to polska rodzinna firma, działająca na rynku od ponad 25 lat. Przez ten czas wyprodukowała około tysiąca modeli edukacyjnych drewnianych zabawek, które eksportowane są na cały świat. Firma przestrzega zasad zrównoważonej, odpowiedzialnej i przyjaznej środowisku produkcji. Dużą wagę przykłada do edukacyjnego aspektu zabawy. Zabawki Bajo tworzone są z dbałością o każdy szczegół i z myślą o rozwoju dziecka. Ich celem jest rozwijanie dziecięcej wyobraźni przestrzennej, kolorystycznej, motorycznej, symbolicznej oraz kreatywnej. Pobudzają zarówno myślenie analityczne, jak i abstrakcyjne. Za nowe projekty zabawek odpowiedzialna jest grupa projektowa Tobe, stworzona przez firmę Bajo w 2013 roku. Produkty Bajo znajdziecie w dobrych sklepach  z zabawkami.

Dziecko i drewniane zabawki - zwierzęta. Bajo Toys
Zwierzęta – zagrożone gatunki (Leniwiec, Goryl, Panda, Nosorożec, Niedźwiedź Polarny) Bajo Toys
Pieski na kółkach. Bajo Toys
Pieski Bajo Toys

Wooden Story – zabawki, które przyszły z lasu.

WOODEN STORY to rodzima firma z tradycjami. Zabawki Wooden Story powstają w rodzinnej manufakturze, w której produkty z drewna tworzy się od trzech pokoleń. Kolejne projekty powstają „z miłości do natury oraz by uszczęśliwiać dzieci”. Z pewnością, te naturalne, proste zabawki w klimacie retro zachwycą także rodziców. Zestawy klocków, kręgle, samochodziki czy drewniane lale będą miłą odmianą w pełnych kolorowego plastiku pokojach naszych dzieci. Właściciele marki mówią, że ich zabawki przyszły z lasu, którym jeszcze pachną. Produkty z manufaktury wykonane są z drewna z certyfikowanych źródeł, zabezpieczane pszczelim woskiem i olejami roślinnymi, dzięki czemu są miłe w dotyku. Zabawki z Wooden Story otrzymacie zapakowane w płócienne worki i kartonowe pudełka. Do tego teraz przy zakupach, w ramach akcji „be(e) your friend” otrzymacie niezwykły prezent – paczuszkę nasion kwiatów przyciągających pszczoły.

Kręgle drewniane. Wooden Story
Kręgle Naturalne. Wooden Story
Samochodziki drewniane Wooden Story
Samochody Wooden Story
Zabawa lalami drewnianymi Wooden Story
Lale Wooden Story

Co dziś na obiad? Rodzinne gotowanie.

Wspólne gotowanie nigdy się nie nudzi. Jak z naszymi dziećmi gotować i jeść kolorowo, smacznie a do tego zdrowo i etycznie? Z pomocą przyjść mogą książki z roślinnymi wersjami znanych domowych przepisów. W czerwcu do sprzedaży trafią dwie nowości z wegańskimi przepisami kuchni polskiej. Co na obiad? Same rośliny!

Jadłonomia po polsku Marta Dymek okładka książki

Jadłonomia po polsku

Na czerwiec premierę swojej nowej książki zapowiada Marta Dymek, autorka Jadłonomii (bloga, książek, oraz programów kulinarnych), najbardziej popularna propagatorka wegańskiej kuchni w Polsce. „Jadłonomia po polsku” udowodni nam, że kuchnia roślinna może być „prosta jak barszcz i równie smaczna co ruskie pierogi”. Chcąc być zdrowym, nie krzywdząc zwierząt i nie szkodząc planecie, nie musimy rezygnować z ulubionych, tradycyjnych smaków. Przepisy ułożone sezonowo, według sześciu (!) polskich pór roku wzbogacone są o praktyczne rady autorki. Do roślinnego gotowania zachęcą nas krótkie listy łatwo dostępnych składników. Książkę wydało Wydawnictwo Marginesy a okładkę zaprojektowali Ola Niepsuj i Olek Modzelewski.

Roślinna kuchnia polska Ida Kulawik okładka książki

Veganbanda. Roślinna kuchnia polska

Wydawnictwo Dwie Siostry szykuje natomiast kolejną książkę Idy Kulawik, autorki bloga Veganbanda, pełnego roślinnych przepisów dla małych i dużych. W „Roślinnej Kuchni Polskiej”, jak zapowiada wydawca, znajdziemy sto prostych i szybkich, tradycyjnych polskich potraw w wersji wegańskiej. Książka przeznaczona jest zarówno dla wegetarian i wegan, którzy pragną przywołać smaki dzieciństwa, jak i dla wszystkich, którzy chcą ograniczyć produkty zwierzęce lub nabiał, ale nie wiedzą jak się do tego zabrać. W książce znajdziemy unowocześnione, odchudzone, a także bezglutenowe, wersje babcinych przepisów.

Biszkopt z owocami - zdjęcie i przepis. Strona z książki Roślinna kuchnia polska

Wegańskie książki kulinarne, napisane z miłości do smaków kuchni polskiej, to dobry pomysł na prezent także dla naszych rodziców, którym na pewno przyda się podpowiedź, co można podać na niedzielny obiad lub w święta, zamiast schabowego, rosołu, wędliny czy mięsnego pasztetu.

Poczytaj mi mamo (i tato)!

Jeżeli poszukujecie książek na prezent, warto (wirtualnie) zajrzeć do Wydawnictwa Dwie Siostry, które, jeżeli chodzi o literaturę dziecięcą, jest pewną gwarancją jakości. W przypadku książek dla najmłodszych szata graficzna i ilustracje są równie ważne co treść, a wydawnictwo dba równie mocno o obie sprawy. Na stronie Dwóch Sióstr znajdziecie książki podzielone według grup wiekowych, co ułatwi sprawę wyboru idealnych prezentów. Ciekawe są również podpowiedzi książkowych zestawów odpowiednich dla małych czytelników o różnym usposobieniu i zainteresowaniach. Znajdziemy np. tytuły dla: „pełnych energii roczniaków”, „trzylatków żądnych wiedzy”, “sześciolatków, które niczego się nie boją”, „siedmioletnich detektywów”, „wrażliwych dziesięciolatek” czy „ośmiolatków, które nie lubią czytać”.

Okładki książek "Którędy do Yellowstone", Przejścia nie ma", "Piłka w grze"
Zestaw książek dla ośmiolatków (które nie lubią czytać). Wydawnictwo Dwie Siostry

Którędy do Yellowstone?

Aleksandra i Daniel Mizielińscy to mistrzowski duet autorów książek dla dzieci. Ich charakterystyczne ilustracje (pełne tak lubianych przez dzieciaki szczegółów) przekazują wiedzę w przystępny i atrakcyjny sposób. Po bestselerowych, znanych na całym świecie Mapach oraz serii Mamoko, tym razem zabierają nas w podróż  przez osiem niezwykłych parków narodowych w najróżniejszych zakątkach ziemi. Od amerykańskiego Yellowstone przez Park Narodowy Grenlandii po indonezyjski Park Narodowy Komodo. W każdym z tych miejsc spotkamy miejscowe zwierzęta, poznamy ich zwyczaje i środowisko. Ogrom informacji o dzikiej przyrodzie różnych kontynentów przedstawiony jest w formie dowcipnego i wciągającego komiksu. Na stronie Dwóch Sióstr, w materiałach do pobrania, znajdziecie także kolorowanki autorstwa państwa Mizielińskich oraz innych, doskonałych ilustratorów.

Kolorowanka z postaciami Miasteczka Mamoko Aleksandry i Daniela Mizielińskich

Dziewczynki mają moc!

Dziewczynki żyją w świecie, który formułuje wobec nich wiele (często sprzecznych) oczekiwań oraz poddaje je ciągłej ocenie. Dorastając, często tracą poczucie swojej siły, wartości i sprawczości. Dlatego, specjalnie z myślą o dziewczynkach powstało pismo Kosmos. Misją drukowanego dwumiesięcznika jest wspieranie wiary dziewczynek w prawo do realizacji własnych pragnień, wzmacnianie w nich zaufania do własnych kompetencji, pomaganie w rozwijaniu różnorodnych umiejętności oraz tworzenie środowiska wolnego od ograniczających stereotypów. Pismo możecie kupić w Empiku lub na stronie Fundacji Kosmos. Dostępna jest także prenumerata oraz inne, dodatkowe publikacje. Najnowszy numer Kosmosu dla dziewczynek porusza temat nowych technologii, a także własnego bezpieczeństwa.

Kosmos dla dziewczynek. Okładka czasopisma Nr 16 Podaj hasło!

Moje pole siłowe - artykuł w piśmie Kosmos dla dziewczynek

Lekcje niegrzeczności

Czy na pewno chcemy, aby nasze dzieci, w szczególności córki, były cały czas grzeczne? Pomyślmy, co to słowo dla nas oznacza. Bezwzględne posłuszeństwo, automatyczne wykonywanie poleceń, nieodzywanie się, niewyrażanie własnych opinii, niezadawanie pytań, niekwestionowanie autorytetów, uległość, unikanie konfliktów, tłumienie własnych uczuć takich jak złość, bycie niewidzialnymi, aby nikomu nie przeszkadzać, stawianie potrzeb innych nad własnymi? Czy grzeczności przypadkiem nie narzucamy dzieciom dla własnej wygody i świętego spokoju? Pomyślmy o konsekwencjach. Czy taki właśnie zestaw cech chcemy widzieć w przyszłych dorosłych obywatelach, którymi będą nasze dzieci. Zastanówmy się jakie zachowania tak naprawdę chcemy wzmacniać. Może okaże się, że nasze pociechy wcale nie muszą być „grzeczne”. Wystarczy, żeby starały się zachowywać uprzejmie i kulturalnie, szanować granice swoje i innych, pomagać innym, unikać przemocy, dążyć do porozumienia itp.

Marcin Wicha, autor książek: „Jak przestałem kochać design” oraz nagrodzonej Nagrodą Literackią Nike „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” a także bestsellerowych książek dla dzieci („Wielka księga Klary”), twierdzi, że z grzecznością jak ze wszystkim – nie należy przesadzać. Właśnie ukazała się jego najnowsza książka –„Łysol i Strusia. Lekcje Niegrzeczności”

Siedmioletnia Strusia jest potwornie grzeczną prymuską, i nie wychodzi jej to na dobre. Szkoła zgłasza ją do programu promocji grzeczności, dziewczynka dostaje nawet do testowania grzecznomierz (!). Wtedy zostaje przysłany, specjalnie dla niej, Trener Niegrzeczności. Okazuje się nim wielkie, kudłate, śmierdzące psisko o zaskakującym imieniu – Łysol. Wspólnie mają różne dziwne, buntownicze przygody, które okraszone historyjkami obrazkowymi idealnie ukazują, że bycie niegrzecznym to całkiem fajna sprawa.

Lekcje Niegrzeczności Łysol i Strusia Marcin Wicha - okładka książki

Jak uczcić dzień dziecka w czasie społecznej kwarantanny? Spędzić go naprawdę wspólnie. Najlepiej na łonie natury. Pokażmy dzieciakom, że najcenniejsze rzeczy są za darmo. Wasz czas to najlepszy prezent. Uwierzcie, że one wiedzą, jaki jest cenny. Dzieci lepiej zapamiętają wspólny spacer po lesie czy piknik niż wizytę w sklepie i kupno nowej zabawki. Jeżeli jednak w grę wchodzą prezenty, np. od rodziny, zastanówmy się jak ułatwić sprawę obdarowującym i jednocześnie zminimalizować ilość rzeczy nietrafionych lub zbędnych. Polecam sprawdzony sposób – tworzenie list prezentów i dzielenie się nimi ze wszystkimi zainteresowanymi. Można to zrobić online, w specjalnym darmowym serwisie Giftbooking.net. Wystarczy się zalogować, utworzyć listę (można dodać zdjęcia lub linki) i zaprosić znajomych. Sprawdźcie jakie to proste!

Więcej o rodzicielskich dylematach oraz o tym, że dobry design traktuje dzieci poważnie, pisałam już tutaj. Polecam nadal aktualny wpis:

Design dla najmłodszych. O rzeczach, które traktują dzieci poważnie

Biophilic design. Do czego potrzebujemy roślin?

Biofilia. Co to znaczy?

Biofilia (biophilia) dosłownie oznacza umiłowanie życia. Termin ten sformułował po raz pierwszy Erich Fromm. W swojej książce „Serce człowieka” określił tym mianem ludzkie dążenie do zachowania życia, jego afirmację i pragnienie rozwoju. Przeciwieństwem biofilii jest nekrofilia, która w tym ujęciu nie oznacza perwersji seksualnej, lecz destrukcyjną fascynację śmiercią. Postawa biofilna sprawia, że człowiek jest produktywny i twórczy. Dąży do szczęścia i dzielenia się nim z innymi. Jest kontaktowy i otwarty. Nie koncentruje się przesadnie na przeszłości. Żyje chwilą obecną i optymistycznie spogląda w przyszłość. Ma także rozwinięte poczucie wolności i niezależności.

Pojęcie biofilii spopularyzował w latach 80 naukowiec, współtwórca współczesnej socjobiologii, Edward O. Wilson. W swojej publikacji, o takim właśnie tytule, zdefiniował biofilię jako silną więź, jaką człowiek odczuwa z naturą i jego potrzebę afiliacji z innymi formami życia. Wilson wskazywał na fakt, że migrując coraz liczniej do dużych miast, ludzie tracą naturalny kontakt z przyrodą, co odbija się na ich zdrowiu i dobrostanie.

Regały modułowe z roślinami doniczkowymi
Modułowy regał Folbi noo.ma

Biophilic design. Dobre otoczenie.

Biophilic design, czyli projektowanie biofilne jest odpowiedzią na potrzebę zachowania więzi z przyrodą w zurbanizowanym otoczeniu. Biophilic design w kontekście architektury i aranżowania wnętrz najbardziej kojarzy się z użyciem w projektach roślinności. Oczywiście tak jest, jednak w swojej filozofii i praktyce nurt ten oznacza stosowanie zarówno roślin, jak i wielu innych wzorców umożliwiających użytkownikom kontakt z naturą oraz zachowanie zdrowia i życiowej równowagi. W swych założeniach biophilic design koncentruje się bowiem na człowieku i jego naturalnych potrzebach. Do wspomnianych wzorców należą: dbałość o jakość powietrza wewnętrznego – jego czystość i wentylację, jak najlepszy dostęp do naturalnego światła, zapewnienie komfortu termicznego i akustycznego, stosowanie neutralnej palety kolorystycznej oraz naturalnych materiałów, takich jak drewno czy kamień, w budynkach biurowych uwzględnienie miejsc do regeneracji i odpoczynku, a także takich umożliwiających swobodną komunikację (zarówno przemieszczanie się, jak i spotykanie). Dobrze, jeżeli użytkownicy mogą również widzieć i słyszeć wodę. Bardzo ważnym elementem jest zarówno widok na zieleń na zewnątrz, jak i aranżacje roślinne wewnątrz pomieszczeń.

Biofilne czyli zrównoważone podejście do projektowania przestrzeni nie tylko poprawia komfort i samopoczucie użytkowników. W dłuższej perspektywie przebywanie w „zdrowych” budynkach i wnętrzach powoduje redukcję stresu, który jest prawdziwą współczesną plagą i przyczyną wielu chorób cywilizacyjnych, a także poprawę koncentracji, zwiększenie kreatywności i produktywności oraz zachowanie naturalnej energii witalnej organizmu. Wpływa to na poprawę odporności, lepsze wskaźniki zdrowia fizycznego i psychicznego oraz deklarowane poczucie szczęścia.

Białe cylindryczne donice z brzegiem ze sklejki, z roślinami
Donice Marie Florabo

Biophilic design po polsku

Rośliny grają bardzo ważną rolę w aranżowaniu wnętrz w nurcie biophilic designu. Rośliny w pomieszczeniach pełnią nie tylko funkcję ozdobną. Ich widok jest dla człowieka kojący, obniża napięcie i uspokaja. Dodatkowo rośliny produkują tlen oraz wpływają na poprawę jakości powietrza w pomieszczeniach, aktywnie oczyszczając je z takich szkodliwych substancji jak: Formaldehyd, Ksylen, Benzen czy Amoniak. Rośliny potrafią definiować wnętrze. Nadawać mu rangę lub je udomawiać. Określać jego charakter np. jako bardziej lub mniej formalny. Co więcej odpowiednio ustawione rośliny mogą porządkować przestrzeń (tworząc ażurowe, przepuszczające światło, naturalne przegrody) lub wyznaczać jej strefy funkcjonalne.

Przyjrzyjmy się teraz kilku polskim projektom, które powstały zgodnie z ideą biophilic designu czyli zrównoważonego roślinnego projektowania. W polu zainteresowań projektantów są zarówno przestrzenie biurowe, jak i mieszkalne. Interesuje ich zarówno szersza perspektywa, działanie na skalę globalną, jak i to, co można zrobić mając do dyspozycji niewielki kuchenny parapet.

wnętrze biura ze ścianą zieleni Flofaface
Biophilic Office projektu Workplace i Florabo dla Nordea, Gdynia

Biophilic Office by Florabo. Zielone biuro na nowo

Florabo to firma założona z miłości do natury i piękna. Wierzymy, że to właśnie przyroda jest kluczem do kryjącego się w ludziach potencjału, dlatego tworzymy rozwiązania umożliwiające kontakt z naturą w nowoczesnym środowisku miejskim – mówią założyciele studia.

Za cel działalności Florabo obrało sobie kreowanie zdrowszego, bardziej szczęśliwego i inspirującego środowiska pracy oraz poprawę komfortu przebywania w budynkach. Florabo działa kompleksowo, tworząc koncepcje i aranżacje zieleni, serwisując je, a także projektując i produkując innowacyjne rozwiązania do ekspozycji roślin we wnętrzach.

Florama biała w dwóch rozmiarach, z roślinnością
Florama

Florama jest pierwszym w Polsce projektem ramy z roślinnością eksponowaną wertykalnie. Projekt nagrodzony został wyróżnieniem must have w 2012 r. To żywy zielony obraz.  Mini ściana roślinna niewymagająca podłączenia do wody ani prądu. Jest nawadniana w obiegu zamkniętym. Produkowana jest dwóch rozmiarach i różnych wykończeniach. Dzięki niewielkim rozmiarom Florama może zawisnąć również w mieszkaniu lub na balkonie. Florabo tworzy także, świetnie sprawdzające się w przestrzeniach biurowych, roślinne parawany, różne rodzaje donic oraz Floraface, czyli zieloną ścianę. To nowatorskie rozwiązanie zostało opatentowane jako wynalazek. Floraface to wertykalny ogród, w którym, co nietypowe, roślinne wkłady można w razie potrzeby wymieniać, tworząc różnorodne aranżacje i umożliwiając roślinom swobodny rozwój. Ściana może być nawadniana w obiegu zamkniętym lub otwartym. Co więcej, z modułów Floraface, Florabo tworzy również elementy innych konstrukcji: mebli, ścianek działowych itp.

Umieszczanie roślin we Floramie
Florama

Wspólnie z Politechniką Warszawską Studio Florabo prowadzi również prace badawcze, które „na nowo definiują pojęcie Biophilic Office Design”. Badania dotyczą m.in. roślinnej filtracji powietrza w budynkach biurowych. Jako partner w angielskim kampusie BRE, Florabo pracuje nad technologiami jutra, które umożliwią zmianę jakości powietrza wewnątrz budynków.

Showroom Florabo znajduje się na warszawskim Żoliborzu. Możecie w nim kupić rośliny doniczkowe, a także wziąć udział w akcji „Zielony Weteran”, kupując okazyjnie lub przygarniając roślinę, która „właśnie przechodzi na emeryturę po wymagającej pracy w warszawskich biurowcach”. Najłatwiej zrobić to dołączając do grupy Zielony Weteran prowadzonej przez Florabo na Facebooku. Prezentowane tam rośliny można zamówić z dostawą lub odebrać je osobiście.

Donice białe na stalowych stelażach, z roślinami
Donice Hall Florabo

Balma Floo. Systemowy powrót do natury

Badania pokazują, że w biurach, w których nie ma roślinności, pracuje się  mniej wydajnie. Tam, gdzie są rośliny, wskaźniki są lepsze. Szacuje się, że różnica w wydajności może sięgać nawet 15 %.

Kwietniki - tablice ścienne i stojaki z kolekcji Floo
System modułowy Floo, Balma

Balma Floo to projekt Aleksandry Hyz i Aleksandry Mętlewicz, który odpowiadać ma na naturalną potrzebę kontaktu z naturą w miejscu pracy.  Floo to przemyślany system geometrycznych, metalowych kwietników, służący zarówno do organizacji pracy biurowej jak i do eksponowania roślin w biurach. Lekka, nowoczesna konstrukcja może też pełnić funkcję przegrody, miejsca do przechowywania innych przedmiotów, wieszaka na przybory albo magnetycznej tablicy na notatki. Konstrukcja bazuje na stalowym profilu, tworzącym panele i półki. Moduły wypełniają do wyboru, dwa rodzaje siatki lub pełna blacha. Poszczególne elementy można ze sobą łączyć i dowolnie konfigurować. Daje to wiele możliwości aranżacyjnych. Producentem systemu jest Balma, polska firma z tradycjami, znana z nowoczesnych mebli biurowych docenianych i nagradzanych za design.

Kwietniki Balma Floo w aranżacji
Kwietniki Balma Floo

Bujna misja

Według prognoz, w 2050 r. blisko 2/3  ludzi na całym świecie będzie mieszkać w miastach. Spędzając blisko 90% swojego życia we wnętrzach, tracimy kontakt z naturą, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu stanowiła integralny element naszego życia.

Stalowy stojak na doniczkę, Bujnie
Kwietnik Bati, Bujnie
Bujnie to studio projektowe i manufaktura specjalizujące się w designie roślinnym. Powstało w zgodzie z filozofią biophilic designu. W centrum swojej działalności stawia człowieka i jego potrzebę obcowania z naturą. Misją Bujnie jest przywracanie naturze należnego jej miejsca w naszym codziennym życiu a celem wprowadzanie roślin do przestrzeni mieszkalnych, biurowych czy usługowych. Robi to, tworząc estetyczne i funkcjonalne produkty do eksponowania i organizacji zieleni. Minimalistyczne stalowe kwietniki, stojaki, stoliki i lustra powstają w śląskiej manufakturze, zatrudniającej lokalnych rzemieślników. Dzięki temu udaje się zachować pełną kontrolę nad procesem produkcyjnym. Manufaktura, oprócz tworzenia własnych wzorów, współpracuje z uznanymi biurami projektowymi, jak Beza Projekt, czy Kosmos Project. Za modułowy kwietnik M:OD Bujnie otrzymało tegoroczne wyróżnienie must have, o czym pisałam tutaj.
Stalowy kwietnik M:OD Bujnie w kolorze miętowym, z roślinami
Kwietnik modułowy M:OD Bujnie

#zostańwdomu i otocz się roślinami

Specjaliści przekonują, że w każdej, nawet najbardziej ograniczonej przestrzeni, w której przebywamy, warto znaleźć miejsce na rośliny. Sprawdźmy więc, jak możemy zastosować biofilny design na mini skalę, w naszych mieszkaniach.

Roślina w doniczce w wiszącym makramowym kwietniku
Makramowy kwietnik Projekt Rośliny

Jeżeli mamy niewielkie możliwości wyeksponowania roślin w tradycyjnych doniczkach stojących, możemy pomyśleć o alternatywnych rozwiązaniach, takich jak kwietniki (np. te makramowe) zawieszone z sufitu lub doniczki ścienne. Z pomocą może przyjść nam projekt studia kabo pydo dla marki DonKwiat. Osłonki ścienne Poppy (Poppy Single i Poppy Trio), które z łatwością przymocujemy do ściany. Możemy umieścić w nich niewielkie rośliny ozdobne lub np. zioła. Ich podlewanie ułatwi odpowiednie pochylenie osłonek. Osłonki Poppy wykonane są w 100% z polipropylenu nadającego się do recyklingu, w kilkunastu stonowanych kolorach do wyboru. Projekt osłonek otrzymał wyróżnienia must have 2020 oraz Dobry Wzór 2019. Cieszy fakt, że osłonki Poppy to dobrze zaprojektowany przedmiot dostępny dla każdego. Można je kupić w markecie (Leroy Merlin) w przystępnej cenie (ok. 10 i 25 zł/szt.).

Osłonki Poppy na ścianie, z roślinami
Osłonki Poppy

Innym projektem grupy kabo pydo wartym dostrzeżenia jest doniczka OXY. Jej nietypowy kształt jest efektem badań nad potrzebami roślin. Aby rośliny dobrze rosły, ich korzenie powinny mieć dostęp do powietrza, co jest niemożliwe w standardowych doniczkach wykonanych z plastiku. OXY składa się z dwóch części: filcowego wkładu i ażurowej osłonki, co zapewnia bryle korzeniowej napowietrzenie. Projekt otrzymał w tym roku wyróżnienia: must have, IF Design Award oraz prestiżowe RED DOT. Producentem OXY jest firma Opeko.

Osłonka OXY z kaktusem

Schemat budowy i działania doniczki OXY

Doniczka OXY z rośliną na biurku
Doniczka OXY

Jeśli mówimy o mini skali, warto przypomnieć projekt Plantacja Alicji Patanowskiej. Plantacja to kolekcja czterech porcelanowych elementów, do nałożenia na dowolne szklane naczynie (szklankę, kieliszek), które akurat mamy pod ręką. Taki zestaw służy do uprawy roślin metodą hydroponiczną – w samej wodzie. Może także posłużyć do ukorzeniania szczepków roślin, kiełkowania nasion lub stworzenia mikro szklarni. Wszystko to możemy robić na własnym, kuchennym parapecie. Wystarczy ziemniak lub pestka owocu. Taki sposób uprawy pozwoli nam obserwować wzrost zarówno łodygi i liści jak i korzeni roślinki. Plantacja dostępna jest w sklepach najbardziej znanych muzeów świata: nowojorskim MoMA, londyńskim Tate Modern, a także w Singapurze czy Hong Kongu. Projekt otrzymał wiele międzynarodowych nagród i pokazywany był na niezliczonych wystawach designu. Ceramiczne komponenty produkuje dolnośląska manufaktura porcelany Kristoff.  Możemy kupić je pojedynczo np. tutaj.

"Plantacja" z roślinami "Plantacja" w naczyniach szklanych, bez roślin

"Plantacja" projekt: Alicja Patanowska
Plantacja proj. Alicja Patanowska, Porcelana Kristoff

Wcześniej o roślinach doniczkowych pisałam już tutaj

O książce Asteroid i półkotapczan Katarzyny Jasiołek

#zostańwdomu i czytaj o polskim wzornictwie powojennym

Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym - okładka książki ze szklanym talerzykiem Asteroid
Okładka książki projektu Anny Pol i talerzyk z serii Asteroid projektu Jana Sylwestra Drosta (z rodzinnego domu autorki wpisu)

Barwna historia XX wiecznego polskiego designu, choć sięga czasów jeszcze przedwojennych, rozegrała się głównie w pierwszych dekadach po II wojnie światowej. Wzornictwo przemysłowe, czyli  meble, tkaniny, ceramikę i szkło, produkowane w czasach PRL-u, zaczęliśmy tak naprawdę doceniać dopiero w ostatnich latach. Przedmioty, które obecnie są obiektem pożądania kolekcjonerów, jeszcze kilka lat temu masowo lądowały na śmietnikach. Informacje o tych niezwykłych projektach i ich autorach częściowo bezpowrotnie przepadły (np. w czasie zamykania lub przekształcania fabryk). Katarzyna Jasiołek, autorka książki „Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym”, wydanej w marcu przez wydawnictwo Marginesy, dzieli się z nami bezcenną wiedzą, którą udało się ocalić. Jej książka jest owocem nie tylko analizy wielu opracowań, katalogów wystaw czy czasopism z tamtych lat, ale także rozmów z żyjącymi twórcami lub ich rodzinami. Opowieść zilustrowana jest licznymi zdjęciami i bogata w równie barwne anegdoty. Dowiemy się z niej między innymi, czym było Biuro Niewyżytych Erotycznie Panien i gdzie powstawało Osiedle Młodych Kochanków, a także kto załatwił ważną sprawę zdejmując w towarzystwie „ciepłe majtki”.

Fajansowe patery w abstrakcyjne wzory
Patery projektu Ewy Piwek-Białoborskiej. Zakłady Fajansu im. Rewolucji 1905 roku we Włocławku.

Książka „Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym” opowiada nie tylko o przedmiotach, ale o niezwykłych postaciach, których nie sposób tutaj wymienić nawet w części, projektantkach i projektantach, pracujących z poczucia misji i pasji, często jako zwykli pracownicy fabryk, pozbawieni możliwości podpisania się pod swymi dziełami, a także twórczyniach i twórcach instytucji takich jak Spółdzielnia Artystów Plastyków „Ład”, „Cepelia” (Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego), czy Instytut Wzornictwa Przemysłowego, których rola była nie do przecenienia. Trudno byłoby mówić o współczesnym polskim wzornictwie bez osób takich jak założycielka IWP, Wanda Telakowska, która przez lata wcielała w życie swoją ideę tworzenia „piękna na co dzień i dla wszystkich”.

Wazony ze szkła w różnych kolorach, o wydłużonym kształcie przypominającym kwiat tulipana
Wazony Rotterdam projektu Bogdana Kupczyka. Huta Szkła Gospodarczego „Ząbkowice”. źródło zdjęcia: pinterest.com

Wybitni artyści plastycy tamtego okresu stali się twórcami nowoczesności. Wbrew powszechnemu przekonaniu, polscy projektanci nie byli zupełnie odcięci od tego, co działo się po drugiej strony żelaznej kurtyny. Ich prace były doceniane na świecie, otrzymywały prestiżowe międzynarodowe nagrody. Na nowy sposób projektowania wpływ miały wojenne zniszczenia, a także chęć odcięcia się od przeszłości i budowy nowego, lepszego ładu społecznego. Owo pragnienie nowoczesności oznaczało odrzucenie wszystkiego, co stare i przedwojenne. Sprzęty domowe nie miały już grać roli reprezentacyjnej czy jedynie świadczyć o statusie. Na pierwszym miejscu postawiono funkcjonalność przedmiotów. Dążono do maksymalnej prostoty. Unikano zdobień. Kierunek w myśleniu projektowym wyznaczała także powszechna ciasnota. W związku z dramatyczną sytuacją mieszkaniową w odbudowujących się miastach, do których napływało coraz więcej ludzi, zmniejszyła się radykalnie przestrzeń, w której należało pomieścić wszystkie potrzebne rodzinom meble i sprzęty. Musiały one być kompaktowe, składane, modułowe i wielofunkcyjne. Tak narodziły się kultowe wynalazki tamtych czasów, jak tytułowy półkotapczan, czy meblościanka. Pierwsze wersje meblościanek były z założenia wolnostojące, miały pełnić funkcję ścian w mieszkaniach o układzie otwartym, dzięki czemu oszczędzano miejsce i zyskiwano możliwość rearanżacji oraz dostosowania mebla do indywidualnych potrzeb mieszkańców. Model, który ostatecznie trafił do setek tysięcy polskich mieszkań, produkowany był na podstawie projektu małżeństwa, Bogusławy i Czesława Kowalskich. Nazwa słynnej meblościanki Kowalskich pochodzi zatem od nazwiska projektantów, co często bywa przedmiotem pomyłki. Kreatywność ówczesnych projektów wynikała także z wiecznych braków surowców i konieczności wykorzystywania tzw. materiałów zastępczych. Tak powstawały wyjątkowe meble oraz inne sprzęty wykonane  z igielitu, metalu czy sklejki. Co ciekawe, tworzywa sztuczne były wówczas w naszym kraju praktycznie niedostępne.

Fotel z metalu, na ramie o kształcie koła z wyplatanym turkusowym siedziskiem.
Fotel z siedziskiem z igielitu, projekt Teresy Kruszewskiej wytwarzany przez Spółdzielnię Kolor w Piasecznie
Kobiety przy kawiarnianych stolikach. Czarno-biała fotografia
Taras kawiarni Hawana w Warszawie, koniec lat 60. Stołki projektu Władysława Wołkowskiego.

Ważnym czynnikiem dla nowej dziedziny polskiego wzornictwa stało się przejęcie po wojnie przez Polskę licznych poniemieckich zakładów wytwarzających wyroby z ceramiki (porcelany, porcelitu, kamionki) i szkła, znajdujących się na terenach Dolnego Śląska i korzystających z lokalnych źródeł tych surowców.  Przedwojenne wzory sukcesywnie zastępowano nowymi. Zadaniem projektantów stało się więc poszukiwanie nowych form na miarę nowych czasów. Do szukania ideału szczególnie metodycznie podszedł Lubomir Tomaszewski. Wziąwszy na warsztat naczynia do picia kawy, w 1961 roku rozpoczyna on  prace nad „serwisem idealnym”. Projektant analizuje wady i zalety dostępnych serwisów i bierze pod uwagę wszystkie ważne czynniki, takie jak: odpowiednie wyważenie środka ciężkości dzbanka, trwałość (pozbawienie łatwych do ukruszenia wystających elementów), łatwość w produkcji (naczynia odlewane są w jednej formie), a także eliminację miejsc, w których zbiera się brud. Punktem wyjścia dla serwisu staje się kula, deformowana na różne sposoby. Na podstawie prototypów Tomaszewskiego zakłady w Ćmielowie produkują serwisy „Dorota” i „Ina”, nazwane imionami córek projektanta. Serwisy nagrodzone zostają złotym medalem na międzynarodowej wystawie ISCID w Paryżu w 1963 r. oraz otrzymują wyróżnienie na Targach Krajowych w Poznaniu w 1964 r. Serwisami interesuje się Philipp Rosenthal, jednak komunistyczne władze nie dopuszczają do jego spotkania z Lubomirem Tomaszewskim. To wydarzenie jest jednym z powodów, dla których projektant decyduje się opuścić Polskę i wyjechać do Stanów Zjednoczonych.

serwis kawowy (dzbanek, filiżanki, cukiernica, mlecznik) czarno-biały

serwis kawowy (dzbanek, filiżanki, cukiernica, mlecznik) w kolorze zielonym
Serwis kawowy „Dorota” projektu Lubomira Tomaszewskiego. Produkowany przez Zakłady Porcelany w Ćmielowie.

Twórcy wzornictwa w czasach PRL-u działali nie tylko w trudnych okolicznościach, ale na przekór absurdom otaczającej ich rzeczywistości. Tworzyli z myślą o potrzebach masowego odbiorcy, jednak ich projekty często, poza wystawami wzornictwa, trafiały w najlepszym razie, na eksport (jak to było w przypadku większości wyrobów ze szkła czy ceramiki), bądź wyprodukowano ich jedynie krótką serię (taki los spotkał np. krzesła „Muszelka” projektu Teresy Kruszewskiej). Bardzo wiele z nich (jak fotel RM58 projektu Romana Modzelewskiego) w ogóle nie trafiło do produkcji. Wykonane zostały jedynie prototypy.

Krzesła - dwie wersje: z naturalnej i czarnej sklejki
Krzesła Muszelka z siedziskiem ze sklejki. Projekt Teresy Kruszewskiej.

Dzisiaj mamy do czynienia raczej z nadmiarem przedmiotów i ich niemal nieograniczonym wyborem. W tamtych czasach decyzje zakupowe właściwie nie należały do odbiorców.  Obecnie trudno to sobie wyobrazić, jednak wybór przedmiotów, które towarzyszyły ludziom zwykle przez długie lata, praktycznie nie należał do samych zainteresowanych. Decydowali wytwórcy ograniczeni centralnie sterowanymi przemysłem i gospodarką, wymogami eksportu oraz powszechnymi niedoborami i brakiem surowców. Polscy masowi nabywcy, czyli zwykłe rodziny, ustawiały się w wielogodzinnych kolejkach, żeby wydając całe oszczędności (lub korzystając ze sprzedaży ratalnej), zdobyć takie elementy wyposażenia, jakie akurat zostały „rzucone”. Często były to odrzuty z partii produktów przeznaczonych do eksportu, nieprzydatne lub niepełne komplety mebli, na których późniejsze uzupełnienie nie było żadnej gwarancji.

Krzesło - zydel drewniany
Zydel projektu Olgierda Szlekysa i Władysława Winczego produkowany przez Spółkę Autorską, a potem Spółdzielnię Artystów Plastyków Ład

Oprócz wymogów funkcjonalnych i materiałowych, na estetykę przedmiotów użytkowych, tworzonych w latach 50 i 60 w Polsce, wpływ miała zarówno rodzima tradycyjna sztuka ludowa, organiczne kształty ze świata natury, jak i twórczość Pabla Picassa. Tą ostatnią inspirowali się przede wszystkim twórcy ceramiki (ten okres jej powstawania określa się jako polski New Look). Potocznie, z pewną kpiną, Pikasami określano geometryczne, nieokreślone formy w zdecydowanych kolorach, ozdabiane nimi przedmioty, a nawet ich miłośników. Autorka książki opisuje prawdziwą historię słynnego rysunku, który Pablo Picasso wykonał na ścianie mieszkania jednego z budowanych w stolicy bloków, podczas swej wizyty z Polsce w 1948 roku. Dalsze losy rysunku i mieszkania mogłyby posłużyć za scenariusz filmu Władysława Barei, lub wątek serialu „Alternatywy 4”.

Postacie z filmu - para we wnętrzu luksusowego domu towarowego
Kadr z filmu „Ósmy dzień tygodnia” z 1958 r. z Sonją Ziemann i Zbigniewem Cybulskim. Zatrzymany przez cenzurę, film miał premierę dopiero w 1983 r. Na pierwszym planie fotel (RM58) Romana Modzelewskiego.

W książce „Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym” Katarzyny Jasiołek znajdziecie wiele zabawnych dykteryjek i odniesień filmowych. Dowiecie się, w jakich scenach opisane w książce przedmioty zagrały znamienne role. Które sprzęty, w realnym życiu nie do zdobycia, zdobiły filmowe wystawy domów towarowych, a które  sprawiły, że bohater serialu „Zmiennicy”, grany przez Janusza Rewińskiego, pomylił pewnego wieczoru własne mieszkanie z cudzym. Wszystkie opowiedziane w książce historie składają się na „trochę śmieszny i trochę straszny” obraz powojennej rzeczywistości. Przytoczę tu kilka z nich:

Projektantka Regina Włodarczyk-Puchała o przygotowaniu swojej pracy dyplomowej w Hucie “Julia” w Szklarskiej Porębie:

Praktyki miałam do 7 maja. 8 miałam zawieźć gotowe projekty do Wrocławia, a 5 jeszcze nie miałam gotowej karafki. W tamtych latach hutnicy dużo pili. Codziennie były czyjeś imieniny. W końcu miałam jeden dzień i jednego hutnika, który potrafi to zrobić i który jest pijany. Pięknie mi to po pijaku wydmuchał.

Czesław Kowalski (współtwórca kultowej meblościanki):

Wezwano mnie depeszą do Bytomskiej Fabryki Mebli, abym wybrał kolory lakierów. Przyjeżdżam i pokazują mi JEDNĄ PUSZKĘ LAKIERU. Kiedy ochłonąłem ze zdziwienia, pytam, czy może być inny kolor? Nie. W takim razie czy ten można rozjaśnić, ściemnić, zmienić przez domieszki? Nie. A teraz walą się gromy na moje „gusty kolorystyczne”.

Jolanta Owidzka o kontaktach projektantów z przemysłem:

Pamiętam głosowanie nad bardzo nowatorskim projektem tkaniny zasłonowej, przyjętym bez protestu handlowców. Na pytanie artystów, dlaczego wzór im się podoba, wyjaśnili, ze druk na lnianym płótnie jest nieistotny, bo i tak wieś wykupi każdą ilość materiału na worki na kartofle, ponieważ oryginalnych worków brak. Podobnie nowe czarno-białe wzory makat projektu Gałkowskich nie budziły zastrzeżeń, bo niska cena tego asortymentu powodowała wykupowanie go do sprucia na włóczkę. A wełna, towar reglamentowany na potrzeby przemysłu i produkcji spółdzielczej, była bardzo cenna.

Meblościanka w zaaranżowanym wnętrzu mieszkalnym. Fotografia czarno-biała.
Meblościanka Kowalskich w pawilonie meblowym przy ul. Przeskok w Warszawie. Krzesła projektu Marii Chomentowskiej.

Czasy, w których o wszystkim decydował państwowy wytwórca, a polski odbiorca nie miał nic do powiedzenia minęły. Jednakże tamte projekty przetrwały próbę czasu nie tylko na papierze. Wpisując się w modną stylistykę vintage, spełniając surowe wymogi odpowiedzialnej produkcji, które dzisiaj nazwalibyśmy zero waste, przedmioty zaprojektowane w czasach PRL-u zdobywają dzisiaj uznanie odbiorców i krytyków designu w Polsce i na świecie. Obecnie wartość tego uniwersalnego wzornictwa, odpowiadającego stylowi życia młodego pokolenia, weryfikuje także współczesny rynek. W ostatnim czasie obserwujemy udane próby wznowienia wzorów naszych najlepszych projektantów z lat 50, 60 i 70. Pisałam dla Was o takich wznowieniach. O fotelach projektu Romana Modzelewskiego produkowanych przez markę VZOR (fotel RM58 obecnie jest bestsellerem nowojorskiego MoMA Design Store a marka wprowadziła kolejne modele, m.in fotel RM57 nagrodzony przez IWP wyróżnieniem Dobry Wzór 2019), o najpopularniejszym chyba meblach z czasów PRL-u, czyli fotelach 366 Józefa Chierowskiego (marka 366 Concept wprowadza do dystrybucji kolejne udane wznowienia i rozszerza kolekcje o nowe elementy). Najnowszym takim przedsięwzięciem jest przywrócenie do produkcji fotela Tulipan projektu Teresy Kruszewskiej przez markę Fameg, o którym piszę tutaj.

Witryna sklepowa
Fotel RM58 proj. Romana Modzelewskiego na wystawie MoMA Design Store w Nowym Jorku w 2019 r. źródło zdjęcia: facebook.com/vzor.design

Wcześniejsze artykuły o współczesnych wydaniach polskich klasyków designu:

Ikony polskiego wzornictwa – wskrzeszone projekty

„Kawa i papierosy” czyli kolejne perełki z serii „ikony polskiego designu”

POLITURA – mid century modern po polsku

100 lat polskiego designu w pigułce. Muzeum Narodowe otworzyło Galerię Wzornictwa Polskiego

Jak możemy się przekonać z książki Katarzyny Jasiołek, polski design mid-century modern i jego ikony w niczym nie ustępują tym zachodnim. Wzornictwa PRL-u, szczególnie jego pierwszej połowy, nigdy nie musieliśmy i nie musimy się wstydzić. Wręcz przeciwnie, powinniśmy je jeszcze bardziej doceniać i być z niego dumni. Jeżeli jesteście ciekawi, w jakich okolicznościach powstawały te wyjątkowe przedmioty, odkryliście w sobie żyłkę kolekcjonera, lub chcielibyście poznać, nadal mało jeszcze znany, fragment naszej najnowszej historii, sięgnijcie po książkę „Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym”.

Ilustratorki designu. Ceramika: Magda Pilaczyńska

Magda Pilaczyńska projektuje grafikę, tworzy plakaty, ilustracje, identyfikacje graficzne. Jej twórczość inspirowana jest stylistyką lat 60-tych, którą autorka łączy ze współczesnymi motywami. Grafiki Pilaczyńskiej nawiązują do polskiej szkoły plakatu. Wykonywane są poprzez połączenie klasycznej ilustracji z techniką kolażu. Projektantka mieszka i pracuje w Warszawie. Stolica jest zresztą motywem często przewijającym się w jej pracach.

Kolaż z postacią kobiety i budynkiem Prudential
Plakat Warszawa

 

Kolaż z twarzą kobiety na niebieskim tle
Plakat Vintage Lady I

Magda Pilaczyńska to kolejna, obok Malwiny Konopackiej, graficzka i ilustratorka ze szczególnym sentymentem do ceramiki. Projektantka nie tylko łączy różne techniki i formy. Sięga także po różne materiały. Szczególnym uczuciem darzy klasyczną porcelanę, będącą medium, nośnikiem przekazu artystycznego, za którego pośrednictwem artystka może się skomunikować, wejść w interakcję z odbiorcą. Dla Magdy Pilaczyńskiej porcelana jest doskonale białym tłem dla form graficznych i ilustracji. Ceramiczne „płótno” przybiera zwykle formy dobrze nam znane jak tradycyjne elementy zastawy stołowej.

Owalny, ozdobny półmisek ozdobiony kolażowym motywem syrenki
Półmisek z serii Look At Me
Kolaż z postaciami eleganckiej kobiety i kelnera
plakat Oui

Poważny związek ilustratorki z porcelaną rozpoczął się od zaprojektowania dwóch kolekcji dla marki Kristoff. Seria White Breakfast, ozdobiona subtelnymi i zabawnymi pastelowymi motywami kropli, wąsów i flamingów została nagrodzona wyróżnieniem must have podczas ŁDF w 2013 r. oraz znalazła się w finale nagrody Dobry Wzór w 2014.

zestaw porcelany z motywem wąsów

Serwis porcelanowy "wąsy"

Serwis śniadaniowy z białej porcelany z motywem flamingów

Imbryk z flamingami
Dekoracje White Breakfast (Wąsy i Flaming) na fasonach Porcelany Kristoff

Look At Me Plates

Najnowszym i najbardziej popularnym dziełem projektantki jest autorska kolekcja talerzy (a także innych naczyń) Look at me.  Talerze mogą pełnić funkcję użytkową lub dekoracyjną (można powiesić je na ścianie za pomocą dołączonego specjalnego wieszaczka). Wszystkie wzory nanoszone są ręcznie. Przypominają starannie rozsypane na ceramice fragmenty wycinanki. Każdy talerz jest unikatem. Inspirację stanowią graficzne symbole: serce, łza, oko, usta, figury karciane, a także postacie fantastyczne, takie jak: syrena pegaz czy kapelusznik.

Kompozycja z talerzy we wzór wycinankiTalerz z ilustracją, z motywem grzybów i twarzy.

kompozycja talerzy artystycznych

Prace Magdy Pilaczyńskiej były wystawiane na wielu wystawach w Polsce (m.in. podczas Gdynia Design Days czy Łódź Design Festival) i za granicą (w Nowym Jorku, Londynie, Seulu i Tokyo). Na żywo możecie je zobaczyć, odwiedzając warszawskie studio projektantki lub sklep Porcelanowa a także podczas kiermaszów designu. Aktualnie, w związku z panującą epidemią, najlepiej skontaktować się bezpośrednio z projektantką.

Wszystkie szczegóły i kontakt znajdziecie tutaj

 

talerz z motywem kapelusznika

Talerz z kolażem w kolorze żółtym

Łódź Design Festival: must have 2020 przyznane

Chociaż Lódź Design Festival w tym roku odbędzie się we wrześniu, znamy już laureatów plebiscytu must have. Spośród ponad 400 nadesłanych zgłoszeń, jury wybrało 75 projektów.

Wyróżnienie must have jest mi bliskie nie tylko dlatego, że sama kiedyś zostałam jego laureatką. To nagroda, która po prostu robi dobrą robotę. Konsekwentnie, od 10 lat (to edycja jubileuszowa) świetne, wartościowe projekty z różnych branż polskiego rynku zostają dostrzeżone i docenione za design. Wszystkich zasługujących na uwagę laureatów nie sposób tutaj przedstawić, dlatego wybrałam dla Was kilka interesujących projektów. Poznajcie moją księgę zachwytów.

Kolorowe lampy z serii TRN
Lampy z serii TRN Magda Jurek/Pani Jurek

Kolekcja TRN Pani Jurek to seria mebli i oświetlenia inspirowana twórczością malarza i grafika Jana Tarasina. Przedmioty przybierają w niej formę abstrakcyjnych znaków, tworząc razem kompozycje, niczym litery wymyślonego alfabetu. Na kolekcję składa się kilka wersji stolików i luster, tworzonych ręcznie z litego drewna, stworzonych we współpracy z pracownią Square Drip, oraz ceramiczne lampy. Lampy dają możliwość stworzenia z modułów dowolnego układu. Już dawno nie mieliśmy tak oryginalnego polskiego projektu. Wróżę TRN międzynarodowy sukces.

Czerwony fotel Tulipan
Fotel Tulipan proj. Teresa Kruszewska / Fameg

Fotel Tulipan to legendarny projekt Teresy Kruszewskiej z 1973 roku, po niemal pół wieku wprowadzony do produkcji przez markę FAMEG. Premiera fotela odbyła się w lutym, podczas targów Arena Design w Poznaniu. Swój kształt fotel zawdzięcza pracy projektantki nad możliwościami wykorzystania sklejki. Projekt powstał jako część zestawu mebli wypoczynkowych. Być może, na fali fascynacji stylem vintage doczekamy się produkcji także pozostałych elementów.

Kwietnik ścienny z roślinami
Kwietnik M:OD Kosmos projekt / Bujnie

M:OD marki Bujnie to modułowa kolekcja kwietników ściennych, stworzona z myślą o zielonych ścianach przestrzeni biurowych, hotelowych czy restauracji. Pojedyncze moduły idealnie sprawdzą się również w mniejszych przestrzeniach domowych, wewnątrz których oprócz roślin możemy postawić książki czy ozdoby. Kolekcja składa się z trzech modułów, które można ze sobą dowolnie zestawiać, tworząc z nich geometryczne wzory. Kwietniki dostępne są w różnych kolorach i pomieszczą do 20 roślin.

Pościel ze wzorem kolażu
Komplet pościeli LIQUID MEMORY proj. Aleksandra Morawiak / FOONKA

Liquid Memory to kolejny pościelowy przebój marki Foonka. Komplet ozdobiony jest grafiką autorstwa utalentowanej twórczyni kolaży, Aleksandry Morawiak. Przedstawia charakterystyczne dla tej artystki postacie i motywy natury, wyjęte jakby z marzeń sennych. Projekt jest pierwszym z planowanej kolekcji pościeli, prezentującej prace współczesnych ilustratorów i malarzy. Trzymam mocno kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia.

Mydło z zatopionymi, kolorowymi kawałkami
Mydło Lastryko. Mydlarnia Cztery Szpaki

Lastryko, czyli mydło – bajaderka, pomysłu i produkcji mojej ulubionej Mydlarni Cztery Szpaki, łączy fajny efekt wizualny z wprowadzeniem w życie idei zero waste. Kostka zawiera bowiem skrawki innych, sprawdzonych mydeł tej manufaktury. Mieści się w nim wszystko to, co najlepsze, czyli cała masa odżywczych i mających zbawienny wpływ na naszą skórę składników, takich jak różne rodzaje naturalnych olejów, glinek oraz olejków eterycznych.

Wnętrze kawiarni z barem, w płytkach z serii Modernizm
Kolekcja płytek Modernizm proj. Maja Ganszyniec / Ceramika Paradyż

Inspiracją dla kolekcji Modernizm Ceramiki Paradyż stały się popularne, przedwojenne mozaiki. Głównym elementem kolekcji są odkryte na nowo gorseciki. Wśród płytek znajdują się zarazem odświeżone wzory z lat dwudziestych i trzydziestych, jak i nowoczesne, proste elementy, które można swobodnie ze sobą zestawiać. Małe i duże kwadraty, heksagony, a nawet płytki wielkoformatowe są dostępne w sześciu współczesnych, lecz nawiązujących do międzywojennej estetyki kolorach: czerni, szarości, bieli, ciepłych tonach cegły i ochry oraz w chłodnym odcieniu niebieskiego.

Krzesła Trojka - trzy wersje w kolorze czarnym
Krzesła Trojka / Tabanda

Kto z nas nie pamięta tych siedzisk z gładkiej sklejki i metalowej ramy krzeseł z czasów szkolnych. Ta charakterystyczna estetyka, dostrzegalna w światowych trendach, zauroczyła także Tabandę i zainspirowała do stworzenia kolekcji krzeseł TROJKA. Ergonomiczna i wytrzymała konstrukcja została wzbogacona o dopracowane detale i współczesny charakter. Trzy rodzaje oparcia sprawiają, że krzesła, zestawione ze sobą, wyglądają dynamicznie. Elementy oparcia z litego dębu są ręcznie wykańczane i olejowane. Siedzisko odznacza się wyjątkową wygodą i stabilnością. Elementy drewniane mogą być czarne lub pozostać naturalne. Do wyboru mamy różne kolory metalowych rurek. Krzesła mogą być przechowywane jedno na drugim. Jednym słowem trójka na piątkę z plusem.

Realistyczna wizualizacja: domki BRDA na zboczu w lesie
Domki BRDA proj. Karolina Rogóż / SK-Architekci

Ciąg dalszy wspomnień z dzieciństwa i czerpania z estetyki PRL-u. Biuro SK Architekci proponuje nam unowocześnioną wersję popularnych domków BRDA, które służyły nam podczas wakacji nad jeziorem, w leśnym ośrodku wczasowym. Nowe oblicze poczciwej Brdy, z wielkimi przeszkleniami, kominkiem, hamakiem, nowoczesną łazienką, minimalistyczną kuchnią i sypialnią na antresoli, to ideał domku letniskowego. Domek ma standardowo powierzchnię ok. 35 m², jednak zamówić możemy jego wersję mieszkalną, o powierzchni 80 m². Technologia oparta na drewnianych prefabrykatach sprawia, że domek jest bardzo ciepły i może powstać w kilka dni. Dach, na nasze życzenie, może zostać pokryty: łupkiem, dachówką, blachą, deskami lub panelami fotowoltaicznymi. Marzenie!

Tegorocznym must have nagrodzone zostały również projekty, o których już dla Was pisałam, jak modułowe wazony NANA Malwiny Konopackiej, czy seria FAV STUFF  Tartarugi

Wszystkie wyróżnione projekty znajdziecie tutaj:

https://www.lodzdesign.com/news/wyniki-must-have-2020/

Ilustratorki designu. Ceramika: Malwina Konopacka

Gdzie leży granica pomiędzy designem a sztuką? Czy w ogóle musimy ją wyznaczać? Jaki jest status sztuki użytkowej? Czy dobrze zaprojektowana rzecz może być piękna? Czy design ma płeć? Takie pytania krążą mi po głowie, kiedy myślę o pracach Malwiny Konopackiej.  Projektantki, która tworząc niezwykłe ceramiczne dzieła, godzi  grafikę i ilustrację z wzornictwem użytkowym.Malwina Konopacka i jej prace

Dzieła Malwiny Konopackiej mają w sobie pewną bezkompromisowość. Są przeciwieństwem tego, co skromne. Są efektowne, ale nie próbują się nam przypodobać. Po prostu biorą naszą uwagę w posiadanie. To przedmioty, które sprawiają, że my należymy do nich, a nie odwrotnie. Jest w tym błyskotliwość i żart. Obserwujemy, jak projektantka konsekwentnie przechodzi od figuratywności  do symbolu i abstrakcji… i z powrotem. Użytkowość zostaje przy tym zachowana albo nie. Design bowiem nie zawsze musi „służyć” a sztuka może cieszyć oko.

Wazon różowy

Wazony OKOMalwina Konopacka – Oko na wazony

Ilustratorka i projektantka Malwina Konopacka studiowała Historię Sztuki i Wzornictwo Przemysłowe w warszawskiej ASP oraz grafikę na Uniwersytecie w Berlinie. Jej rysunki publikowane były na łamach takich wydawnictw jak Elle, Zwykłe Życie, Dwutygodnik, Podróże czy Przekrój. Projektantka najbardziej jednak lubi pracować na styku różnych dziedzin.  Z powodzeniem łączy ilustrację i inspirację sztuką z formami przestrzennymi  i użytkowością ceramiki.  Najbardziej rozpoznawalne z prac Malwiny Konopackiej, czyli serie wazonów OKO, są na to najlepszym przykładem. Duże wrzecionowate wazony, z charakterystycznymi, okrągłymi żłobieniami (wykonanymi nie tylko do ozdoby, ale również, by ułatwić chwytanie i przenoszenie wazonów), wystawiane były na wielu wystawach m.in. we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, w Japonii czy Stanach zjednoczonych. Doczekały się także wielu wersji.

Malwina Konopacka z wazonem OKO kobaltWazony OKO ukazały się w kilku limitowanych kolekcjach. Pierwszą była seria Kobalt /2014/. Wazony zostały ozdobione klasycznym kobaltem, nawiązującym do tradycyjnego zdobienia porcelany, wzorami geometrycznymi, przywodzącymi na myśl lata sześćdziesiąte. Pojawił się na nich motyw oka i twarzy. W kolekcji Jungle /2015/ artystka użyła również klasycznego, znanego z angielskiej porcelany, barwnika. Chromowa zieleń posłużyła do przedstawienia współczesnych motywów roślinnych. Część z tych nowoczesnych ilustracji inspirowana była obrazami Henriego Rousseau. Za kolekcję Jungle Malwina Konopacka otrzymała nagrodę Must Have.

Wazony OKO Jungle i projektantka

Serię CutOut /2016/ zdobią wielobarwne kalkomanie, częściowo nawiązujące do wycinanek Matisse’a. Do wazonów dołączyły, w tej kolekcji, komplety talerzy. La Cite /2017/ to edycja wazonów i talerzy inspirowanych słynną Jednostką Mieszkaniową Le Corbusiera i zaprezentowanych na wystawie w Marsylii. Wazony OKO dostępne są także w wersji GLD/PLTNA–złote lub platynowe kropki.Talerze i wazon z serii CutOut

W 2018 r. do rodziny OKO dołączył 80-centymetrowy wazon Teresa, (imię i wzrost otrzymał po córce projektantki), którego premiera miała miejsce w czasie aukcji na rzecz Muzeum Narodowego w Warszawie. 11 wersji na bal charytatywny Spragnieni Piękna powstało we współpracy z wybitnymi polskimi artystami. Egzemplarze pomalowane przez samą autorkę zdobią kolorowe motywy ust na czarnym tle oraz zabawne, wystające elementy. Całość utrzymana jest w stylistyce lat osiemdziesiątych.

Wazon Teresa

Później kolorowa, ceramiczna rodzina powiększyła się o paterę Aniela (imię drugiej córki) i wazon Nana. Powtarza się w nich okrągły motyw, przypominający bajgla, który artystka wykorzystała także od wykonania ozdób Kwiaty polskie.

Kwiaty polskie - ozdoby ceramiczne przypominające lizaki lub obwarzanki na patyku

Szkło to kolejne tworzywo, które posłużyło Malwinie Konopackiej za trójwymiarowe płótno. Wazon Krystal powstał we współpracy z francuskim studiem Slavia Kolektiv. Został wykonany w czeskiej manufakturze szkła kryształowego Blazek.

Krystal - waza szklana

Irena – nazwa nowego wazonu, o kulistym kształcie to tym razem hołd dla babci artystki. Nadając swym naczyniom żeńskie imiona, Malwina nawiązuje do tradycji nazywania w ten sposób serwisów przez zakłady ceramiczne. Możemy w tym również odczytać przesłanie feministyczne. Podkreślenie znaczenia kobiecej siły i solidarności. Malwina tworzy również ilustracje zaangażowane społecznie, będące komentarzem do aktualnej sytuacji. W wywiadach artystka nie ukrywa własnego światopoglądu i jego wpływu na swoją twórczość.

kulisty wazon Irenailustracja "szczęśliwe dzieci z wolnego wyboru"

Po córkach i babci przyszła pora na mamę. Aktualnie w ramach wystawy „Co dwie sztuki to nie jedna” w warszawskiej galerii Zachęta* wystawiony został totem Mama – najnowsze dzieło wykonane przez projektantkę wspólnie z dziećmi. Obiekt ma 180 cm wysokości, składa się z wazonów Oko i Teresa, patery Aniela oraz dodatkowych elementów. Jest to figura przypominająca kształtem człowieka. Efekt formalnego eksperymentu, zwrócenia się przez autorkę w stronę sugestywności ilustracji oraz działania na granicy designu i sztuki.

*W związku z obecną sytuacją zagrożenia epidemicznego Galeria Zachęta została czasowo zamknięta. Odbywają się jednak związane z wystawą internetowe warsztaty dla dzieci.

Totem Mama w Galerii Zachęta

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w artykule pochodzą ze strony internetowej projektantki i jej profilu na Instagramie:

http://malwinakonopacka.com/

https://www.instagram.com/malwinakonopacka/

Polskie rzemiosło (nie tylko) na prezent. Gwiazdkowy niezbędnik 2019

Notes Papergoods w okładce z naturalnego papieruDESIGNby.papergoods

Jest coś, co wyróżnia produkty Papergoods spośród innych, autorskich projektów papierniczych. Coś, co sprawia, że chcemy ich dotknąć, przejrzeć strony i pogładzić po grzbiecie. Myślę, że jest to dziedziczona po przodkach miłość do papieru. Projekty papergoods to „użytkowe dobra papierowe”: kalendarze, notesy i albumy, wykonywane ręcznie, przy użyciu najwyższej jakości, ekologicznych materiałów. Za każdy, dopieszczony graficznie, minimalistyczny projekt odpowiedzialna jest Hania (córka), absolwentka ASP.  Wsparcie produkcyjne zapewnia tata, właściciel rodzinnej firmy poligraficznej z tradycjami. Jeżeli nie notes czy kalendarz, może do gustu przypadnie Wam „Przepiśnik” – gruby brulion na przepisy kulinarne, w okładce z ekopapieru w kolorze szałwi. Jak dla mnie, sztos!

Woskowijki. Komplet trzech sztuk.

Woskowijka by Malu

Woskowijki to bawełniane ściereczki (z organicznej, certyfikowanej bawełny) nasączone specjalną mieszaniną, na bazie wosku pszczelego (oczyszczony wosk pszczeli, żywica sosnowa i olejek jojoba), w którą można owijać żywność, aby ją przechować lub transportować. Są w pełni naturalne, wielokrotnego użytku oraz mają właściwości antybakteryjne, które przedłużają świeżość przechowywanego jedzenia. Przyznam, że na początku byłam sceptyczna, ale po przetestowaniu uważam, że są genialne. Do tego przyjemnie pachną i te wzory niczym z serwetek z babcinego kredensu. Woskowijki idealnie nadają się do pakowania kanapek (moja nastoletnia córka je uwielbia), warzyw, owoców, serów, przekąsek, do przykrycia naczyń wstawianych do lodówki. Wystarczy owinąć i docisnąć lekko dłońmi. Pod wpływem ciepła rąk woskowijka przybierze pożądany kształt. Fajny prezent dla każdej pani lub pana domu (oraz dla Planety).

zestaw mydeł 4 Szpaki Wyrwidąb i Wligóra

Mydlarnia Cztery Szpaki

Mydlarnia Cztery Szpaki produkuje w stu procentach naturalne kosmetyki w ekologicznych i fajnych graficznie opakowaniach. Zero chemii i plastiku. Wyrwidąb i Waligura to zabawny „Mężny Duet” do pielęgnacji męskiej skóry i zarostu. Mydła zawierają m.in. olej rycynowy (który odżywia, wzmacnia i delikatnie nabłyszcza włosy, tworząc intensywną i kremową pianę), naturalne olejki eteryczne: lawendowy, sosnowy, miętowy i laurowy (mające silne działanie antyseptyczne i bakteriobójcze), węgiel aktywny, zieloną glinkę, oliwę z oliwek, olej kokosowy i masło Shea. Jeżeli wierzyć Czterem Szpakom mężczyzna używający ich produktów jest „zaskakująco czysty i delikatnie pachnący – naturalnie i trochę tajemniczo” oraz „czuje się jak Chwat”– dodatkowy plus za opisy produktów.

rękawiczki Lawina lila-jasny brąz

Lawina

Ciepło, cieplej, najcieplej. Rękawiczki z manufaktury Lawina wytwarzane są lokalnie, w duchu zero waste i slow fashion. Wykonane ręcznie, z naturalnej wełny merynosów i alpak. Subtelne cieniowanie i nieoczywiste połączenia kolorów pokazują, że projektowi nie brakuje modowego wyczucia.  Z łatwością mogę sobie wyobrazić taką lawinę na ulicach Paryża czy Nowego Yorku. Dla wszystkich trendy zmarzluchów.

Czekoladki Dots 9 szt. kremowo-czarne

Dots Chocolate

Czy czekoladka może być dziełem sztuki? Autorskie praliny Katarzyny Malczewskiej dowodzą, że tak. Absolwentka ASP, w swej małej warszawskiej pracowni, tworzy „butikowe” kompozycje niepowtarzalnych wzorów i niezwykłych smaków. Wyrafinowane połączenia różnych rodzajów czekolady z najróżniejszymi kombinacjami, takimi jak: róża z rozmarynem, marcepan z lawendą, szafran z kwiatem jaśminu czy nawet ser kozi z karmelizowaną gruszką. Ulubionymi smakami autorki są te „dorosłe”, wytrawne kompozycje.  Co ciekawe, Kasia do pralin nie dodaje cukru. Jednak uwierzcie, że nie brakuje w nich słodyczy. Są po prostu obłędne. Zachwycą każdego, nie tylko estetów. PS Czy znacie kogoś, kto nie lubi czekolady?

filiżanka ze spodkiem Trzask Ceramics Tygrys

Trzask Ceramics

Cuda z pracowni ceramicznej TRZASK Ceramics to niezwykłe dzieła Marty Kuchniarz – wykonana z ceramiki biżuteria i naczynia. Nie mogę zdecydować, co podoba mi się najbardziej. Tygrys, talerzyk z motywem jabłek, czarne liście, pastelowa mydelniczka czy kolczyki ze wzorem przypominającym lastryko. Wyobraźnia artystki wydaje się niewyczerpana. Pomimo pewnego „wysypu” niezależnych pracowni ceramicznych, Trzask wyróżnia się niepowtarzalną estetyką. Jest bezpretensjonalny, trochę bajkowy. Dużo w nim pasteli i postaci zwierząt. Do tych glinianych dołączyły ostatnio mosiężne (przypinka jamnik rządzi) Całą tę menażerię, która w niewytłumaczalny sposób tworzy spójną całość, chciałoby się przygarnąć i wziąć ze sobą do domu. PS Biżuteria jest pakowana w piękne pudełeczka!

 

Torba P*ACK IT ALL Bazarówka Honey - wzorek heksagonalny, na czarnym tle

Bazarówka P*ck it all!

Kto pamięta klasyczną, kraciastą torbę bazarową? Ręka do góry. A czy znacie takie sytuacje, w których Wasze rzeczy nie zmieszczą się w nic innego, tylko w pewną niebieską siatę ze szwedzkiego marketu? Stylowa BAZARÓWKA to sposób na bezstresowe pakowanie. Jest zamykana (na sznurek, jak worek), możesz wziąć ją do ręki lub założyć na ramię. Nie zniszczy się i nie pobrudzi (w środku znajomy niebieski materiał). Zmieści wszystko, a jej kształt nie ograniczy miejsca w bagażniku. Pustą torbę schowasz do małego worka-plecaczka, który jest w komplecie. BAZARÓWKI szyte są w Polsce, z wysokiej jakości, wodoodpornych materiałów. Idealny prezent dla wszystkich nomadów, szczególnie tych z dziećmi. Tylko wybierz wzór i P*ck it all!

Zdjęcia pochodzą ze stron producentów.

Kilimy z Polski. Tartaruga studio

Popularne w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, do naszych wnętrz wracają makatki i kilimy. Wraz z nowym pokoleniem ich forma jednak ewoluuje. Tkackie dzieła sztuki użytkowej, jako formy współczesnej grafiki, zwracają uwagę świata designu. W ostatnim czasie, w ogóle obserwujemy renesans różnych form rękodzieła. Powrót zainteresowania tkaniną artystyczną jest szczególnie ciekawym zjawiskiem. 

PASKI. Tkanina na ścianę
PASKI. Tkanina na ścianę

Tartaruga to po włosku żółw. „Żółw jest powolny, ale długowieczny i wyjątkowy. Tak jak nasze tkaniny” – mówią założycielki wyjątkowej pracowni tkackiej, łódzkiego studia Tartaruga. Ich projekty powstają w duchu slow design. Tworzone są ręcznie, przy użyciu tradycyjnych narzędzi i technik rzemieślniczych.

Tartarugę tworzą dwie przyjaciółki: Wiktoria Podolec i Jadzia Lenart, absolwentki kierunków związanych z tkaniną, miłośniczki dobrego wzornictwa i rzemiosła, pasjonatki tkactwa. Ich prace wyróżnia prosta, przemyślana forma i kolor.

Jadzia Lenart i Wiktoria Podolec

Pracownia duetu znajduje się w Łodzi, mieście którego historia silnie związana jest z przemysłem włókienniczym. Studio nie tylko wpisuje się w bogatą tradycję Łodzi, ale również doskonale wkomponowuje się w  życie miasta. Do niedawna, kiedy Łódź stawała się stolicą polskiego designu, każdy odwiedzający Łódź Design Festival, dosłownie zaglądał w okna pracowni rezydującej w Art Inkubatorze przy Tymienieckiego 3.  Aktualnie dziewczyny przeniosły się do nowego, bardziej przestronnego lokalu.

Kilim Shapes on Stripes z kolekcji Kilimy Z Polski wyróżnionej znakiem must have
Kilim Shapes on Stripes z kolekcji Kilimy Z Polski wyróżnionej znakiem must have

 

Kilimy z kolekcji Kilims from Poland
Kilimy z kolekcji Kilims from Poland zdobią wnętrza łódzkiego hotelu Puro, sieci znanej z zacięcia do dobrego designu.

Wełna używana w procesie produkcji makatek Tartaruga pochodzi z recyklingu lub z polskich, zrównoważonych hodowli owiec. Tkaniny Tartarugi powstają z poszanowaniem środowiska i praw pracowników. Część dochodu ze sprzedaży każdego produktu dziewczyny przekazują fundacji Refugee.pl, działającej na rzecz zapobiegania rasizmowi oraz budowania otwartego i obywatelskiego społeczeństwa.

Słońce nr 8. Kilim na ścianę
Słońce nr 8. Kilim na ścianę

Kolekcja FAV STUFF to seria współczesnych dywanów bawełnianych. Wszystkie wzory z kolekcji inspirowane są ulubionymi codziennymi rzeczami, drobnymi przedmiotami, takimi jak miseczki, wazon, figurki. Każdy dywan został oczywiście w całości utkany ręcznie. Jest wykonany w ponad 90% z dzianinowych przędz pochodzących z recyklingu. Są to odpady z masowej produkcji tekstyliów; w ich skład wchodzi głównie bawełna. Pozostałe 10% to wysokiej jakości przędza lniana użyta jako osnowa tkaniny. Rzemieślnicza technika wykonania pozwoliła na zminimalizowanie ilości odpadów produkcyjnych – śmieci powstałe w czasie wykonywania dużego dywanu mieszczą się garści. Dywan może być eksponowany zarówno na podłodze, jak i na ścianie.  Dywany są dwustronne i, co ważne, można je prać w pralce. Każdy wzór zostanie wyprodukowany w ograniczonej liczbie egzemplarzy: 10 małych i 10 dużych. 

JUGS i RED. Dywany bawełniane z kolekcji FAV STUFF. W tle mural.
JUGS i RED. Dywany bawełniane z kolekcji FAV STUFF
VASE. Dywan bawełniany z kolekcji FAV STUFF
VASE. Dywan bawełniany z kolekcji FAV STUFF

Prace z serii ILLU powstają we współpracy z najlepszymi polskimi ilustratorkami. Osobiście, z niecierpliwością czekam na kolejne jej efekty. Nowe wzory mają pojawiać się sukcesywnie co parę miesięcy. Kilimy (które mogą być eksponowane zarówno na podłodze, jak i na ścianie) dostępne będą w dwóch plakatowych rozmiarach: 50 x 70 cm i 70 x 100 cm i w ograniczonej liczbie egzemplarzy (4 dla każdego rozmiaru). Będą sygnowane nazwiskami projektanta i rzemieślnika i oznaczone numerem seryjnym. Jak na razie powstał pierwszy wzór: VAMOS z grafiką projektu Agaty Królak.

VAMOS. Wełniany kilim projektu Agaty Królak
VAMOS. Wełniany kilim projektu Agaty Królak

Minimalistyczne, czarno-białe kilimy zainspirowane surowym górskim krajobrazem zostały wykonane z niefarbowanej wełny, z runa owiec ze zrównoważonej hodowli, z okolic Koniakowa. Ponieważ cenię minimalizm a do gór pałam miłością bezgraniczną, jest to mój ulubiony wzór.

Kilim z górami - panorama, we wnętrzuKilim z górami Tartaruga Studio

WASTEWORLD to najnowsza kolekcja Tartarugi, zaprezentowana po raz pierwszy podczas ostatnich targów Warsaw Home. Większe i mniejsze formy kilimowych dywanów wykonane są w ponad 90% z wełnianych przędz, będących odpadem z masowej produkcji. Tylko ze względu na zbyt niską masę pojedynczych nawojów, nie mogą być już wykorzystane w przemyśle. Mimo to wciąż cechują się tymi samymi właściwościami mechanicznymi i są idealnym surowcem do tkania ręcznego. Mnie podobają się również ze względu na świetny, współczesny wzór i dobór kolorów. Widać, jak projektantki rozwinęły się przez te kilka lat. To chyba pierwszy, tak poważny projekt Tartarugi.

Kilim z serii WASTEWORLD. Geometryczny wzór w beżu, bordo i indygo
Kilim SPOT large WASTEWORLD
Kilimy z serii WASTEWORLD we wnętrzu
Kilimy z serii WASTEWORLD. Wnętrze: Aleksandra Morawiak/liquidmemorycollages

Jeżeli zastanawiacie się, jak samemu zrobić kilim, mam dobrą wiadomość. Zgodnie z ideą DIY, Tartaruga chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem oraz zachęca do własnych makatkowych poszukiwań. Studio organizuje kreatywne warsztaty tkane na miarę, a także oferuje zakup różnej wielkości kompletnych „zestawów startowych” wraz z filmową instrukcją postępowania. Nic tylko siadać do krosna!

Duet Tartaruga przy krośnie, z  psem

Gdzie spotkać Tartarugę? Na przykład na Targach Rzeczy Ładnych. Jak wziąć udział w warsztatach? Jeżeli chcecie być na bieżąco, polecam śledzenie profilu dziewczyn na Instagramie.

Tartaruga Instagram

Tartaruga Warsztaty

Tartaruga Kilimy