Konsekwencje. Łódź Design Festival 2015

Co roku, w październiku, Łódź staje się ośrodkiem polskiego i światowego designu, przyciągając tysiące odwiedzających z kraju i z zagranicy. Za nami tegoroczna odsłona festiwalu. Poprzednią odwiedziło 45 tysięcy osób. Jestem przekonana, że mimo zimna i niesprzyjającej aury, w tym roku wynik został pobity. Wystawy cieszyły się ogromnym zainteresowaniem publiczności, co wskazuje na to, że popularność i ranga tego wydarzenia, z roku na rok, rośnie.

Konsekwencje to jednocześnie motyw przewodni tegorocznego festiwalu, jak i tytuł jednej z wystaw głównych. Konsekwencjami zmian technologicznych, społecznych i kulturowych są zmieniające się potrzeby ludzi na całym świecie. Przedmioty zaprezentowane na wystawie miały być próbą odpowiedzi na owe wyzwania, stawiane projektantom przez rzeczywistość. Z drugiej strony pokazane obiekty zostały zaprojektowane tak, aby zminimalizować konsekwencje ich nabycia i użytkowania. Chodzi tu o konsekwencje dla jednostek, całych społeczeństw oraz środowiska naturalnego. Celem projektów była realna poprawa jakości życia w konkretnie określonych warunkach, niskie cena i zużycie materiałów a także wysoka wydajność energetyczna. Pytanie o to, w jakiej mierze projektantom udało się sprostać powyższym wyzwaniom, organizatorzy pozostawili otwarte. Odpowiedź na pewno nie jest jednoznaczna. Dotyczy bowiem tego, czym jest design w ogóle i jakie są jego zadania. Niektóre projekty wydały mi się kontrowersyjne i skłoniły do zastanowienia w jakiej mierze design powinien być krytyczny. Czy pragmatyka w podejściu do projektowania nie przysłania nam prawdziwych problemów jakimi są przyczyny sytuacji, w których na świecie znajduje się wiele osób i całych społeczności? Czy design ma jedynie odpowiadać na potrzeby będące konsekwencją złej sytuacji życiowej ludzi? Czy może powinien skupić się na rozwiązaniach przyczyniających się do zniesienia powodów owej sytuacji… Czy projektowanie mobilnych pojemników na wodę ułatwiających jej transport kobietom, dzieciom czy osobom starszym nie jest dwuznaczne moralnie? Czy nasza solidarność nie powinna objawiać się raczej poprzez wsparcie budowy studni… Rozumiem, że projektant miał dobre intencje ale moim zdaniem zabrakło refleksji o… konsekwencjach właśnie. Czy w konsekwencji takiego myślenia będziemy teraz projektować niezatapialne pontony dla imigrantów, ubrania odporne na ciosy dla ofiar przemocy? Istnieje możliwość, że źle odczytałam przesłanie. Zamysłem autora projektu była może ironia, chodziło o wzbudzenie kontrowersji, włączenie w głowach odbiorców „czerwonej lampki” skłaniającej do refleksji. Przekazanie w mikro skali tego samego przesłania, którym kierował się Bansksy, tworząc swój Dismaland.

Konsekwencje. Konstrukcja umożliwiająca gotowanie przy pomocy energii słonecznej.

Niewątpliwą atrakcją festiwalu była wystawa Niewidzialni bohaterowie. Geniusz rzeczy codziennych zorganizowana przez Vitra Design Museum. Był to oryginalnie zaprezentowany zbiór, chciałoby się powiedzieć prozaicznych przedmiotów, które ułatwiają nam codzienne życie. Zaszczytu dostąpiły m. in. spinacz, gumka recepturka, karteczka „post it”, kredki, prezerwatywa, żarówka, zamek błyskawiczny, wieszak, puszka, folia bąbelkowa, rzep… Autorzy przyjrzeli się wszystkim aspektom takich przedmiotów: innowacyjności wynalazku, efektywności masowej produkcji, historycznym ewolucjom, estetyce i różnorodności form. Wystawa dowiodła, że design jest wszędzie, dotyczy wszelkich aspektów życia oraz, że jego przymiotami są nie tylko kreatywność i pomysłowość ale także pokora i skromność. Albowiem dzięki niemu małe bywa naprawdę wielkie.

Jednym ze znaków rozpoznawczych Łódź Design Festival jest wystawa prezentująca laureatów konkursu make me! Spośród niemal 250 zgłoszeń młodych projektantów, z Polski i z zagranicy, jury wybrało 25 projektów. Prace oscylowały głównie wokół tematyki społecznej. Zwycięską okazała się praca Marlene Huissoud Z owadów – przedmioty wykonane z propolisu – naturalnej, biodegradowalnej żywicy uzyskanej z odpadów produkowanych przez pszczoły. Autorka, do wykonania rzeźb-wazonów wykorzystała techniki obróbki szkła, uzyskując przykuwającą uwagę formę. Przedmioty sprawiają wrażenie wykonanych z czegoś pomiędzy ceramiką a tworzywem. Dzięki wynalezionej przez siebie technologii autorka może przygotować materiał do budowy obiektów z różnorodnych dziedzin, od meblarstwa po modę. Wśród laureatów znalazły się również biurko/stół DESTA Anny Wójcik, buty Prymitywy Jagody Frycy oraz urna NURN Joanny Jurgi – projekty, o których już pisaliśmy, w artykułach: Oryginalnie. Wawa Design Festiwal oraz Nomadyzm w Designie.

make me! I fala proj. Gabriela Filter. Edukacyjna gra planszowa o pierwszych ruchach kobiecych.
make me! KASKA proj. Alicja Wianecka. Miejski kask rowerowy dla kobiet

Must have to plebiscyt i znak jakości nadawany za nowy produkt polskim projektantom i/lub producentom. Wystawa pokonkursowa prezentowała część wyróżnionych przedmiotów. Oprócz dobrze mi znanych, wielce udanych projektów (jak lustro TAFLA Zięta Prozessdesign, lampa Reflex TAR, krzesło Kowalskiego nowy model, regał Dynks Tabanda czy stołek Słoik Malafor) moją uwagę przykuł hamak marki Lesovik. Mieszczący się w malutkim woreczku, wykonany z lekkiego i wytrzymałego materiału przedmiot, rozpięty, wyglądem przypomina wielki liść bananowca. Wyjątkowo prosty, praktyczny i estetyczny produkt, który sprawia, że biwakując w lesie nie czułabym się jak intruz.  Jak co roku cieszy nas i napawa dumą, to, jak duża część nagrodzonych must have  produktów jest dostępna w naszym sklepie.

Wartą dostrzeżenia wydała mi się również wystawa Odczarować wiklinę, która była efektem semestralnej pracy studentów Pracowni Projektowania Alternatywnego Wydziału Form Przemysłowych ASP w Krakowie. We współpracy z lokalnymi wytwórcami wiklinowych przedmiotów, ucząc się od nich rzemiosła, studenci mieli za zadanie stworzyć przedmioty współczesne w formie i zastosowaniu. Wykonali je, moim zdaniem, wzorowo. Wiklina została „odczarowana” – pokazana jako materiał mieszczący się w najnowszych trendach, wytrzymały, estetyczny i w stu procentach ekologiczny – szybko odnawialny i biodegradowalny, a także odpowiedzialny społecznie.

Na zakorzenienie designu w tradycji zwracały również uwagę wystawy Dizajn u Źródeł Zamku Cieszyn oraz Uwolnić Projekt Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie i Stowarzyszenia z siedzibą w Warszawie. Obie wystawy postawiły  na ścisłą współpracę projektantów z rzemieślnikami, podkreślając korzyści płynące z zapoznawania się przez nich z tradycyjnymi, regionalnymi technikami wytwarzania przedmiotów oraz potrzebę sięgania do dawnych wzorów. Projektanci spotykali się z twórcami ludowymi, zgłębiali metody produkcji w działających od lat zakładach produkcyjnych. My mogliśmy obejrzeć to, co z owych spotkań wynikło, czyli współczesne projekty inspirowane tradycją.

Dizajn u źródeł. Mydlanolina – mydło z naturalnych składników z terenu Karpat. Opakowanie z wełny czesankowej. 

Wydarzeniem z pogranicza interaktywnej wystawy i happeningu były Kreacje z natury – Stolarnia zmysłów. Za sprawą kreatywności, pasji i poczucia humoru grupy projektowej Tabanda (przy współpracy z Barlinek oraz Design Alive) powstała przestrzeń pozwalająca doświadczać drewna wszystkimi zmysłami. Przemieniwszy się w brodacza, w koszuli w kratę, odwiedzający mogli wypróbować tradycyjnych stolarskich narzędzi, takich jak piła dwuręczna, dłuta czy heble.

Więcej zdjęć z ŁDF 2015 do obejrzenia tutaj…

Kreacja i Proces by: polishdesignnow.com

W dniach 03.10 – 13.12.2015 w Institute of Design w Kielcach odbywa się wystawa Kreacja i Proces stworzona przez polishdesignnow.com. Wystawa ma charakter przekrojowy, pokazuje wyłącznie polskie wzornictwo użytkowe, wyprodukowane w ciągu ostatnich lat. Wszystkie pokazane na niej przedmioty są dostępne w sprzedaży.

Lustra TAFLA , stołki Plopp proj. Zieta Prozessdesign, donice ZIELNIK proj. Witamina D

Motywem przewodnim wystawy są: kreacja i proces – design rozumiany jako akt twórczy i wytwórczy.

Dobór przedmiotów ma na celu ukazanie, z jednej strony, związku designu ze sztuką. To, że w obu tych dziedzinach mamy do czynienia z aktem twórczym, artystyczną kreacją. Wystawa dowodzi, że przedmioty użytkowe mogą być dziełami sztuki a ich twórcy artystami. Z drugiej strony  design przedstawia się przede wszystkim jako niezwykle złożony proces. Począwszy od inspiracji, poprzez sposób produkcji, który sam w sobie staje się przedmiotem namysłu – zostaje od podstaw zaprojektowany, skończywszy na odbiorcy, do którego zaprojektowany przedmiot trafia. Albowiem to użytkownik jest w przypadku sztuki użytkowej najważniejszy. Projektant od początku musi mieć na uwadze jego potrzeby. Przedmioty wchodzą z nami w interakcje. Dzięki temu, aranżując je po swojemu, możemy stać się częścią owego twórczego procesu i pozwalamy mu trwać bez końca.

Człowieka od zawsze fascynowały twórcze procesy zachodzące w świecie natury. Projektanci odtwarzają efekty działania przyrody, naśladując jej nieskończenie piękne formy: faktury, kształty. Formy organiczne, których doskonałość jest inspiracją dla powstania wielu przedmiotów zostają zsyntetyzowane. Przybierają postać monochromatyczną, oszczędną, nawet minimalistyczną. Projektantów fascynuje geometryczna powtarzalność owych form.

Przypatrywanie się naturze i naśladowanie jej jest wielce wskazane nie tylko dla nauki ale i dla sztuki użytkowej. Czyż tej dziedziny nie powinno cechować piękno podporządkowane funkcji, tak jak to jest w świecie przyrody?

Misa z serii Koral proj. Inżynieria Designu

Zainteresowanie części projektantów skupia się głównie na procesie powstawania przedmiotu. Projektują nie tylko produkt ale także sposób jego wytwarzania. Opracowują innowacyjne technologie produkcji, znajdują nowatorskie zastosowanie dla znanych materiałów. Przydatnym okazuje się tu wykorzystanie żywiołu, jakim jest powietrze.

Bardzo silny aktualnie w projektowaniu jest trend ekologiczny, definiujący na nowo miejsce człowieka i jego rolę w świecie. Priorytetem staje się nasze harmonijne koegzystowanie ze światem przyrody oraz odpowiedzialność.

Obcowanie z przyrodą traktowane jest przez projektantów również zupełnie dosłownie. Na wystawie prezentujemy przedmioty umożliwiające interakcję z roślinami i obserwację zachodzących w nich przemian. Rośliny są integralną częścią tych projektów, co sprawia, że tworzą żywy design. Dzięki nim forma obiektu nie jest ustalona raz na zawsze, wpisana jest w nią zmiana, proces właśnie.

Glass Garden proj. Aleksandra Kujawska

Kiełkowniki proj. Katarzyna Żukowska

Projektowanie zaczyna się od kreatywności projektanta. Od aktu twórczego czyli wymyślenia czegoś nowego. Jednakże praca nad projektem jest procesem, niekiedy mozolnym, obejmującym sprawdzanie rozwiązań w praktyce, wypróbowywanie, udoskonalanie formy i produkcji.

Dzięki zabiegom niektórych projektantów ów kreatywny proces nie kończy się w momencie wyprodukowania przedmiotu. Przedmioty są bowiem wymyślone tak, by umożliwić użytkownikom indywidualną aranżację czy wręcz danie upustu własnej kreatywności. Proces trwa nadal i staje się zabawą.

Sztuka użytkowa już w XX wieku zeszła bowiem, wraz ze swymi twórcami, z piedestału. Przestała być autorytarna i cokolwiek nam narzucać. Jednocześnie, projektowanie wzornictwa przestało być zajęciem śmiertelnie poważnym. Design jest nie tylko radosny ale i żartobliwy. Staje się pełną aluzji grą z odbiorcą.

Na wystawie prezentujemy zarówno prace projektantów uznanych, laureatów prestiżowych, międzynarodowych nagród, jak również dzieła młodych talentów.

Podczas wystawy pokazywane są również materiały filmowe, na których można zobaczyć procesy powstawania wybranych z wystawionych przedmiotów.

Emilia Branecka-Ledwoń

Oryginalnie. Wawa Design Festiwal 2015

W dniach 05 – 13 września 2015 odbyła się trzecia edycja warszawskiego święta design’u WAWA DESIGN FESTIWAL. W tym roku pod hasłem ORYGINAŁ. Główne wystawy zagościły w Akademii Sztuk Pięknych na ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 37/39, na warszawskim Powiślu oraz, po raz kolejny, w Soho Factory na ul. Mińskiej 25, na Pradze Południe. Nasz showroom również stał się w tym czasie ekspozycją festiwalową i znalazł się na szlaku odwiedzających wystawy miłośników wzornictwa. Wspaniale było być częścią tego wydarzenia, któremu „partnerujemy” i kibicujemy od pierwszej edycji.

Organizatorki i kuratorki festiwalu (od lewej): Ivona Kowalczyk i Viola Orzechowska

W nowoczesnym gmachu Wydziału Rzeźby ASP oglądać mogliśmy m. in. przekrojową wystawę poświęconą współczesnej, polskiej ceramice, CERAMIKA by PL. Pokazane prace prezentowały różne oblicza tej dziedziny wzornictwa. Od ulotnych projektów artystycznych, jak ten Moniki Patuszyńskiej, po produkcję fabryczną. Od tradycyjnych wzorów z Bolesławca po awangardę. Ku naszemu zadowoleniu wiele spośród wystawionych przedmiotów, jak choćby porcelana Diploo Studio, Kiny Gorskiej, Endeczy Barbary Śnieguli jest dostępnych w sprzedaży w naszym sklepie. Kuratorką wystawy była Viola Orzechowska, zajmująca się ceramiką na co dzień, także w praktyce. Owocem jej pasji jest, prowadzona od kilku lat własna marka – Inżynieria Designu (trzy lampki z najnowszej kolekcji zawisły z okazji festiwalu u nas, na Leszczyńskiej 12). Wystawie towarzyszyły również ciekawe pokazy i warsztaty pozwalające doświadczyć pracy z tym wymagającym i „kapryśnym” tworzywem.

Ceramika by PL Diploo Studio

Pozytywnie zaskoczyła nas wystawa WOOD ORIGINAL. Rodzima, niewielka marka Wood&Paper mająca do tej pory w swej ofercie jedynie stoły, specjalnie na tę okazję przygotowała bogatą kolekcję wykonanych z naturalnego drewna mebli, inspirowaną stylistyką lat 60-tych. Formy mebli oryginalne, wykonanie solidne, możliwość wyboru spośród wielu gatunków drewna… Czego więcej oczekiwać? Tego, kiedy pełna kolekcja trafi do sprzedaży w naszym sklepie!

Wood Original by: Wood&Paper

Zgodnie ze światowymi trendami, osobne miejsce otrzymał design dla Zwierząt. Na wystawie ORYGINALNIE DLA ZWIERZĄT poważnie potraktowane zostały zarówno potrzeby pupili jak i dobry gust ich opiekunów. Psom pozazdrościliśmy wygodnych, praktycznych i stylowych legowisk. Rozbawił nas drapak dla kota w kształcie… psa.

Dzięki projektom prezentowanym w ramach corocznego przeglądu młodych talentów i warszawskich, niezależnych marek – wystawy PROJEKT WARSZAWIAK, mogliśmy się przekonać, że Design obejmuje wszelkie sfery życia. Nie tylko jego aspekt cielesny ale i duchowy. Zobaczyliśmy zarówno siłownię jak i meble sakralne a konkretnie kościelne ławki. Najciekawszy wydał  mi się projekt bio degradowalnej urny autorstwa Mortis Design będący elementem pomysłu na świecką ceremonię pogrzebową na morzu, czerpiącą z nadbałtyckich tradycji.

Zachwyciła nas również myśl techniczna projektantów i przedstawione, „sprytne” rozwiązania do wnętrz mieszkalnych. Na przykład szafka kuchenna, po przyłożeniu dłoni wysuwająca się z betonowego bloku nad blatem. Domowe biuro, które za pomocą dwóch, prostych ruchów zmienia się w jadalnię (bez konieczności chowania biurowych przyborów) to genialne rozwiązanie do niewielkich mieszkań.

Festiwal to oczywiście nie tylko wystawy. Jak co roku odbyło się wiele wydarzeń towarzyszących: warsztatów, wykładów, paneli dyskusyjnych, pokazy i aukcje… warszawski festiwal, bez dwóch zdań rozwija się, rozrasta i umacnia swą pozycję na tle innych tego typu wydarzeń w Polsce. Możemy tylko życzyć organizatorkom rosnącego grona odbiorców i dalszej determinacji. Do zobaczenia za rok!

Pełna relacja fotograficzna do obejrzenia tutaj

Ventura Lambrate – święto designu.

Glass balloon lamps proj. Matteo Gonet

W kwietniu wszystkie drogi, nie tylko miłośników designu, prowadzą do Mediolanu. Kiedy już znajdziemy się w tym cudownym mieście, nogi same niosą nas do dzielnicy Ventura Lambrate, która na czas włoskiego tygodnia designu zmienia się w wyspę niezależnego, światowego wzornictwa. Sztuka użytkowa kolonizuje ogromną miejską przestrzeń, zasiedla niemal każdy zaułek – od wielkich poprzemysłowych hal po ciasne garaże i zielone podwórka. Ilość wystaw jest imponująca i zaplanowane jedno przedpołudnie niepostrzeżenie zmienia się w cały, wypełniony oglądaniem dzień.

Fiet proj. Studio Toer – wyjątkowo bojaźliwa lampa. Kurczy się w reakcji na głośne dźwięki

Surfactants proj. Studio Sybrandy – seria ceramiki oraz tekstyliów ozdabianych za pomocą barwionych baniek 

W przeciwieństwie do równocześnie trwających w mieście światowych targów przemysłu meblarskiego, którymi rządzą twarde reguły rynku, Ventura Lambrate, pomimo pożądanego tu również efektu komercyjnego, daleka jest od biznesowej atmosfery. Nastrój udzielający się wszystkim zwiedzającym jest nie tylko swobodny, to coś więcej, tu panuje artystyczna wolność. Wszystkiemu sprzyja bardzo przyjazna o tej porze roku aura oraz liczne stoiska z (ekologicznym, a jakże) jedzeniem i napojami. Jeśli tylko mamy wygodne buty nie powstrzymamy się, żeby nie sprawdzić co kryje się za następnym rogiem.

Wallpapering proj. Dear Human – dźwiękochłonne panele ścienne z przetworzonego papieru z recyclingu
lampa ANEMONIA proj. Duygu Azun

W tym roku warto było odwiedzić to wydarzenie również ze względu na obecność polskich wystawców. Rodzime akcenty były bowiem tym razem wyraźne i pozytywnie się wyróżniały. Główną atrakcję stanowiła wystawa Do It Your Way, której kuratorami byli Ewa Solarz oraz grupa projektowa Tabanda. W zachęcającej do wejścia i dobrze zaaranżowanej przestrzeni organizatorzy pokazali znane nam projekty takie jak m. in. lampa Maria S. C. proj. Pani Jurek, dywan Joanny Rusin , Oh Dear Agnieszki Bar, regał Dynks Tabandy, Domostradę Zuzu Toys, Bloki Zupagrafika, domek dla lalek Boomini czy prezentowany podczas Gdynia Design Days plac zabaw grupy Beton. Wszystkie te projekty wybrane zostały według klucza, który okazał się bardzo trafiony. Przedmioty bowiem same zachęcały zwiedzających do interakcji. Możliwość rearanżowania ich okazała się kusząca i sprawiła, że polska wystawa była dla wszystkich dobrą zabawą i na pewno pozostanie w pamięci.

Samodzielnie wystawiał się również duet Malafor z nową, bardziej udomowioną odsłoną kolekcji dmuchanych mebli wykonanych z przyjemnego w dotyku oraz wyjątkowo praktycznego i odpornego materiału. Zobaczyliśmy także kilka nowości i świetną, żywą kolorystykę. (Wszystko niebawem dostępne w naszym sklepie!)

Miło było również napotkać stanowisko prężnie działającego Śląskiego Klastra Designu a na nim m. in Stołek Królika Brambla, Żaba oraz Kablojad WellDone.

Poza tym należy wyróżnić projektantkę Danutę Włodarską i jej przepiękne fornirowane stoliki. Subtelne, różnorodne formy tych mebli od razu przykuły naszą uwagę. Wrażliwość i artystyczna dusza projektantki manifestuje się poprzez liczne, zaaranżowane fotografie stołów, które mogłyby z powodzeniem stanowić odrębny projekt. Kreatywność artystki zdaje się być niewyczerpana tak więc czekamy na rozwój tego i kolejnych projektów.

Pomiędzy designem a sztuką poruszała się również w swym projekcie kolejna utalentowana projektantka, Martyna Barbara Golik. Zaprezentowany przez nią projekt dyplomowy Touch That Taste jest szalenie ciekawą próbą powiązania ze sobą świata tekstyliów ze światem jedzenia. Pięć związanych z wnętrzem przedmiotów odpowiada pięciu podstawowym smakom: słodkiemu, kwaśnemu,  słonemu, gorzkiemu oraz umami. Mamy więc kolejno: „słodki” puf niczym luźny, różowy golf z lukru; „kwaśny” koc/narzutę wykonaną z wełnianego filcu i neonowo żółtej, płynnej gumy. Koc budzi się do życia przy najdrobniejszym ruchu. Interakcja wywołuje niby dreszcz, który przepływa po całym materiale. Paseczki tkaniny przywodzą na myśl kolce lub sierść zwierzęcia, które pobudzone „jeżą się”. „Słona” jest kotara, której kontrastujące w kolorach warstwy nakładają się na siebie niczym ścienne nacieki. Smak gorzki reprezentują nietypowe kapcie, których podeszwa wykonana została z bardzo grubej pianki.  Materiał ten sprawia, że but jest bardzo miękki i jednocześnie wyjątkowo ciężki (każdy waży ok. 2 kg). W ten sposób projektantka oddała dyskomfort z jakim wielu osobom kojarzy się jedzenie gorzkich potraw. Artystka zdradziła nam, że konieczność zaprojektowania czegoś niewygodnego była dla niej pewnym dylematem.  Dywan UMAMI, dzięki barwnym wysepkom, pozwala doświadczyć różnych tekstur, od wyjątkowo puszystej włóczki po gładką i twardą gumę. Wykonanie opisanych przedmiotów zostało poprzedzone badaniami opinii dziesięciu ochotników, którzy zostali poproszeni o próbę przełożenia smaku podawanych im pięciu potraw na abstrakcyjne skojarzenia związane z kształtem, kolorem itp. W projekt zaangażowani byli również szefowie kuchni przygotowujący specjalnie dedykowane tej pracy potrawy. Projektantka analizowała również wypowiedzi osób cierpiących na synestezję – schorzenie przy którym doznania zmysłowe są odbierane innym zmysłem niż ten, na który oddziałują. Trzeba zaznaczyć, że wszystkie pięć przedmiotów doskonale się prezentuje zarówno razem jak i każdy z osobna. Geneza ich powstania, cała idea,  wzbogaca przekaz, jednak sama uroda i charakter obiektów przykuwa uwagę i daje przesłanki do wróżenia Martynie Barbarze Golik kariery w świecie projektowania przedmiotów użytkowych. My na pewno będziemy jej kibicować.

must have – to brzmi dumnie!

Za nami kolejna edycja Łódź Design Festival i kolejna wystawa must have*.

Projekt pod hasłem must have jest przedsięwzięciem ważnym i potrzebnym przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze pokazuje, że design jest wszędzie – nie jest czymś elitarnym, ekskluzywnym, sztuką dla wybranych, ale otacza nas na każdym kroku. Wszystkie przedmioty, z którymi mamy styczność w codziennym życiu, zostały, lepiej lub gorzej, zaprojektowane. Zarówno ich funkcjonalność jak i forma liczą się na co dzień. Wśród nagrodzonych projektów może znaleźć się zarówno wysmakowana graficznie książka czy piękna lampa jak i piekarnik, umywalka, zmiotka czy opakowanie kremu lub powideł. Wyróżnienia takie jak must have czy Dobry Wzór, przyznawany od lat przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego, pokazują, że to, jakie przedmioty produkujemy ma ogromne, społeczne znaczenie. Drugim powodem jest docenienie przez przyznających nagrodę powiązania wysokiego poziomu wzornictwa z przedsiębiorczością, produkcją i handlem. Ukazanie, że świetnie zaprojektowany przedmiot jest jednocześnie produktem. Produktem, który musi obronić się na rynku. W przypadku producentów, laureatów must have, słowo „produkt” brzmi dumnie. Takie, kompleksowe podejście podkreśla decydującą rolę odbiorcy wzornictwa – konsumenta i klienta, który w całym procesie jest przecież najważniejszy. Na początku, ale i na końcu owej drogi zawsze stoi człowiek, któremu przedmiot ma służyć i sprawiać przyjemność. Rekomendacje takie jak przekonujące hasło must have pomagają w dokonaniu słusznego wyboru.

* Must have to plebiscyt ogłaszany co roku przez organizatorów łódzkiego festiwalu designu. W ramach plebiscytu rada ekspertów – grupa składająca się z przedstawicieli mediów oraz ważnych ośrodków wzornictwa w Polsce i za granicą, wskazuje najciekawsze, zasługujące na uwagę projekty rodzimego designu, odzwierciedlające aktualne trendy w projektowaniu. Wśród laureatów must haveznajdują się zarówno duże i znane marki, jak i mniejsze inicjatywy wytwórcze m. in. z dziedziny meblarstwa, dekoracji wnętrz, oświetlenia, opakowań i zabawek. W każdym przypadku o wyborze decyduje innowacyjność, funkcjonalność, ergonomia, jakość wykonania oraz wygląd projektu.

Jak twierdzą organizatorzy, projekt must have został powołany do życia po to, by pokazywać dobry polski design i dzięki temu promować rodzimy biznes oraz projektantów. Nominowane produkty nie tylko muszą pochodzić z Polski, powinny być także dostępne w sprzedaży. Must have jest nieodpłatnie nadawanym znakiem jakości, którym polskie firmy posługują się w kraju i za granicą.

Na ogólną pulę, z której dokonywany jest wybór, składają się propozycje nadesłane przez ekspertów oraz zgłoszenia dokonywane samodzielnie przez firmy. Wytypowane podczas obrad ekspertów prace eksponowane są na wystawach towarzyszących każdej edycji Łódź Design Festival.

Wystawy pokonkursowe doczekały się prezentacji w wielu miejscach w Polsce i za granicą, między innymi podczas największych na świecie targów designu w Mediolanie oraz w Honk Kongu, gdzie cieszyły się ogromną popularnością.

Konkurs ogłaszany jest od 2011 roku, tak więc odbyły się już cztery jego edycje. W tym roku Rada Ekspertów doceniła i wyróżniła nie tylko tradycyjne – fizyczne przedmioty, ale i dobrze zaprojektowane nowe technologie: usługi, gry i aplikacje.

Tegoroczni laureaci to również, między innymi, bajecznie kolorowe deskorolki wykonane w całości z materiału z recyclingu czy mobilna aplikacja do zaprojektowania własnego mebla…

Wszystkie wyróżnione produkty zaprezentowane na tegorocznej wystawie w Łodzi (must have 2014) obejrzycie na naszej stronie facebookowej:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.70777280…

Mikroalgi, proces i kreacja

Laureatkami tegorocznej edycji konkursu make me! organizowanego przez Łódź Design Festival i zdobywczyniami głównej nagrody zostały Essi Johanna Glomb i Rasa Weber z berlińskiego studia designu Blond & Bieber za projekt Algaemy. Uzasadnieniem wyboru Jury było „dojrzałe i kompleksowe podejście projektantek do produktu i procesu jego wytwarzania”. Zdaniem kapituły konkursu „projekt wyróżnił się nie tylko przemyślaną ekspozycją, ale przede wszystkim świeżym spojrzeniem na proces projektowy, w którym ważny jest nie tylko końcowy produkt, lecz również sposób jego wytwarzania i materiały potrzebne do jego realizacji”.

Projektantki Algaemy przedstawiają swoje przedsięwzięcie jako projekt badający „estetyczny potencjał mikroglonów w kontekście kreatywnym”. Materiał który w Europie jest postrzegany przede wszystkim jako chwast został przez nie z powodzeniem wykorzystany w zaskakujący sposób. Doceniono jego artystyczną wartość. Algaemy to analogowa drukarka do tekstyliów, produkująca własny (szybko rosnący) pigment. Mikroglony posiadają niesamowicie szeroki zakres zastosowań, między innymi w produkcji żywności, produkcji energii i oleju, mają właściwości filtrujące, a nawet absorbują dwutlenek węgla. Maszyna wykorzystuje ten potencjał do stworzenia cyklu produkcji, który nie wymaga dodatkowej energii ani materiałów oprócz siły ludzkiej i samych mikroglonów. Algaemy koncentruje się na odkrywaniu możliwości mikroglonów jako pigmentu do tworzenia nadruków na tekstyliach. „Biodynamiczna paleta kolorów” tekstyliów Algaemy zmienia się z czasem pod wpływem ekspozycji na słońce, na przykład z zieleni w intensywny błękit, z bladego różu w jaskrawą czerwień i ostatecznie w pomarańczowy. Każdy skrawek materiału opowiada własną historię.

Projekt studia Blond & Bieber jest innowacyjny i intrygujący wizualnie. Jest to doświadczenie godzące naukę ze sztuką. Przedsięwzięcie młodego duetu projektowego reprezentuje również ważną tendencję we współczesnym projektowaniu. Kładzie ona nacisk na sam proces wytwarzania produktów. Projektant jest tu odpowiedzialny nie tylko za formę przedmiotu, który tworzy, ale również za technologię, dzięki której ów przedmiot powstaje. Dlatego miano innowacyjności ma tu szczególne znaczenie. Przykładem realizowania podobnej wizji roli projektanta jest odnoszący międzynarodowe sukcesy Oskar Zięta. Stworzona przez niego marka, pod znaczącą nazwą ZietaProzessdesign, produkuje przedmioty przy użyciu odkrywczej technologii pompowania metalu. Essi Johanna Glomb i Rasa Weber z Blond & Bieber również, choć w mniejszej skali, są projektantkami procesu technologicznego. Forma, tu wzory uzyskane na tekstyliach, jest w dużej mierze efektem tego procesu. Ostateczny wygląd przedmiotu nie jest nadrzędnym celem, gdyż nie może być w tym przypadku z góry narzucony. Jednak autorki biodynamicznych pigmentów idą o krok dalej. Proces tworzenia nie kończy się na etapie produkcji. Po wydrukowaniu wzoru na tkaninie jego barwy nadal się zmieniają. Tutaj rodzi się pytanie. Czy taka technologia przystaje do przemysłu? Jaki jest jej „potencjał wdrożeniowy”? Czy producenci są skłonni produkować a konsumenci kupować produkt „nieskończony”? Jednym słowem czy rynek jest na to gotowy? Odpowiedź narzuca się sama. W dużej skali na pewno nie. Z punktu widzenia przemysłu pozbawienie pigmentu waloru zmienności byłoby udoskonaleniem procesu produkcji. Mam jednak wątpliwości czy nie ucierpiałaby na tym wymowa artystyczna całego projektu. Wszystko zależy od tego w jakim kierunku projektantki przewidują rozwijać działanie swojego prototypowego laboratorium. Jeśli w grę wchodzi rzemieślnicza produkcja niewielkich ilości tkanin, rozwijanie wynalezionych technik w celach artystycznych, to na pewno jest to bardzo ciekawe i wartościowe dla odbiorców. Istnieje również spore prawdopodobieństwo, że technologia zostanie zauważona i wykorzystana w innej, nie oczekiwanej dotąd dziedzinie, że znajdzie zastosowanie, które nie zostało jeszcze przez autorki przewidziane. Czyż nie byłoby to budujące? Czy nie ucieleśniłoby idei projektowania procesu par excellence? Mam nadzieję, że tak się stanie.

Jak działa drukarka analogowa Algaemy? Zobaczcie film studia Blond & Bieber: www.blondandbieber.com

Zdjęcia wszystkich prac finałowych z tegorocznej wystawy pokonkursowej make me! znajdziecie na naszej stronie facebook’owej:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.70774337…