Tożsamość. Łódź Design Festival 2016

Za nami październik i 10 jubileuszowa edycja Łódź Design Festival. Jej hasłem przewodnim była Toższamość. Organizatorzy wraz z kuratorami oraz projektantami zastanawiali się jak poprzez dizajn manifestuje się tożsamość twórców i odbiorców, co kształtuje tożsamość miejsc, w których żyjemy oraz w jaki sposób dobrze zaprojektowany produkt wpływa na tożsamość marki.

Otwarcie festiwalu było w tym roku szczególnie uroczyste, odwiedzili je najwyżsi przedstawiciele władz samorządowych oraz ministerialnych. Oprócz pochwał i gratulacji dla organizatorów padło wiele deklaracji wspierania tej i podobnych inicjatyw w dziedzinie wzornictwa. Oby zostały one spełnione i dizajn w Polsce miał się coraz lepiej. Podczas ceremonii otwarcia wręczona została nagroda w konkursie make me! oraz nagrody specjalne.

Jubileusz stał się okazją zarówno do podsumowań jak i spojrzenia w przyszłość. Specjalna wystawa jubileuszowa pozwoliła widzom zerknąć wstecz i prześledzić rozwój festiwalu od jego pierwszej edycji w 2007 roku. Prezentowane w bloku The Future is Now wystawy Every Da(y)ta, Random darknet shopper oraz Mars 2030 poruszały tematy nowych technologii, robotyzacji oraz wyzwań stojących przed ludzkością. Przygotowana przez Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie wystawa Mars 2030 prezentowała projekt przestrzeni mieszkalnej przystosowanej do długodystansowych lotów kosmicznych. W projekcie uwzględnione zostały zarówno wymogi bezpieczeństwa jak i komfort fizyczny i psychiczny załogi.

Wystawa No Randomness kontynuująca niejako temat pokazanej na łódzkim festiwalu w zeszłym roku wystawy Niewidzialni Bohaterowie, prezentowała obiekty wypełniające naszą codzienność, których obecność jest dla nas tak oczywista, że nie zastanawiamy się jak dobrze i funkcjonalnie zostały zaprojektowane. Co więcej, to, że stały się tak powszechne zawdzięczają swojemu kształtowi, wielkości, kolorowi itp. Piękno obiektów i wynalazków takich jak m. in. papier, system metryczny, pomarańczowa kamizelka, znak stop czy bieżnik opony, wyraża się właśnie w ich “niewidzialności”. Twórca wystawy, Oscar Lhermitte, po raz kolejny uświadamia nam, że nic dookoła nas nie jest przypadkowe, wszystko zostało zaprojektowane.

Wizytówkę festiwalu niezmiennie od lat stanowią plebiscyty dla młodych projektantów: must have i make me! oraz wystawy pokonkursowe, które co roku możemy na nim podziwiać. Sądząc po zainteresowaniu i ilości zgłoszeń, które wpływają z całego świata, konkurs make me! zdążył już zyskać międzynarodową renomę. Prace laureatów wyróżniają się nie tylko kreatywnością ale także odpowiedzialnością za środowisko oraz, co warto podkreślić, wrażliwością społeczną. Młodzi projektanci starają się wyjść na przeciw aktualnym potrzebom użytkowników, mając jednocześnie na względzie wpływ wdrożenia produktu na środowisko naturalne.

Wyróżnione w tym roku projekty to m. in. Bono Alicji Sieradzkiej oraz MIO, którego autorem jest Toth Balazs z Węgier. Bono to domowy kompostownik odpadków organicznych (takich jak obierki warzyw i owoców, skorupki jaj, fusy z herbaty i kawy, papier). W estetycznej formie zamkniętego naczynia, przy udziale dżdżownic (gat. Eisenia fetida) odbywa się proces przetwarzania części kuchennych śmieci na organiczny nawóz, który przyda się w uprawie domowych roślin czy ziół.

MIO to dzban z nieszkliwionej terakoty, z wielorazowym filtrem z węgla aktywowanego, zapewniającego wolną od zanieczyszczeń wodę pitną. Dzięki użyciu terakoty naczynie schładza temperaturę wody o ok. 10C tak więc nie ma potrzeby przechowywania jej w lodówce. projekt jest odpowiedzią na zwiększone i w dużej części nieuzasadnione spożycie wody butelkowanej, które szkodzi środowisku naturalnemu. Kształt dzbanka nawiązuje to tradycyjnej, stosowanej niegdyś formy, która nie tylko cieszy oko ale również pozwala na obcowanie z cudownym, naturalnym materiałem, jakim jest glina.

Zwycięskim projektem okazał się być Instrument Miejski Jana Pfeifera. Powstał on w wyniku obserwacji zachowań dzieci w parku. Te, przechodząc, uderzają patykami o szczeble barierki, która wydaje przypadkowe dźwięki. Instrument miejski to jednocześnie barierka, która spełnia wszystkie funkcje ochronne oraz instrument muzyczny, którego dźwięki są w pełni harmoniczne. Celem projektu było stworzenie miejsca spotkań, zabaw oraz doświadczeń audialnych. Obiekt składa się z kilku modułów połączonych ze sobą w konfiguracje zależne od danej przestrzeni.

Przyznam, że ucieszyłaby mnie realizacja tego projektu w przestrzeni miejskiej, najchętniej na jednej z kładek w mojej okolicy (o feralnej kładce przeczytasz tutaj)… Zresztą z chęcią weszłabym w posiadanie wielu projektów zaprezentowanych w konkursie (patrz poniższy projekt dekoracyjnych mydeł SEEM SOAP See Valentine). Nazwa plebiscytu słusznie przemawia, a raczej nawołuje do producentów: make me czyli zrób/wyprodukuj mnie!

Drugi z wymienionych konkursów, który co roku śledzimy z niemałą satysfakcją to must have -nagroda dla produktów już wdrożonych na rynek. Satysfakcja bierze się stąd, że spora część z nich jest dostępna w naszym sklepie. Jeżeli którejś z rzeczy jeszcze nie mamy, to jej pojawienia możecie się wkrótce spodziewać.

Kalendarium wydarzeń: polski design – druga połowa roku 2016

1 – 10 lipca 2016 Gdynia Design Days  ODZYSKANE

Pierwsze dni lipca zdecydowanie należeć będą do Gdyni. Gdynia Design Days jest najlepszym letnim miejscem spotkań nie tylko branży projektowej. Dzięki odbywającemu się równolegle najpopularniejszemu w Polsce festiwalowi muzycznemu Open’er o wolnych miejscach w gdyńskich hotelach od dawna można jedynie pomarzyć. W tym roku dodatkową okazją jest 90-lecie miasta Gdynia. W 1926 roku, kiedy Polska odzyskała dostęp do morza, podjęto decyzję o budowie portu Gdynia. Organizatorzy GDD przekonują, że to właśnie rozumiane szeroko ODZYSKANIE jest tym, o co musimy się zatroszczyć w roku 2016. Odzyskać należy mentalne i emocjonalne połączenie z morzem oraz pamięć o miejscowej historii. Morze to żywioły, których energię możemy odzyskiwać, jednak w sposób odpowiedzialny i zrównoważony, wzorując się na krajach, które z problemem zmagają się od wieków. Odzyskać, także w skali mikro możemy surowce tak, by dać im drugie życie. Wreszcie design potrzebuje odzyskania swego właściwego znaczenia (którym wg organizatorów jest gra zespołowa, współpraca różnych środowisk, powiązanie potrzeby, technologii i procesu) oraz powrotu do swego źródła czyli zapominanych lokalnych tradycji, materiałów i związanego z morzem rzemiosła.

Centrum festiwalowym stanie się, jak w poprzednich latach Pomorski Park Naukowo Technologiczny. Tutaj odbędzie się większość wystaw m. in. wystawa główna Odzyskane, Manuba – rzemiosło odzyskane promująca wyprodukowaną przez GDD serię przedmiotów – efektów współpracy projektantów z rzemieślnikami z regionu, wystawy cykliczne jak prezentacja wybranych prac dyplomowych ASP oraz School of Form, wystawa pokonkursowa Młodzi na Start ELLE Decoration (hasło przewodnie : minimalizm), wystawy Konsekwencje oraz Dizajn u źródeł prezentowane w październiku na Łódź Design Festival a także ciekawie zapowiadająca się wystawy Miasto i Las, na którą popularni polscy projektanci zaprojektowali budki lęgowe dla zamieszkujących miasta zwierząt oraz Irrational Times będąca efektem współpracy polskich i szwedzkich projektantów. 90-lecie miasta Gdynia stanie się również znakomitą okazją do przypomnienia o jubileuszu 90-lecia powstania Spółdzielni ŁAD. Wystawie poświęconej jej bogatemu dorobkowi (której jesteśmy partnerem) towarzyszyć będą wykład dr Huberta Bilewicza oraz spotkanie ze współczesnymi projektantami z grupy Tabanda. Nie zabraknie również kreatywnej przestrzeni dla najmłodszych (Kids Design Space) oraz ciekawych warsztatów.

Jednocześnie w przestrzeni miejskiej, czyli strefie miasto kilka wydarzeń towarzyszących m. in. Design w witrynach – na ulicy Świętojańskiej wybrane witryny sklepowe zamienią się w miejską galerię tkanin. W parku Rady Europy stanie Terminal DesignuMarek Cecuła (wybrane projekty artysty zobacz tutaj) pokaże retrospektywę swoich prac w Muzeum Miasta Gdyni. Agnieszka Bar przedstawi kolekcję swoich autorskich przedmiotów ze szkła na wystawie Szkło. Rytuał. W Gdyńskim Centrum Filmowym odbędzie się przegląd filmów oraz targi Projekt Market.

3 -11 września 2016 WAWA Design Festiwal SYNERGIA

Zaraz po szkolnych wakacjach, w pierwszy weekend września rozpocznie się czwarta edycja warszawskiego festiwalu designu Wawa Design Festiwal. W tym roku pod hasłem SYNERGIA. Przez dziewięć dni w Soho Factory – stołecznym centrum artystycznym zajmującym postindustrialne przestrzenie na warszawskiej Pradze Południe, będzie można oglądać, dotykać i poddawać dyskusji wszystko, co związane ze sztuką projektowania. Wystawy, prezentacje, wykłady, a także warsztaty z projektowania, które zawsze cieszą się wyjątkowym zainteresowaniem odwiedzających, w tym roku posłużą pokazaniu w jakiej synergii człowiek występuje z technologią i przestrzenią wokół siebie. Główną atrakcją tegorocznej edycji będą niewątpliwie realizowane razem z firmą Renault – partnerem strategicznym wydarzenia, konkurs na zaprojektowanie samochodu autonomicznego, pierwsza w Polsce wystawa Car Designu PASSION FOR DESIGN & INNOVATION oraz warsztaty z Anthonym Lo Wiceprezesem Designu Zewnętrznego Renault. Po raz czwarty powstanie cykliczna wystawa Projekt Warszawiak, prezentująca prace stołecznych projektantów (zgłoszenia przyjmowane są jeszcze do końca czerwca). Znajdzie się również miejsce dla związanych z designem inicjatyw społecznych jak prezentacja kampanii Dbamy o lepszą codzienność. Nie sposób nie wspomnieć, że ten stosunkowo młody festiwal chociaż organizowany jest  w stolicy, jest oddolną inicjatywą prywatnych osób, szczególnie jego organizatorki Iwony Kowalczyk, współtwórczyni pierwszej edycji Gdynia Design Days, rodowitej warszawianki, efektem jej pasji i zaangażowania. “U źródeł pomysłu na nowe cykliczne wydarzenie leżała potrzeba skupienia środowiska twórców, producentów i promotorów designu na promocji  kreatywnego projektowania i szerokiej edukacji z zakresu wzornictwa przemysłowego. Z jednej strony chcemy wyraźnie uświadomić projektantom i producentom korzyści, jakie przynosi ich współpraca, a z drugiej strony pragniemy w lekki, interesujący i angażujący sposób pokazywać szerokiej publiczności, czym jest dobry design“. Zadanie to udaje się wykonywać całkiem nieźle. Trzecią edycję Festiwalu odwiedziło ponad 14 tys. osób. Mamy nadzieję, że zarówno popularność jak i prestiż wydarzenia będą z roku na rok wzrastać.

13 – 23 października 2016 Łódź Design Festival Tożsamość

W październiku odbędzie się jubileuszowa, dziesiąta edycja Łódź Design Festival, a jej hasło przewodnie to Tożsamość. ŁDF to jak dotąd najczęściej odwiedzana, związana z designem impreza w Polsce. Poprzednia edycja przyciągnęła w sumie 45 tys. odwiedzających. Jednym z kluczowych elementów festiwalu jest konkurs Make me! (jeszcze do 10 lipca przyjmowane są zgłoszenia), który co roku prezentuje najciekawsze nowe projekty i otwiera młodym projektantom drogę do kariery w zawodzie. Zwycięzca otrzymuje dodatkowo nagrodę w wys. 20.000 zł. Równie rozpoznawalnym, cyklicznym konkursem jest must have! wyróżnienie dla najlepiej zaprojektowanych, nowych produktów na polskim rynku. Prezentująca różne, także międzynarodowe wystawy Sekcja Open Programme skierowana jest przede wszystkim do instytucji, kuratorów, artystów i projektantów, którzy chcieliby podzielić się efektem swojej pracy z szeroką publicznością (nabór projektów do tegorocznej edycji trwa do 3 lipca). Łódź Design Festival daje także możliwość zaprezentowania się komercyjnym firmom, które “wpisują design w swoją strategię działania“. Tym sposobem “sponsorzy i partnerzy aktywnie uczestniczą w programie przygotowując ekspozycje, prelekcje oraz warsztaty“.

21 – 23 października Warsaw Home Expo 2016

Warsaw Home to startujące w tym roku międzynarodowe targi wyposażenia wnętrz organizowane w Ptak Warsaw Expo – nowym centrum targowo – kongresowym. Trzeba przyznać, że miejsce robi wrażenie. Jest to największe centrum targowe w regionie, mające 143 000 m²  nowoczesnej powierzchni wystawienniczej i 330 000 m² powierzchni zewnętrznej. Znajduje się w doskonałej lokalizacji, przy autostradzie A2, 10 min od lotniska Chopina w Warszawie. Konsekwentnie budując swą pozycję międzynarodową targi mają szansę stać się imprezą na miarę mediolańskich isaloni w tej części Europy. Tym bardziej, że Polska jest jednym z liderów produkcji mebli na świecie. Wydarzenie kieruje swą ofertę do wszystkich przedstawicieli branży: producentów, dystrybutorów, architektów, projektantów wnętrz, jak również klientów.
Zaplanowano dzień branżowy oraz dni konsumenckie. Powierzchnia wystawiennicza podzielona zostanie na kilka stref: FURNITURE (meble), DECO (oświetlenie, tekstylia, dekoracje), PREMIUM (produkty luksusowe), KITCHEN (meble i akcesoria kuchenne), INTERIOR FINISH (podłogi, ściany, drzwi, schody, materiały wykończeniowe). Dodatkowym wydarzeniem towarzyszącym imprezie będzie Poland Design Festival, na którym  będą mogły zaprezentować się niezależne krajowe marki związane z wystrojem wnętrz i designem.

Dba(j)my o lepszą codzienność

Czy nieoptymalnie działający przedmiot codziennego użytku może pomóc nam żyć lepiej?

Dbamy o lepszą codzienność” to kampania portalu Watchdogportal.pl (jego nazwa pochodzi od angielskiego watchdog – pies stróżujący) prowadzonego przez Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska, w ramach której zaproszono polskich projektantów do stworzenia serii przedmiotów, które – poprzez swoje nieoptymalne działanie będą inspirować do chwili zatrzymania i namysłu.  Są to przedmioty codziennego użytku zainspirowane filozofią działań strażniczych – stałym zwracaniem uwagi na to, co wokół nas nie działa optymalnie, abyśmy mogli żyć lepiej.

“Żyjemy coraz szybciej. W natłoku codziennych obowiązków często brakuje nam czasu na zatrzymanie się i refleksję nad tym, co w naszym otoczeniu – relacjach, lokalnej społeczności czy np. mieście – działa, jak działa i co możemy zrobić, aby działało lepiej. Myślimy o tym zazwyczaj dopiero wtedy, gdy odczuwamy już negatywne konsekwencje braku wcześniejszego namysłu i działania. Często wtedy staje się też dla nas oczywiste, że coś mogliśmy wcześniej zrobić – poprawić, ulepszyć, zmienić” – pisze Katarzyna Batko-Tołuć Członkini Zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Celem kampanii jest przedstawienie i popularyzacja idei oraz filozofii działań strażniczych oraz promocja osób w nie zaangażowanych (tzw. strażników/watchdogów), czym od lat zajmuje się Sieć Obywatelska.

“Działania strażnicze, których popularyzacją i wsparciem zajmuje się Sieć Obywatelska, polegają na stałym monitorowaniu decyzji instytucji publicznych mających wpływ na nasze życie. W kampanii chcemy opowiedzieć o tym w nietypowy sposób, inspirując jednocześnie do takiego myślenia i działania także w życiu prywatnym. Stąd pomysł połączenia strażników z projektantami przedmiotów użytkowych i stworzenia serii przedmiotów codziennego użytku zainspirowanych ideą działań strażniczych.” – tłumaczy Agnieszka Podgórska, Dyrektorka ds. rozwoju Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Do udziału w projekcie zaproszeni zostali polscy projektanci (m.in. Jan Kochański, Nikodem Szpunar i Kamila Niedźwiedzka, Agnieszka Bar, Jakub Koźniewski) oraz wspierani przez Sieć Obywatelską strażnicy (Piotr Kodzis, Monika Bienias, Wojciech Paszkowski, Małgorzata Łosiewicz i Robert Chomicki).
W wyniku ich spotkań powstały jak do tej pory trzy przedmioty.
Pierwszym z nim jest czajniczek do herbaty zaprojektowany przez Jana Kochańskiego i Piotra Kodzisa.

Jan Kochański:

“Dobrze zaprojektowane przedmioty są dla użytkowników niewidzialne. Nie nastręczają problemów. Pomagają w spełnianiu podstawowych, codziennych czynności. Jeśli przedmiot działa poprawnie, nie widzimy go na co dzień.
W tym projekcie zaintrygowało mnie to, że musiałem spojrzeć na swoją pracę w nieco inny sposób – musiałem stworzyć produkt, który właśnie nie będzie do końca dobrze funkcjonował. Przedmiot, który zaprojektowałem, już na pierwszy rzut oka ma dziwną formę. Jego konstrukcja opiera się na formie kuli, idealnej bryły. Natomiast kluczowe elementy dzbanka, doczepione do kuli, takie jak dziubek, pokrywka, rączka czy podstawka, na której stoi, sprawiają wrażenie, jakby się poprzesuwały, jakby były nie do końca na swoim miejscu. Kiedy chcemy nalać z czajniczka herbatę, okazuje się, że ręką, którą chwytamy za rączkę, musimy wykonać nienaturalny ruch. Zależało mi jednocześnie na tym, żeby przedmiot był w pełni funkcjonalny. Dlatego też został wykonany w tradycyjnej technice ceramiki, z przyjemną, drewnianą rączką, która jest miła w dotyku i nie nagrzewa się tak jak pozostała część dzbanka.

 

Projektowanie rozpocząłem od spotkania z Piotrem Kodzisem, który jest jednym ze strażników w Sieci. Odwiedziłem Piotra w jego domu na Sejneńszczyźnie. To, co zwróciło moją uwagę, kiedy spotkałem się z Piotrem, to fakt, że działa w zasadzie samotnie. Z jednej strony ma wsparcie Sieci. Z drugiej tam, w swojej okolicy, wydaje się być samotnym jeźdźcem. Spotkanie z nim było dla mnie inspiracją, żeby stworzyć obiekt, wokół którego można się spotkać.Takim przedmiotem jest właśnie czajniczek do herbaty – buduje wokół siebie możliwość spotkania i rozmowy. 

 

 

Chciałbym, aby ludzie kupując ten dzbanek, wprowadzając do swojego życia, przypominali sobie o tym, że zawsze mogą coś zmienić, coś ulepszyć. W życiu codziennym możemy w miarę łatwo zmieniać swoje otoczenie, wymieniać przedmioty, inaczej nimi gospodarować – wtedy odczuwamy jakąś pozytywną zmianę, która dzieje się natychmiast. Mam wrażenie, że w życiu publicznym wiele osób nie podejmuje się takich działań, ponieważ ma poczucie, że to nic nie zmieni. A jednak patrząc na Piotra, widać, że te zmiany zachodzą i są pozytywne. Ten projekt jest także po to, aby zwrócić uwagę, iż w taki sam sposób, w jaki kreujemy naszą prywatną przestrzeń, możemy kreować społeczną rzeczywistość, to jak funkcjonujemy jako społeczność, jako obywatele”.

dowiedz się więcej o autorach

Drugim przedmiotem jest lustro zaprojektowane przez Studio Szpunar – Nikodema Szpunara i Kamilę Niedźwiedzką oraz Monikę Bienias

Studio Szpunar:

“Przedmioty codziennego użytku powinny mieć jakąś funkcję, poza funkcja dekoracyjną, powinny ułatwiać człowiekowi życie. Przedmiot funkcjonalny (…), /ma/ nam umożliwić realizację zamierzonego celu, a nie zwracać na siebie uwagę. Tutaj zadanie było zupełnie inne. Mieliśmy zaprojektować rzecz, która nie jest do końca funkcjonalna, przez co zmusza do refleksji nad tym, co wokół nas działa, a co nie działa i co mogłoby działać lepiej. Można oczywiście podejść do tego tematu dosyć błaho i zrobić po prostu tępy nóż, którym nie jesteśmy w stanie ukroić chleba. Ale z drugiej strony pomyśleliśmy, że warto głębiej to przemyśleć i stworzyć coś, co da pole do zastanowienia nad samym sobą. Dlatego pomyśleliśmy o lustrze jako przedmiocie, który odbija nas samych, dzięki czemu możemy sami ze sobą prowadzić dialog.

 

Proces projektowania zaczęliśmy od wizyty u Pani Moniki – strażniczki w miejscowości Czubajowizna. Porozmawialiśmy z Panią Moniką o jej historii, o tym, jak zaczęła być strażnikiem, w jaki sposób dołączyła do Sieci, czym się zajmuje, z jakiego rodzaju przeciwnościami się zmaga. Głównym problemem, który zauważyliśmy, jest to, że lokalna władza często działa niejasno, nie pokazuje wszystkiego, co robi – nie przekazuje informacji mieszkańcom. Ten problem jawność informacji zainspirował nas do tego, żeby pójść w kierunku lustra i klarowności odbicia.

 

 

Zaprojektowane przez nas lustro jest wyjątkowe – pokryte wzorem, który sprawia, że widoczne w nim odbicie jest nierówne, poszatkowane. Efekt jest taki, jakbyśmy spoglądali na swoje odbicie przez deszcz. Obraz jest rozmyty i pocięty. Żeby zobaczyć swoje odbicie w tym lustrze, trzeba się nagimnastykować, podejść, spojrzeć pod innym kątem, jednak nadal nie będzie to czyste odbicie jak przy tradycyjnym lustrze. Dodatkową wartością tego przedmiotu jest to, że jest atrakcyjny wizualnie, przyciągający uwagę, będący dobrym uzupełnieniem wnętrza. Nasze lustro ma specyficzny kształt wycięty w technologii water jet – jest to technologia, która wykorzystuje wodę pod dużym ciśnieniem. Samo lustro również jest nietypowe – jego krawędzie są białe, a nie – jak w przypadku większości luster – zielone. Do naniesienia wzoru na lustro wykorzystaliśmy tradycyjną technikę druku nazywaną sitodrukiem. Polega ona na tym, że przenosimy ręcznie farbę na powierzchnię przedmiotu przez odpowiednio naświetlone sito, przez jego drobne oczka. Patrząc na nie możemy zadać sobie pytanie, czy my jesteśmy w porządku, czy to, jak działamy, jest fair i czy na pewno robimy wszystko, żeby było lepiej, czy może jednak ignorujemy i nie zwracamy uwagi na pewne aspekty codzienności. Zależało nam na tym, żeby stworzyć obiekt, który nie będzie się kurzył. Chcieliśmy, aby zawisł na ścianie i przypominał codziennie komuś, kto na niego spojrzy, że rzeczywistość nie jest doskonała i warto ją ulepszać”.

dowiedz się więcej o autorach

Trzeci przedmiot to szklanka zaprojektowana przez Agnieszkę Bar i Wojciecha Paszkowskiego

“Wierzę w to, że przedmioty, które nas otaczają, mają wpływ na jakość naszego życia i czasem przedmiot potrafi pokierować naszymi myślami i mieć wpływ na decyzje, które podejmujemy. Tym, co jest zawsze moim celem w projektowanych przeze mnie przedmiotach, to przekazanie czegoś użytkownikowi – chodzi o to, aby to nie był tylko fizyczny obiekt, który po prostu jest i którego nie zauważamy, ale żeby grał jakąś rolę w naszym życiu codziennym. Zostałam zaproszona do projektu  aby stworzyć przedmiot, który działa nieoptymalnie – nadal możemy z niego korzystać i go używać, ale nie przechodzimy obok niego obojętnie.

 

 

Inspiracją do mojego projektu było spotkanie z panem Wojciechem Paszkowskim, który jest jednym ze strażników działających w Sieci Obywatelskiej. Spotkaliśmy się u pana Wojciecha w domu w Siennej w Kotlinie Kłodzkiej. Pan Wojciech opowiadał mi dużo o swojej działalności, o misji i motywacji, z jaką działa w swoim rejonie, lokalnie. Spotkaliśmy się w jadalni, w bardzo jasnym, przestronnym miejscu, w którym było mnóstwo czystych talerzy, gotowych do nakrycia i spożywania posiłku. Już wtedy zrodziła mi się myśl, żeby zaprojektować naczynie. Pan Wojciech wspominał mi, że działa jako strażnik/watchdog, ponieważ wydaje mu się, że ludzie pewnych rzeczy nie zauważają albo wręcz nie chcą ich widzieć. Nawet kiedy dostrzegą jakiś problem, często udają, że go nie ma. Może z powodu braku siły czy świadomości, że możemy zawalczyć o jakąś rzecz, nie robimy tego. Chciałam w zaprojektowanym przeze mnie przedmiocie przekazać więc również to, że jeżeli zauważymy pewien problem, to możemy się nad nim zastanowić, pomyśleć i podjąć działania. Wybrałam szklankę, ponieważ jest to przedmiot, z którym mamy styczność kilka razy dziennie, więc jest szansa na to, że zatrzymamy się i pomyślimy.

 

 

Szklanka, którą zaprojektowałam jest pochylona – patrząc na nią może nam się wydawać, że w momencie nalewania płynu szklanka się przewróci. Jednak kąt jej pochylenia został tak wymierzony, aby zachowała swoją stabilność, jednocześnie powodując w nas tę niepewność. Szklanka została wykonana w technice formowania ręcznego szkła na gorąco przy piecu hutniczym. Ten proces polega na wybieraniu gorącej masy szklanej z pieca, kształtowaniu go w bańkę szklaną i rozdmuchiwaniu w określony, docelowy kształt do formy drewnianej. Drugi etap polegał na szlifowaniu szkła tradycyjnymi technikami z użyciem kamieni, po to, aby szklankę pochylić, odchylić ją od osi i aby uzyskać specyficzne płaszczyzny.

Dzisiaj wszyscy się spieszymy. Myślę, że dążenie do wyciszenia, do sprowadzenia pewnych czynności do rytuałów ma sens. Myśląc o tym projekcie, też sama siebie obserwuję i wydaje mi się, że posiadanie takiego nieoptymalnego przedmiotu, z którego korzystamy codziennie, może spowodować lawinę chęci zmiany czegoś”.

dowiedz się więcej o autorach

Zapraszamy do wsparcia kampanii na www.wspieram.to/przedmioty

Co to jest design?

Na początek wytłumaczę się ze stosowania obcego terminu. Dlaczego “design”? Czemu nie użyć polskiego słowa? Wiem, wiem: “Polacy nie gęsi…” zwykle także jestem przeciwniczką zapożyczeń czy językowych kalek. Usprawiedliwieniem ich użycia może być tylko brak właściwego odpowiednika. Tak jest też w tym przypadku. Definicja angielskiego słowa “design” (dopuszczalna również spolszczona pisownia: “dizajn”jest po prostu szersza, bardziej pojemna od polskich odpowiedników i na tym polega jej przewaga. Pojęcie designu zawiera zarówno to, co mamy na myśli mówiąc “wzornictwo” czy wzornictwo przemysłowe” jak i to, co rozumiemy przez “projekt”. Określeń polskich można używać zamiennie, w zależności od kontekstu, jednak  “design” obejmuje wszystko. “Designer” to projektant. Design to zarówno przelany przez niego na papier czy monitor komputera zamysł, wzór, projekt właśnie, jak i immanentna cecha zmaterializowanego efektu jego pracy. Inaczej mówiąc design to zarówno projektowanie, jak i właściwość rzeczy, które zostały zaprojektowane. Design to cały proces zawarty w jednym słowie.

Lampa z serii Himmeli marki Nasu

Co to za cecha, o której mowa? Czym jest design jako właściwość wytworzonej rzeczy? Ogólnie mówiąc, chodzi o to j a k i będzie przedmiot (a także przekaz graficzny, czy nawet usługa), jaką szeroko pojętą f o r m ę przybierze. Nie mam jednak na myśli jedynie wyglądu owej rzeczy. Niekiedy utożsamiamy design z wyglądem. Jest to rozumienie bardzo zawężone, wypaczające sens projektowania. Forma przedmiotów, którymi jesteśmy na co dzień otoczeni nie jest dowolna, musi być podporządkowana ich funkcji. Funkcja przedmiotu – to do czego jest nam potrzebny, stanowi niejako jego treść. Forma ma zaś tej treści jak najlepiej służyć. Wygląd w designie nie jest czystą ekspresją projektanta czy “sztuką dla sztuki” ale wypadkową wielu założeń, które przedmiot winien spełniać. Projektant jest po trosze artystą, wynalazcą, jak i rzemieślnikiem czy inżynierem. Design to złożony proces, którego najważniejszym ogniwem jest odbiorca. Zadanie designera jest odpowiedzialne, ponieważ to za jego sprawą życie zostanie nam ułatwione lub choćby uprzyjemnione, bądź przeciwnie, będziemy się przez niego potykać, garbić lub tracić wzrok.

VeryGraphic. Polish Designers of the 20th Century Red.: Jacek Mrowczyk Wyd.: Culture.pl, Warszawa 2015

Co zatem z urodą przedmiotów? Czy z tego wynika, że jest nieważna, drugorzędna? Na pewno nie. I w tym także głowa projektanta. Piękno jest wartością, której bym nie umniejszała. Różnimy się typem wrażliwości i sposobem patrzenia na świat. Piękno może być różnie postrzegane i inaczej ustawione w naszej osobistej hierarchii. Jednak obcowanie z nim z pewnością jest ludzką potrzebą domagającą się zaspokojenia.

Fotel YOKO proj. STUDIO ZIBEN

Tylko, jak mówi powiedzenie, czy ładne jest to, co ładne, czy to, co się komuś podoba? Nie ma niestety uniwersalnej odpowiedzi. Jak głosi jedna z ważniejszych prawd psychologii, każdy dostrzega w otoczeniu to, co “chce” zobaczyć. Nie jesteśmy odpowiedzialni za reakcje innych osób, ponieważ tak naprawdę, nie mamy na nie wpływu. Próby estetycznego zadowolenia wszystkich nigdy nie przynoszą niczego dobrego. Zwykle kończą się powielaniem schematów, asekuranctwem czyli wizualną nudą lub przeciwnie – nadmiarem i kiczem. Zamiast starać się przypodobać, projektant powinien mieć możliwość bycia odważnym i pragnąć zarazić odbiorców swoją wizją. Mając jednocześnie świadomość, że projekt mimo wszystko części osób nie będzie odpowiadał.

Gmach Filharmonii im. M. Karłowicza w Szczecinie projektu studia Barozzi. Fot. Filip Kacalski filharmonia.szczecin.pl

Z rozumieniem designu wiąże się paradoks. Z jednej strony jest on wszędzie i we wszystkim, zewsząd nas otacza. Z drugiej strony postrzegamy go jako pewien luksus, nieobecny w codziennym życiu. Jak to możliwe? Design można porównać do pogody. Tak, jak zawsze jest j a k a ś pogoda, tak technicznie, wszystko ma j a k i ś design, ponieważ zostało jakoś zaprojektowane i wyprodukowane. Rzecz w tym czy j a k o ś czy odpowiednio i z należytą dbałością. Mówiąc “nie ma pogody” mamy na myśli pogodę byle jaką, nie-przyjemną. Tak samo “brak” designu odczuwamy negatywnie – jako coś przykrego, co nam doskwiera. Brak decyzji jest decyzją. Nie przykładając wagi do tego, by produkty i nasza przestrzeń były rzetelnie i fachowo zaprojektowane popełnia się grzech obojętności, zbrodnię zaniechania.

Pieczątka modico R45 zaprojektowana przez Matyldę Golędzinowską i Bogusława Małczyńskiego nagrodzonych prestiżowym wyróżnieniem Red Dot 2010 w kategorii biuro.

Opis wspomnianego wyżej, dotkliwego braku czegoś, co jednak jest, ów nie-design czy anty-design, znalazłam w książce “Ostatnie Historie” Olgi Tokarczuk.  Autorka wymieniając otaczające bohaterkę przedmioty opisuje coś w rodzaju czyśćca czy stanu przejścia pomiędzy życiem a śmiercią, w którym ta się znalazła:

“Zobaczyła mały bar przy drodze, z namalowanym na białym tynku Kaczorem Donaldem. (…) Było to nieduże pomieszczenie całe obite plastikowymi, białymi panelami. Podłoga była wyłożona szarą, zimną terakotą. Bufet i wszystkie meble odlano z białego plastiku – ogrodowe krzesła i stoliki z dziurą w środku, w którą wstawia się parasol, wieszaki przy drzwiach, półki pod sztuczne kwiaty, doniczki. Wszystko inne było czerwone – solniczki i cukierniczki, pojemniki na serwetki, nylonowe zasłonki w oknach, obszyte białą koronką. Wszędzie nieznośny kontrast bieli i czerwieni (…) Wtedy kelnerka przyniosła jej jedzenie: sześć pierogów na plastikowym talerzu, polanych tłuszczem ze skwarkami. Obok położyła plastikowe sztućce na białej serwetce. I po drugiej stronie barszcz w plastikowym, miękkim od ciepła kubeczku. Barszcz był z torebki, a pierogi musiały być gotowe (…). Wzięła do ust kęs, nie miał smaku, był ciepły, to wszystko”.

Czy przygnębiająca puenta musi być taka, że w Polsce design “ani nas ziębi ani grzeje”. Generalnie wszystko nam jedno, byle było w barwach narodowych? Czy może jednak wszechogarniająca nas lichość stała się w pewnym momencie wystarczająco nieznośna, żeby chcieć wyjść z owej stagnacji i projektowego nie-bytu?

Design to szeroki temat społeczny, dotyczący nas wszystkich, który często traktuje się jednak jak niszową dziedzinę związaną z produkowaniem ekskluzywnych dóbr. Wspomniane, dość powszechne skojarzenie z tym słowem streszcza się w znienawidzonym przeze mnie przymiotniku “designerskie”. Ten słowny koszmarek straszy mnie od dawna w różnych wypowiedziach, redukując design do tego, co luksusowe i ekstrawaganckie – czytaj: drogie i na pokaz. Za sprawą owego słowa zamiast oznaczać (tylko i aż) “rzecz dobrze zaprojektowaną”* design stał się synonimem snobizmu. Jak pisze Marcin Wicha  (“Jak przestałem kochać Design” ) tak odświętnie rozumiany design istnieje tylko po to by uzasadniać cenę.

Jednakże, nie demonizowałabym mody na “designerskie” gadżety. Zastanowiłabym się raczej do czego one nam służą – jakie potrzeby zaspakajają? Czy chęć zamanifestowania własnego statusu, ustawienia się wyżej w hierarchii społecznej nie jest stara jak świat? Czy nie do tego od zawsze służyły przedmioty? To truizm ale gdzie i jak mieszkamy, co i na czym jadamy, w co się ubieramy i czym jeździmy może określać naszą społeczną pozycję. Nie negujmy również zupełnie potrzeby otaczania się przedmiotami wysmakowanymi. Design służy również do przyjemności. Jeśli docenimy funkcjonalny przystanek, kasownik, lub czytelne oznakowanie, dlaczego nie może cieszyć nas również piękna wyciskarka do cytrusów (i nie mam tu na myśli pewnego opatrzonego przedmiotu na stalowych nóżkach).

JUICY – wyciskarki do cytrusów proj. Aleksandra Stencel

Design to zarówno sztuka użytkowa jak i funkcjonalne, ergonomiczne, łatwe w obsłudze przedmioty podstawowego przeznaczenia. Może być jednocześnie codziennością i odskocznią od niej. Dotyczy zwykłych przedmiotów i tych luksusowych. Nie powinien być zarezerwowany ani dla jednych ani dla drugich. Jak w życiu. Wszystko jest kwestią zachowania odpowiednich proporcji. Dobra kawa w ulubionej filiżance i chwila wolnego czasu to także luksus.

Filiżanka Trident ENDE Ceramics

Z drugiej strony, tzw. rynek dóbr luksusowych istnieje od wieków i patrząc historycznie to on doceniał i wspierał design. Projektanci, tak jak artyści nie istnieliby kiedyś bez mecenasów i zamożnych nabywców. Demokratyczne rozumienie designu jest zjawiskiem stosunkowo nowym. Prawo do designu dla każdego to coś czego dopiero się uczymy. Choć trzeba przyznać, że jako Polacy uczymy się niezwykle wolno. Opieszale przyswajamy fakt, że dobrze zaprojektowane środowisko należy się każdemu.

Przykład z życia: Od dzieciństwa przechodzę po pewnej kładce nad dużą ulicą. Za każdym razem wchodząc lub schodząc po schodach zastanawiam się jakie ukryte intencje miały osoby odpowiedzialne za ich zbudowanie. Czy z rozbawieniem spoglądają teraz z okien któregoś z pobliskich bloków, podziwiając pochód ministerstwa śmiesznych kroków, który nam zgotowały? Każdy pojedynczy stopień starcza na około trzy czwarte kroku – idąc schodek za schodkiem drobisz jak gejsza, idąc co dwa sadzisz susy godne Johna Cleese’a.

Plakat WARSZAWA City Art Posters

Uczestniczyłam pewnego razu w ożywionej dyskusji na temat warszawskiego Wilanowa – jego jednorodzinnej części (epoka lemingradu miała dopiero nadejść). Chaotyczna zabudowa i budowlana samowola (modernistyczne bunkry w sąsiedztwie zamków Gargamela i dworków szlacheckich w stylu polskim) wywoływały we mnie sprzeciw, który nieopatrznie wyraziłam. Koledzy zareagowali żywiołowo, poczuli się oburzeni tym pragnieniem zamachu na osobistą wolność obywateli. Ów architektoniczny miszmasz był ich zdaniem wyrazem elementarnego, nietykalnego, przypisanego każdemu prawa zbudowania sobie, na s w o j e j działce domu tak brzydkiego i “od czapy” jak to tylko możliwe, o ile przyjdzie mu taka ochota. Prawo do wizualnego ładu brzmiało śmiesznie przy prawie do wolności. Wyobraźmy sobie człowieka maszerującego z transparentem “prawo do designu” – czy nie weźmiemy go za wariata? 

Czy zatem planowanie przestrzeni narusza prawa człowieka? Dyskusja wywołała emocje, ponieważ dotyczyła konfliktu wartości. Wbrew pozorom nie była to dyskusja błaha. Pytanie bowiem czy jesteśmy w stanie zrzec się jakiejś części swojej osobistej swobody na rzecz czegoś innego, co także ważne? Czy to, co wspólne jest dla nas wartością? Gdzie przebiega granica pomiędzy tym co prywatne i tym co publiczne? Dom jest prywatny ale krajobraz, do którego jego bryła należy już nie. Płot Kowalskiego ale billboardy na nim widzi k a ż d y, kto przejeżdża obok publiczną drogą. Design przestrzeni publicznej wymaga kompromisów i wypracowania społecznej umowy.

Opakowanie z linii kosmetyków botanicznych tołpa® botanic nagrodzone wyróżnieniem must have 2014

Potocznie, myśląc o wrażliwości estetycznej mamy skojarzenie z tym, co nazywamy gustem. Czy ma on tu coś do rzeczy? Czy ktoś może czuć się uprzywilejowany? Przychodzi mi na myśl kartezjański dowód na równość ludzi pod względem ich władz umysłowych: nikt zapytany nie uskarża się przecież na ich niedobór. Głupotę lubimy zarzucać wyłącznie innym. Podobnie jest z dobrym gustem. Wszyscy go mamy. Tylko dlaczego otacza nas tyle brzydoty? Gust to temat tabu, o którym, jak wiadomo nie dyskutuje się. Podważając czyjeś kompetencje w tej kwestii głęboko obrażamy jego uczucia. Wyjątkiem są projektanci (architekci, graficy, artyści). Ich dobry gust możemy podważać zawsze i na wszelkie sposoby. Projektant nie ma przecież prawa nikomu niczego narzucać. Wywyższać się, twierdzić, że wie lepiej. Przecież to my – klienci, inwestorzy, użytkownicy jesteśmy najważniejsi, ergo jesteśmy miarą wszechrzeczy. Także sami najlepiej na wszystkim się znamy, nawet na sprawach, które powierzamy innym.

Podstawą uczciwości w podejściu do (każdego) tematu jest odpowiednia ilość pokory, którą powinni wykazać się wszyscy zainteresowani. Dobry design cechuje skromność. Projektowanie słusznie odżegnuje się dzisiaj od protekcjonalnego podejścia. Pycha rzeczywiście może tu być niebezpieczna. Zachodzi wtedy, kiedy ktoś naprawdę uzna, że wie lepiej i swoim projektem zamierza na nas wpłynąć, nakłaniając lub odwodząc od pewnych działań czy praktyk. Słowem, kiedy pragnie się użytkownika u p u p i ć.  Design nie powinien również, celowo lub nie, wykluczać żadnej grupy. Powinien służyć raczej wyrównywaniu szans. Oczywistym skojarzeniem jest znoszenie barier architektonicznych dla niepełnosprawnych, czy udogodnienia dla dzieci ale istnieje mnóstwo innych, mniejszych przykładów ułatwiania życia przeróżnym nieuprzywilejowanym grupom. Choćby nożyczki dla leworęcznych itp.

KASKA proj. A. Wianecka. Miejski kask rowerowy dla kobiet. Make me! 2015

Projektant powinien zatem być zarazem odważny (wizja) i skromny. Zachowując dystans do własnej pracy jednocześnie nie musi usuwać się w cień. W wielu sprawach ufamy specjalistom. Dlaczego design w dziedzinie produkcji przemysłowej czy w sferze przestrzeni publicznej traktujemy po macoszemu? Dobry gust (który, co zostało udowodnione, mamy wszyscy) nie wystarczy. Prawdziwym znaczeniem autorytetu jest to, że komuś wierzysz, ponieważ swoją wiedzą i postawą zasłużył sobie na zaufanie. Autorytet nie jest arbitralny czy narzucony, zostaje wypracowany. Na tym powinno polegać zawierzenie designerom. Na owym kredycie zaufania, którym ich obdarzymy. Są wszakże w swojej dziedzinie fachowcami. Mają szereg kompetencji, wiedzę i doświadczenie. To jest ten wkład, który projektanci mogliby włożyć w ulepszenie świata… gdybyśmy tylko im na to pozwolili.

*Pisząc i mówiąc o designie w kontekście produktów właśnie takie jego rozumienie mam zawsze na myśli. Design to po prostu dobrze zaprojektowane przedmioty.

Konsekwencje. Łódź Design Festival 2015

Co roku, w październiku, Łódź staje się ośrodkiem polskiego i światowego designu, przyciągając tysiące odwiedzających z kraju i z zagranicy. Za nami tegoroczna odsłona festiwalu. Poprzednią odwiedziło 45 tysięcy osób. Jestem przekonana, że mimo zimna i niesprzyjającej aury, w tym roku wynik został pobity. Wystawy cieszyły się ogromnym zainteresowaniem publiczności, co wskazuje na to, że popularność i ranga tego wydarzenia, z roku na rok, rośnie.

Konsekwencje to jednocześnie motyw przewodni tegorocznego festiwalu, jak i tytuł jednej z wystaw głównych. Konsekwencjami zmian technologicznych, społecznych i kulturowych są zmieniające się potrzeby ludzi na całym świecie. Przedmioty zaprezentowane na wystawie miały być próbą odpowiedzi na owe wyzwania, stawiane projektantom przez rzeczywistość. Z drugiej strony pokazane obiekty zostały zaprojektowane tak, aby zminimalizować konsekwencje ich nabycia i użytkowania. Chodzi tu o konsekwencje dla jednostek, całych społeczeństw oraz środowiska naturalnego. Celem projektów była realna poprawa jakości życia w konkretnie określonych warunkach, niskie cena i zużycie materiałów a także wysoka wydajność energetyczna. Pytanie o to, w jakiej mierze projektantom udało się sprostać powyższym wyzwaniom, organizatorzy pozostawili otwarte. Odpowiedź na pewno nie jest jednoznaczna. Dotyczy bowiem tego, czym jest design w ogóle i jakie są jego zadania. Niektóre projekty wydały mi się kontrowersyjne i skłoniły do zastanowienia w jakiej mierze design powinien być krytyczny. Czy pragmatyka w podejściu do projektowania nie przysłania nam prawdziwych problemów jakimi są przyczyny sytuacji, w których na świecie znajduje się wiele osób i całych społeczności? Czy design ma jedynie odpowiadać na potrzeby będące konsekwencją złej sytuacji życiowej ludzi? Czy może powinien skupić się na rozwiązaniach przyczyniających się do zniesienia powodów owej sytuacji… Czy projektowanie mobilnych pojemników na wodę ułatwiających jej transport kobietom, dzieciom czy osobom starszym nie jest dwuznaczne moralnie? Czy nasza solidarność nie powinna objawiać się raczej poprzez wsparcie budowy studni… Rozumiem, że projektant miał dobre intencje ale moim zdaniem zabrakło refleksji o… konsekwencjach właśnie. Czy w konsekwencji takiego myślenia będziemy teraz projektować niezatapialne pontony dla imigrantów, ubrania odporne na ciosy dla ofiar przemocy? Istnieje możliwość, że źle odczytałam przesłanie. Zamysłem autora projektu była może ironia, chodziło o wzbudzenie kontrowersji, włączenie w głowach odbiorców “czerwonej lampki” skłaniającej do refleksji. Przekazanie w mikro skali tego samego przesłania, którym kierował się Bansksy, tworząc swój Dismaland.

Konsekwencje. Konstrukcja umożliwiająca gotowanie przy pomocy energii słonecznej.

Niewątpliwą atrakcją festiwalu była wystawa Niewidzialni bohaterowie. Geniusz rzeczy codziennych zorganizowana przez Vitra Design Museum. Był to oryginalnie zaprezentowany zbiór, chciałoby się powiedzieć prozaicznych przedmiotów, które ułatwiają nam codzienne życie. Zaszczytu dostąpiły m. in. spinacz, gumka recepturka, karteczka “post it”, kredki, prezerwatywa, żarówka, zamek błyskawiczny, wieszak, puszka, folia bąbelkowa, rzep… Autorzy przyjrzeli się wszystkim aspektom takich przedmiotów: innowacyjności wynalazku, efektywności masowej produkcji, historycznym ewolucjom, estetyce i różnorodności form. Wystawa dowiodła, że design jest wszędzie, dotyczy wszelkich aspektów życia oraz, że jego przymiotami są nie tylko kreatywność i pomysłowość ale także pokora i skromność. Albowiem dzięki niemu małe bywa naprawdę wielkie.

Jednym ze znaków rozpoznawczych Łódź Design Festival jest wystawa prezentująca laureatów konkursu make me! Spośród niemal 250 zgłoszeń młodych projektantów, z Polski i z zagranicy, jury wybrało 25 projektów. Prace oscylowały głównie wokół tematyki społecznej. Zwycięską okazała się praca Marlene Huissoud Z owadów – przedmioty wykonane z propolisu – naturalnej, biodegradowalnej żywicy uzyskanej z odpadów produkowanych przez pszczoły. Autorka, do wykonania rzeźb-wazonów wykorzystała techniki obróbki szkła, uzyskując przykuwającą uwagę formę. Przedmioty sprawiają wrażenie wykonanych z czegoś pomiędzy ceramiką a tworzywem. Dzięki wynalezionej przez siebie technologii autorka może przygotować materiał do budowy obiektów z różnorodnych dziedzin, od meblarstwa po modę. Wśród laureatów znalazły się również biurko/stół DESTA Anny Wójcik, buty Prymitywy Jagody Frycy oraz urna NURN Joanny Jurgi – projekty, o których już pisaliśmy, w artykułach: Oryginalnie. Wawa Design Festiwal oraz Nomadyzm w Designie.

make me! I fala proj. Gabriela Filter. Edukacyjna gra planszowa o pierwszych ruchach kobiecych.
make me! KASKA proj. Alicja Wianecka. Miejski kask rowerowy dla kobiet

Must have to plebiscyt i znak jakości nadawany za nowy produkt polskim projektantom i/lub producentom. Wystawa pokonkursowa prezentowała część wyróżnionych przedmiotów. Oprócz dobrze mi znanych, wielce udanych projektów (jak lustro TAFLA Zięta Prozessdesign, lampa Reflex TAR, krzesło Kowalskiego nowy model, regał Dynks Tabanda czy stołek Słoik Malafor) moją uwagę przykuł hamak marki Lesovik. Mieszczący się w malutkim woreczku, wykonany z lekkiego i wytrzymałego materiału przedmiot, rozpięty, wyglądem przypomina wielki liść bananowca. Wyjątkowo prosty, praktyczny i estetyczny produkt, który sprawia, że biwakując w lesie nie czułabym się jak intruz.  Jak co roku cieszy nas i napawa dumą, to, jak duża część nagrodzonych must have  produktów jest dostępna w naszym sklepie.

Wartą dostrzeżenia wydała mi się również wystawa Odczarować wiklinę, która była efektem semestralnej pracy studentów Pracowni Projektowania Alternatywnego Wydziału Form Przemysłowych ASP w Krakowie. We współpracy z lokalnymi wytwórcami wiklinowych przedmiotów, ucząc się od nich rzemiosła, studenci mieli za zadanie stworzyć przedmioty współczesne w formie i zastosowaniu. Wykonali je, moim zdaniem, wzorowo. Wiklina została “odczarowana” – pokazana jako materiał mieszczący się w najnowszych trendach, wytrzymały, estetyczny i w stu procentach ekologiczny – szybko odnawialny i biodegradowalny, a także odpowiedzialny społecznie.

Na zakorzenienie designu w tradycji zwracały również uwagę wystawy Dizajn u Źródeł Zamku Cieszyn oraz Uwolnić Projekt Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie i Stowarzyszenia z siedzibą w Warszawie. Obie wystawy postawiły  na ścisłą współpracę projektantów z rzemieślnikami, podkreślając korzyści płynące z zapoznawania się przez nich z tradycyjnymi, regionalnymi technikami wytwarzania przedmiotów oraz potrzebę sięgania do dawnych wzorów. Projektanci spotykali się z twórcami ludowymi, zgłębiali metody produkcji w działających od lat zakładach produkcyjnych. My mogliśmy obejrzeć to, co z owych spotkań wynikło, czyli współczesne projekty inspirowane tradycją.

Dizajn u źródeł. Mydlanolina – mydło z naturalnych składników z terenu Karpat. Opakowanie z wełny czesankowej. 

Wydarzeniem z pogranicza interaktywnej wystawy i happeningu były Kreacje z natury – Stolarnia zmysłów. Za sprawą kreatywności, pasji i poczucia humoru grupy projektowej Tabanda (przy współpracy z Barlinek oraz Design Alive) powstała przestrzeń pozwalająca doświadczać drewna wszystkimi zmysłami. Przemieniwszy się w brodacza, w koszuli w kratę, odwiedzający mogli wypróbować tradycyjnych stolarskich narzędzi, takich jak piła dwuręczna, dłuta czy heble.

Więcej zdjęć z ŁDF 2015 do obejrzenia tutaj…

Kreacja i Proces by: polishdesignnow.com

W dniach 03.10 – 13.12.2015 w Institute of Design w Kielcach odbywa się wystawa Kreacja i Proces stworzona przez polishdesignnow.com. Wystawa ma charakter przekrojowy, pokazuje wyłącznie polskie wzornictwo użytkowe, wyprodukowane w ciągu ostatnich lat. Wszystkie pokazane na niej przedmioty są dostępne w sprzedaży.

Lustra TAFLA , stołki Plopp proj. Zieta Prozessdesign, donice ZIELNIK proj. Witamina D

Motywem przewodnim wystawy są: kreacja i proces – design rozumiany jako akt twórczy i wytwórczy.

Dobór przedmiotów ma na celu ukazanie, z jednej strony, związku designu ze sztuką. To, że w obu tych dziedzinach mamy do czynienia z aktem twórczym, artystyczną kreacją. Wystawa dowodzi, że przedmioty użytkowe mogą być dziełami sztuki a ich twórcy artystami. Z drugiej strony  design przedstawia się przede wszystkim jako niezwykle złożony proces. Począwszy od inspiracji, poprzez sposób produkcji, który sam w sobie staje się przedmiotem namysłu – zostaje od podstaw zaprojektowany, skończywszy na odbiorcy, do którego zaprojektowany przedmiot trafia. Albowiem to użytkownik jest w przypadku sztuki użytkowej najważniejszy. Projektant od początku musi mieć na uwadze jego potrzeby. Przedmioty wchodzą z nami w interakcje. Dzięki temu, aranżując je po swojemu, możemy stać się częścią owego twórczego procesu i pozwalamy mu trwać bez końca.

Człowieka od zawsze fascynowały twórcze procesy zachodzące w świecie natury. Projektanci odtwarzają efekty działania przyrody, naśladując jej nieskończenie piękne formy: faktury, kształty. Formy organiczne, których doskonałość jest inspiracją dla powstania wielu przedmiotów zostają zsyntetyzowane. Przybierają postać monochromatyczną, oszczędną, nawet minimalistyczną. Projektantów fascynuje geometryczna powtarzalność owych form.

Przypatrywanie się naturze i naśladowanie jej jest wielce wskazane nie tylko dla nauki ale i dla sztuki użytkowej. Czyż tej dziedziny nie powinno cechować piękno podporządkowane funkcji, tak jak to jest w świecie przyrody?

Misa z serii Koral proj. Inżynieria Designu

Zainteresowanie części projektantów skupia się głównie na procesie powstawania przedmiotu. Projektują nie tylko produkt ale także sposób jego wytwarzania. Opracowują innowacyjne technologie produkcji, znajdują nowatorskie zastosowanie dla znanych materiałów. Przydatnym okazuje się tu wykorzystanie żywiołu, jakim jest powietrze.

Bardzo silny aktualnie w projektowaniu jest trend ekologiczny, definiujący na nowo miejsce człowieka i jego rolę w świecie. Priorytetem staje się nasze harmonijne koegzystowanie ze światem przyrody oraz odpowiedzialność.

Obcowanie z przyrodą traktowane jest przez projektantów również zupełnie dosłownie. Na wystawie prezentujemy przedmioty umożliwiające interakcję z roślinami i obserwację zachodzących w nich przemian. Rośliny są integralną częścią tych projektów, co sprawia, że tworzą żywy design. Dzięki nim forma obiektu nie jest ustalona raz na zawsze, wpisana jest w nią zmiana, proces właśnie.

Glass Garden proj. Aleksandra Kujawska

Kiełkowniki proj. Katarzyna Żukowska

Projektowanie zaczyna się od kreatywności projektanta. Od aktu twórczego czyli wymyślenia czegoś nowego. Jednakże praca nad projektem jest procesem, niekiedy mozolnym, obejmującym sprawdzanie rozwiązań w praktyce, wypróbowywanie, udoskonalanie formy i produkcji.

Dzięki zabiegom niektórych projektantów ów kreatywny proces nie kończy się w momencie wyprodukowania przedmiotu. Przedmioty są bowiem wymyślone tak, by umożliwić użytkownikom indywidualną aranżację czy wręcz danie upustu własnej kreatywności. Proces trwa nadal i staje się zabawą.

Sztuka użytkowa już w XX wieku zeszła bowiem, wraz ze swymi twórcami, z piedestału. Przestała być autorytarna i cokolwiek nam narzucać. Jednocześnie, projektowanie wzornictwa przestało być zajęciem śmiertelnie poważnym. Design jest nie tylko radosny ale i żartobliwy. Staje się pełną aluzji grą z odbiorcą.

Na wystawie prezentujemy zarówno prace projektantów uznanych, laureatów prestiżowych, międzynarodowych nagród, jak również dzieła młodych talentów.

Podczas wystawy pokazywane są również materiały filmowe, na których można zobaczyć procesy powstawania wybranych z wystawionych przedmiotów.

Emilia Branecka-Ledwoń

Oryginalnie. Wawa Design Festiwal 2015

W dniach 05 – 13 września 2015 odbyła się trzecia edycja warszawskiego święta design’u WAWA DESIGN FESTIWAL. W tym roku pod hasłem ORYGINAŁ. Główne wystawy zagościły w Akademii Sztuk Pięknych na ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 37/39, na warszawskim Powiślu oraz, po raz kolejny, w Soho Factory na ul. Mińskiej 25, na Pradze Południe. Nasz showroom również stał się w tym czasie ekspozycją festiwalową i znalazł się na szlaku odwiedzających wystawy miłośników wzornictwa. Wspaniale było być częścią tego wydarzenia, któremu “partnerujemy” i kibicujemy od pierwszej edycji.

Organizatorki i kuratorki festiwalu (od lewej): Ivona Kowalczyk i Viola Orzechowska

W nowoczesnym gmachu Wydziału Rzeźby ASP oglądać mogliśmy m. in. przekrojową wystawę poświęconą współczesnej, polskiej ceramice, CERAMIKA by PL. Pokazane prace prezentowały różne oblicza tej dziedziny wzornictwa. Od ulotnych projektów artystycznych, jak ten Moniki Patuszyńskiej, po produkcję fabryczną. Od tradycyjnych wzorów z Bolesławca po awangardę. Ku naszemu zadowoleniu wiele spośród wystawionych przedmiotów, jak choćby porcelana Diploo Studio, Kiny Gorskiej, Endeczy Barbary Śnieguli jest dostępnych w sprzedaży w naszym sklepie. Kuratorką wystawy była Viola Orzechowska, zajmująca się ceramiką na co dzień, także w praktyce. Owocem jej pasji jest, prowadzona od kilku lat własna marka – Inżynieria Designu (trzy lampki z najnowszej kolekcji zawisły z okazji festiwalu u nas, na Leszczyńskiej 12). Wystawie towarzyszyły również ciekawe pokazy i warsztaty pozwalające doświadczyć pracy z tym wymagającym i “kapryśnym” tworzywem.

Ceramika by PL Diploo Studio

Pozytywnie zaskoczyła nas wystawa WOOD ORIGINAL. Rodzima, niewielka marka Wood&Paper mająca do tej pory w swej ofercie jedynie stoły, specjalnie na tę okazję przygotowała bogatą kolekcję wykonanych z naturalnego drewna mebli, inspirowaną stylistyką lat 60-tych. Formy mebli oryginalne, wykonanie solidne, możliwość wyboru spośród wielu gatunków drewna… Czego więcej oczekiwać? Tego, kiedy pełna kolekcja trafi do sprzedaży w naszym sklepie!

Wood Original by: Wood&Paper

Zgodnie ze światowymi trendami, osobne miejsce otrzymał design dla Zwierząt. Na wystawie ORYGINALNIE DLA ZWIERZĄT poważnie potraktowane zostały zarówno potrzeby pupili jak i dobry gust ich opiekunów. Psom pozazdrościliśmy wygodnych, praktycznych i stylowych legowisk. Rozbawił nas drapak dla kota w kształcie… psa.

Dzięki projektom prezentowanym w ramach corocznego przeglądu młodych talentów i warszawskich, niezależnych marek – wystawy PROJEKT WARSZAWIAK, mogliśmy się przekonać, że Design obejmuje wszelkie sfery życia. Nie tylko jego aspekt cielesny ale i duchowy. Zobaczyliśmy zarówno siłownię jak i meble sakralne a konkretnie kościelne ławki. Najciekawszy wydał  mi się projekt bio degradowalnej urny autorstwa Mortis Design będący elementem pomysłu na świecką ceremonię pogrzebową na morzu, czerpiącą z nadbałtyckich tradycji.

Zachwyciła nas również myśl techniczna projektantów i przedstawione, “sprytne” rozwiązania do wnętrz mieszkalnych. Na przykład szafka kuchenna, po przyłożeniu dłoni wysuwająca się z betonowego bloku nad blatem. Domowe biuro, które za pomocą dwóch, prostych ruchów zmienia się w jadalnię (bez konieczności chowania biurowych przyborów) to genialne rozwiązanie do niewielkich mieszkań.

Festiwal to oczywiście nie tylko wystawy. Jak co roku odbyło się wiele wydarzeń towarzyszących: warsztatów, wykładów, paneli dyskusyjnych, pokazy i aukcje… warszawski festiwal, bez dwóch zdań rozwija się, rozrasta i umacnia swą pozycję na tle innych tego typu wydarzeń w Polsce. Możemy tylko życzyć organizatorkom rosnącego grona odbiorców i dalszej determinacji. Do zobaczenia za rok!

Pełna relacja fotograficzna do obejrzenia tutaj

Ventura Lambrate – święto designu.

Glass balloon lamps proj. Matteo Gonet

W kwietniu wszystkie drogi, nie tylko miłośników designu, prowadzą do Mediolanu. Kiedy już znajdziemy się w tym cudownym mieście, nogi same niosą nas do dzielnicy Ventura Lambrate, która na czas włoskiego tygodnia designu zmienia się w wyspę niezależnego, światowego wzornictwa. Sztuka użytkowa kolonizuje ogromną miejską przestrzeń, zasiedla niemal każdy zaułek – od wielkich poprzemysłowych hal po ciasne garaże i zielone podwórka. Ilość wystaw jest imponująca i zaplanowane jedno przedpołudnie niepostrzeżenie zmienia się w cały, wypełniony oglądaniem dzień.

Fiet proj. Studio Toer – wyjątkowo bojaźliwa lampa. Kurczy się w reakcji na głośne dźwięki

Surfactants proj. Studio Sybrandy – seria ceramiki oraz tekstyliów ozdabianych za pomocą barwionych baniek 

W przeciwieństwie do równocześnie trwających w mieście światowych targów przemysłu meblarskiego, którymi rządzą twarde reguły rynku, Ventura Lambrate, pomimo pożądanego tu również efektu komercyjnego, daleka jest od biznesowej atmosfery. Nastrój udzielający się wszystkim zwiedzającym jest nie tylko swobodny, to coś więcej, tu panuje artystyczna wolność. Wszystkiemu sprzyja bardzo przyjazna o tej porze roku aura oraz liczne stoiska z (ekologicznym, a jakże) jedzeniem i napojami. Jeśli tylko mamy wygodne buty nie powstrzymamy się, żeby nie sprawdzić co kryje się za następnym rogiem.

Wallpapering proj. Dear Human – dźwiękochłonne panele ścienne z przetworzonego papieru z recyclingu
lampa ANEMONIA proj. Duygu Azun

W tym roku warto było odwiedzić to wydarzenie również ze względu na obecność polskich wystawców. Rodzime akcenty były bowiem tym razem wyraźne i pozytywnie się wyróżniały. Główną atrakcję stanowiła wystawa Do It Your Way, której kuratorami byli Ewa Solarz oraz grupa projektowa Tabanda. W zachęcającej do wejścia i dobrze zaaranżowanej przestrzeni organizatorzy pokazali znane nam projekty takie jak m. in. lampa Maria S. C. proj. Pani Jurek, dywan Joanny Rusin , Oh Dear Agnieszki Bar, regał Dynks Tabandy, Domostradę Zuzu Toys, Bloki Zupagrafika, domek dla lalek Boomini czy prezentowany podczas Gdynia Design Days plac zabaw grupy Beton. Wszystkie te projekty wybrane zostały według klucza, który okazał się bardzo trafiony. Przedmioty bowiem same zachęcały zwiedzających do interakcji. Możliwość rearanżowania ich okazała się kusząca i sprawiła, że polska wystawa była dla wszystkich dobrą zabawą i na pewno pozostanie w pamięci.

Samodzielnie wystawiał się również duet Malafor z nową, bardziej udomowioną odsłoną kolekcji dmuchanych mebli wykonanych z przyjemnego w dotyku oraz wyjątkowo praktycznego i odpornego materiału. Zobaczyliśmy także kilka nowości i świetną, żywą kolorystykę. (Wszystko niebawem dostępne w naszym sklepie!)

Miło było również napotkać stanowisko prężnie działającego Śląskiego Klastra Designu a na nim m. in Stołek Królika Brambla, Żaba oraz Kablojad WellDone.

Poza tym należy wyróżnić projektantkę Danutę Włodarską i jej przepiękne fornirowane stoliki. Subtelne, różnorodne formy tych mebli od razu przykuły naszą uwagę. Wrażliwość i artystyczna dusza projektantki manifestuje się poprzez liczne, zaaranżowane fotografie stołów, które mogłyby z powodzeniem stanowić odrębny projekt. Kreatywność artystki zdaje się być niewyczerpana tak więc czekamy na rozwój tego i kolejnych projektów.

Pomiędzy designem a sztuką poruszała się również w swym projekcie kolejna utalentowana projektantka, Martyna Barbara Golik. Zaprezentowany przez nią projekt dyplomowy Touch That Taste jest szalenie ciekawą próbą powiązania ze sobą świata tekstyliów ze światem jedzenia. Pięć związanych z wnętrzem przedmiotów odpowiada pięciu podstawowym smakom: słodkiemu, kwaśnemu,  słonemu, gorzkiemu oraz umami. Mamy więc kolejno: “słodki” puf niczym luźny, różowy golf z lukru; “kwaśny” koc/narzutę wykonaną z wełnianego filcu i neonowo żółtej, płynnej gumy. Koc budzi się do życia przy najdrobniejszym ruchu. Interakcja wywołuje niby dreszcz, który przepływa po całym materiale. Paseczki tkaniny przywodzą na myśl kolce lub sierść zwierzęcia, które pobudzone “jeżą się”. “Słona” jest kotara, której kontrastujące w kolorach warstwy nakładają się na siebie niczym ścienne nacieki. Smak gorzki reprezentują nietypowe kapcie, których podeszwa wykonana została z bardzo grubej pianki.  Materiał ten sprawia, że but jest bardzo miękki i jednocześnie wyjątkowo ciężki (każdy waży ok. 2 kg). W ten sposób projektantka oddała dyskomfort z jakim wielu osobom kojarzy się jedzenie gorzkich potraw. Artystka zdradziła nam, że konieczność zaprojektowania czegoś niewygodnego była dla niej pewnym dylematem.  Dywan UMAMI, dzięki barwnym wysepkom, pozwala doświadczyć różnych tekstur, od wyjątkowo puszystej włóczki po gładką i twardą gumę. Wykonanie opisanych przedmiotów zostało poprzedzone badaniami opinii dziesięciu ochotników, którzy zostali poproszeni o próbę przełożenia smaku podawanych im pięciu potraw na abstrakcyjne skojarzenia związane z kształtem, kolorem itp. W projekt zaangażowani byli również szefowie kuchni przygotowujący specjalnie dedykowane tej pracy potrawy. Projektantka analizowała również wypowiedzi osób cierpiących na synestezję – schorzenie przy którym doznania zmysłowe są odbierane innym zmysłem niż ten, na który oddziałują. Trzeba zaznaczyć, że wszystkie pięć przedmiotów doskonale się prezentuje zarówno razem jak i każdy z osobna. Geneza ich powstania, cała idea,  wzbogaca przekaz, jednak sama uroda i charakter obiektów przykuwa uwagę i daje przesłanki do wróżenia Martynie Barbarze Golik kariery w świecie projektowania przedmiotów użytkowych. My na pewno będziemy jej kibicować.

Światowe trendy, polski design: food design

Czynności związane z jedzeniem i piciem, oprócz potrzeb podstawowych, zaspokajają ludzką potrzebę przynależności oraz potrzeby wyższe takie jak te estetyczne, twórcze czy nawet duchowe.

Jedzenie ma dla człowieka zasadniczy aspekt kulturowy i społeczny. Dzielenie się posiłkiem niejako ustanawia wspólnotę. Karmienie, w każdej swej postaci, uosabia troskę. Jest uniwersalną formą opieki (niezależnie od tego czy mowa o matce karmiącej dziecko czy państwie finansującym dożywianie bezdomnych).

To, czym się karmimy i jak to produkujemy określa również nasz związek ze środowiskiem naturalnym, z Ziemią. Czy jest to ze strony człowieka rabunek i wyzysk czy zrównoważone i pełne wdzięczności korzystanie z plonów?

Gotowanie i serwowanie jedzenia od zawsze było ściśle powiązane ze sztuką użytkową. Kuchnia i jadalnia to niezliczona ilość przedmiotów, naczyń i przyrządów zaprojektowanych przez ludzi po to by ułatwić sobie pracę oraz by cieszyć oko i podniebienie oddając się zmysłowej przyjemności spożywania posiłków, nawet tych bardzo skromnych. Uważne jedzenie i przygotowywanie dań może być nawet formą medytacji.

Kontemplacja posiłku ma więc zarówno wymiar towarzyski, etyczny jak i estetyczno-duchowy. Dodatkowo, gotowanie to dla wielu osób sposób, dzięki któremu mogą wyrazić swoją twórczą pasję.

Wszystkie te aspekty łączy w sobie aktualne myślenie o designie skoncentrowanym na tematyce jedzenia. Food design to z jednej strony nic nowego, z drugiej jednak podejście projektantów w ostatnich latach bardzo się zmieniło, wyewoluowało.

Po pierwsze, jedzenie a przede wszystkim gotowanie wyszło z ukrycia i weszło “na salony” nie tylko w przenośni. Kariera tzw. wyspy kuchennej, zmiana domowej architektury polegająca na otwarciu kuchni i połączeniu jej z pokojem dziennym, zintegrowanie różnych czynności pokazuje, że chcemy jedzenie jeszcze bardziej uspołecznić. Osoba przygotowująca posiłek nie jest odseparowana od reszty domowników, zamknięta w kuchni. Przygotowanie posiłków to coś, czym chcemy się dzielić z bliskimi, przyjaciółmi. Domowe przyjęcia ze wspólnym robieniem jedzenia sprawiają wiele przyjemności i zaspakajają współczesną potrzebę wspólnoty. Najmodniejsze miejskie restauracje to te z długimi, łączonymi stołami. Cóż lepiej obrazuje społeczny aspekt jedzenia niż wspólny stół?

Trend ekologiczny jest aktualnie bardzo silny również w kręgach kulinarnych. Zapoczątkował go między innymi ruch slow food. Gotujemy ze świeżych, lokalnych produktów. Najlepiej organicznych, ekologicznych. Sezonowo. Jeśli egzotycznie i multikulturowo to na zasadach zrównoważonej produkcji i sprawiedliwego handlu. Obserwujemy symboliczne zbliżanie się miasta i wsi. Ogrody z warzywami i ziołami, a nawet ule, powstają na dachach miejskich budynków. (Osobiście nie mogę się doczekać kiedy w polskich miastach znowu dostrzeżony zostanie potencjał istniejących ogródków działkowych). Targi eko żywności czy produktów regionalnych również cieszą się ogromnym zainteresowaniem w dużych miastach.

Mobilna szklarnia studia projektowego Malafor pokazywana podczas ostatniej edycji Łódź Design Festival

Specjaliści od światowych trendów przepowiadają rosnącą karierę diety wegańskiej, która w roku 2015 ma być tą najmodniejszą. Na pewno coś w tym jest gdyż np. w Warszawie przytulne lokaliki ze stuprocentowo roślinnym menu wyrastają ostatnio jak grzyby po deszczu. Mimo, że pozycja kebabów oraz burgerów raczej nie jest zagrożona, taka świeża i zdrowa kuchnia to bardzo pozytywne zjawisko.

Umiejętność gotowania to obecnie szalenie ceniona sztuka. Szefowie kuchni wśród celebrytów, popularność tematycznych reality shows czy autorskich programów o gotowaniu ukazuje współczesne społeczne zainteresowanie tematem kulinariów. Branżowa prasa pełna jest wysmakowanych zdjęć, do których wykonania zatrudniani są doskonali fotografowie oraz styliści jedzenia. Targi książek kulinarnych odwiedzają tłumy zainteresowanych.

Szefowie kuchni i restauratorzy są obecnie traktowani nie tylko jak artyści lecz również jak odkrywcy i wynalazcy. Za sprawą kuchni molekularnej, która dokonała w kulinarnym świecie prawdziwej rewolucji gotowanie stało się projektowaniem zupełnie od nowa smaków i form potraw. Dekonstrukcja dań, składanie ich z zupełnie zaskakujących elementów, faktur i kolorów oraz użycie technik rodem z chemicznych laboratoriów sprawia, że kucharz staje się w naszych oczach niemal alchemikiem. Przy tak tworzonej kuchni, prezentacja staje się niezwykle ważna. To, jak potrawa zostanie podana (oraz to, jak mamy ją zjeść) jest integralną częścią całej idei. Naczynia wykonuje się wtedy często na specjalne zamówienia. Projektuje ich wygląd pod kątem prezentacji konkretnych dań. Charakter potraw decyduje również o materiale, z którego naczynia będą wykonane.

Zestaw (proj.: J.Jurga, D. Wysogląd, M. Ochojska). Jadalne naczynia powstały z masy stworzonej z bananów, ryżu, mąki ziemniaczanej, oleju i ciepłej wody.

W stu procentach roślinne naczynia – przykład ekstremalnej ekologii we współczesnym designie

Światowe trendy, polski design: minimalizm w oświetleniu

Po modzie na pałacowy przepych, barokowe kształty i klasyczne żyrandole, w oświetleniu nastał czas minimalizmu. Króluje ekstremalna oszczędność formy i skrajna skromność projektów. Im bardziej zwyczajnie, tym lepiej. Zwyczajnie nie oznacza jednak nijako. Wszakże “mniej znaczy więcej”!

Trend na “normalność” i brak ozdobników w designie nie jest zjawiskiem odosobnionym, lecz elementem szerszej tendencji, którą od dość dawna obserwujemy w architekturze (zwrot ku modernizmowi) oraz w modzie (powrót do stylu Calvina Clain’a z lat 90-tych, niegasnąca fascynacja japońskimi projektantami, w Polsce sukces Ani Kuczyńskiej, zawrotna kariera szarej, dresowej bluzy czy wreszcie najnowszy styl światowych ulic – tzw. normcore lub, jak kto woli, geek).

Zaczęło się chyba od lamp, których “nie ma”, czyli tych składających się z nagiej żarówki, oprawki oraz kabla w oplocie. Ów projekt zrobił w ostatnich latach prawdziwą furorę. Na polskim rynku produkuje je m. in. marka CablePower. Oczywiście, w przypadku tego typu oświetlenia, diabeł tkwi w szczegółach. Żarówki zamawiane są w specjalistycznych firmach i różnią się od tych dostępnych w supermarkecie. Zwykle są większe, mają piękny kształt, są subtelnie wykonane, w całości ze szkła (bez widocznego wykończenia plastikiem). Każdy szczegół takiej (nie)lampy jest dopracowany a ilość możliwych kombinacji jest ograniczona jedynie fantazją i upodobaniami klienta. To on/ona decyduje zarówno o wykończeniu i kolorze oprawki oraz maskownicy jak i o kolorze (i wzorze) oplotu kabla oraz jego długości. Często chaotyczne zwoje kabli oraz zwisające na różnych wysokościach żarówki stanowią główną ozdobę bądź akcent kolorystyczny w minimalistycznym, monochromatycznym wnętrzu.

Materiałem, który świetnie współgra z surowością nieosłoniętych żarówek jest metal. Chłód metalu nadaje lampie jeszcze bardziej industrialny charakter. Stalowe rurki zastępują ozdobne elementy tradycyjnych żyrandoli. Lampy podłogowe wyglądają jak skromne, biurkowe lampki do pracy powiększone kilkukrotnie.  Najmodniejszymi obecnie metalowymi wykończeniami są miedź oraz złoto, które doskonale kontrastuje z oszczędnością formy oraz, sprawdzającymi się w nowoczesnym wnętrzu, szarościami.

Skoro mowa o szarościach, nie da się pominąć fascynacji projektantów betonem, który z architektury przeniknął w ostatnich latach do wnętrz oraz wzornictwa użytkowego, oczywiście z uwzględnieniem lamp.

Loftowy klimat przestrzeni osiągniemy również przy pomocy lamp inspirowanych tymi dawnymi, przemysłowymi. Ich bezpretensjonalny urok jako pierwsze dostrzegły popularne marki skandynawskie. W Polsce projektuje je m. in. marka LoftYou.

Dzięki dodaniu oryginalnych, drewnianych elementów oraz wykończenia wnętrza klosza na złoto lampa WORK na żywo prezentuje się naprawdę przyjemnie.