Ventura Lambrate – święto designu.

Glass balloon lamps proj. Matteo Gonet

W kwietniu wszystkie drogi, nie tylko miłośników designu, prowadzą do Mediolanu. Kiedy już znajdziemy się w tym cudownym mieście, nogi same niosą nas do dzielnicy Ventura Lambrate, która na czas włoskiego tygodnia designu zmienia się w wyspę niezależnego, światowego wzornictwa. Sztuka użytkowa kolonizuje ogromną miejską przestrzeń, zasiedla niemal każdy zaułek – od wielkich poprzemysłowych hal po ciasne garaże i zielone podwórka. Ilość wystaw jest imponująca i zaplanowane jedno przedpołudnie niepostrzeżenie zmienia się w cały, wypełniony oglądaniem dzień.

Fiet proj. Studio Toer – wyjątkowo bojaźliwa lampa. Kurczy się w reakcji na głośne dźwięki

Surfactants proj. Studio Sybrandy – seria ceramiki oraz tekstyliów ozdabianych za pomocą barwionych baniek 

W przeciwieństwie do równocześnie trwających w mieście światowych targów przemysłu meblarskiego, którymi rządzą twarde reguły rynku, Ventura Lambrate, pomimo pożądanego tu również efektu komercyjnego, daleka jest od biznesowej atmosfery. Nastrój udzielający się wszystkim zwiedzającym jest nie tylko swobodny, to coś więcej, tu panuje artystyczna wolność. Wszystkiemu sprzyja bardzo przyjazna o tej porze roku aura oraz liczne stoiska z (ekologicznym, a jakże) jedzeniem i napojami. Jeśli tylko mamy wygodne buty nie powstrzymamy się, żeby nie sprawdzić co kryje się za następnym rogiem.

Wallpapering proj. Dear Human – dźwiękochłonne panele ścienne z przetworzonego papieru z recyclingu
lampa ANEMONIA proj. Duygu Azun

W tym roku warto było odwiedzić to wydarzenie również ze względu na obecność polskich wystawców. Rodzime akcenty były bowiem tym razem wyraźne i pozytywnie się wyróżniały. Główną atrakcję stanowiła wystawa Do It Your Way, której kuratorami byli Ewa Solarz oraz grupa projektowa Tabanda. W zachęcającej do wejścia i dobrze zaaranżowanej przestrzeni organizatorzy pokazali znane nam projekty takie jak m. in. lampa Maria S. C. proj. Pani Jurek, dywan Joanny Rusin , Oh Dear Agnieszki Bar, regał Dynks Tabandy, Domostradę Zuzu Toys, Bloki Zupagrafika, domek dla lalek Boomini czy prezentowany podczas Gdynia Design Days plac zabaw grupy Beton. Wszystkie te projekty wybrane zostały według klucza, który okazał się bardzo trafiony. Przedmioty bowiem same zachęcały zwiedzających do interakcji. Możliwość rearanżowania ich okazała się kusząca i sprawiła, że polska wystawa była dla wszystkich dobrą zabawą i na pewno pozostanie w pamięci.

Samodzielnie wystawiał się również duet Malafor z nową, bardziej udomowioną odsłoną kolekcji dmuchanych mebli wykonanych z przyjemnego w dotyku oraz wyjątkowo praktycznego i odpornego materiału. Zobaczyliśmy także kilka nowości i świetną, żywą kolorystykę. (Wszystko niebawem dostępne w naszym sklepie!)

Miło było również napotkać stanowisko prężnie działającego Śląskiego Klastra Designu a na nim m. in Stołek Królika Brambla, Żaba oraz Kablojad WellDone.

Poza tym należy wyróżnić projektantkę Danutę Włodarską i jej przepiękne fornirowane stoliki. Subtelne, różnorodne formy tych mebli od razu przykuły naszą uwagę. Wrażliwość i artystyczna dusza projektantki manifestuje się poprzez liczne, zaaranżowane fotografie stołów, które mogłyby z powodzeniem stanowić odrębny projekt. Kreatywność artystki zdaje się być niewyczerpana tak więc czekamy na rozwój tego i kolejnych projektów.

Pomiędzy designem a sztuką poruszała się również w swym projekcie kolejna utalentowana projektantka, Martyna Barbara Golik. Zaprezentowany przez nią projekt dyplomowy Touch That Taste jest szalenie ciekawą próbą powiązania ze sobą świata tekstyliów ze światem jedzenia. Pięć związanych z wnętrzem przedmiotów odpowiada pięciu podstawowym smakom: słodkiemu, kwaśnemu,  słonemu, gorzkiemu oraz umami. Mamy więc kolejno: “słodki” puf niczym luźny, różowy golf z lukru; “kwaśny” koc/narzutę wykonaną z wełnianego filcu i neonowo żółtej, płynnej gumy. Koc budzi się do życia przy najdrobniejszym ruchu. Interakcja wywołuje niby dreszcz, który przepływa po całym materiale. Paseczki tkaniny przywodzą na myśl kolce lub sierść zwierzęcia, które pobudzone “jeżą się”. “Słona” jest kotara, której kontrastujące w kolorach warstwy nakładają się na siebie niczym ścienne nacieki. Smak gorzki reprezentują nietypowe kapcie, których podeszwa wykonana została z bardzo grubej pianki.  Materiał ten sprawia, że but jest bardzo miękki i jednocześnie wyjątkowo ciężki (każdy waży ok. 2 kg). W ten sposób projektantka oddała dyskomfort z jakim wielu osobom kojarzy się jedzenie gorzkich potraw. Artystka zdradziła nam, że konieczność zaprojektowania czegoś niewygodnego była dla niej pewnym dylematem.  Dywan UMAMI, dzięki barwnym wysepkom, pozwala doświadczyć różnych tekstur, od wyjątkowo puszystej włóczki po gładką i twardą gumę. Wykonanie opisanych przedmiotów zostało poprzedzone badaniami opinii dziesięciu ochotników, którzy zostali poproszeni o próbę przełożenia smaku podawanych im pięciu potraw na abstrakcyjne skojarzenia związane z kształtem, kolorem itp. W projekt zaangażowani byli również szefowie kuchni przygotowujący specjalnie dedykowane tej pracy potrawy. Projektantka analizowała również wypowiedzi osób cierpiących na synestezję – schorzenie przy którym doznania zmysłowe są odbierane innym zmysłem niż ten, na który oddziałują. Trzeba zaznaczyć, że wszystkie pięć przedmiotów doskonale się prezentuje zarówno razem jak i każdy z osobna. Geneza ich powstania, cała idea,  wzbogaca przekaz, jednak sama uroda i charakter obiektów przykuwa uwagę i daje przesłanki do wróżenia Martynie Barbarze Golik kariery w świecie projektowania przedmiotów użytkowych. My na pewno będziemy jej kibicować.